Reklama

Felieton

15/11/2002 12:35

W kalendarzu jesień w pełni, ale aura na dworze kojarzy się raczej z zimą. Dzień zaczynać trzeba od skrobania szyb w samochodzie, a to pierwsza z zimowych uciążliwości dotykających kierowców. Oczywiście tych, co nie mają garaży.Niektórzy próbują z tym walczyć, stosując różne płyny odmrażające albo przykrywając szyby tekturą czy innymi „wynalazkami”. Z efektami bywa różnie. Minęły te czasy kiedy zima była zimą i temperatura przez cały czas utrzymywała się wyraźnie poniżej zera. Teraz mamy prawdziwą huśtawkę. Plus pięć, po paru godzinach minus trzy... A jak tektura do mokrej szyby przymarznie, to naprawdę poważny kłopot. Ale i na to pewnie kiedyś znajdzie się sposób. Bo niezaprzeczalny urok naszego zmiennego klimatu polega na tym, że zmusza ludzi do nieustannego wysiłku. I pewnie dzięki temu najbardziej rozwinięte kraje świata prawie bez wyjątku leżą właśnie w umiarkowanej strefie klimatycznej. Słowo „umiarkowana” może słabo oddaje to, co się u nas ostatnio dzieje. „Umiarkowany” to jest klimat na Nowej Zelandii. Tam mają zawsze ciepło, ale nie upalnie, klasycznej zimy ze śniegiem i mrozem nie ma w ogóle, rozmaite kataklizmy: wulkany, trzęsienia ziemi, huragany itp. też nie występują... Słowem: idealne warunki dla człowieka. Do tego jeszcze politycy apetyty na „branie w swoje ręce” wszystkiego też mają umiarkowane. Na przykład jako wyjątek w skali świata nie mają „polityki rolnej”, tzn. nie dotują rolnictwa. I mimo to albo, jak kto woli, właśnie dlatego, nowozelandzcy producenci żywności radzą sobie świetnie. Również na rynkach światowych. Poddaję to pod rozwagę naszym rolnikom (ale nie działaczom partii „chłopskich” - dla nich walka o „wsparcie państwa” dla rolników to sprawa „być albo nie być”). I dlatego ilekroć w akcie rozpaczy zdarza mi się myśleć o opuszczeniu na zawsze naszego pięknego kraju, kierunek jest nieodmiennie ten sam - Nowa Zelandia! Poza wszystkimi wymienionymi zaletami ma ów kraj ma jeszcze jedną: leży od naszego piekiełka najdalej, jak to tylko możliwe! Chociaż w dobie internetu... Spokojnie mógłbym nadal prześladować Szanownych Czytelników swoimi felietonami, pisząc tekst jak zwykle - w czwartek rano. Ale to tylko mrzonki. Na razie pozostańmy w klimacie, przepraszam za wyrażenie, umiarkowanym. Od czasu do czasu literaci raczą nas opowieściami o ludziach, którzy żyją w spartańskich warunkach gdzieś w rejonach odciętych od cywilizacji, w surowym klimacie, bez jakichkolwiek „wynalazków” ułatwiających człowiekowi egzystencję. W domyśle ma to być przykład godny podziwu. Ale co tu podziwiać? Jeśli nie jest to świadomy wybór (są różni dziwacy na tym świecie), to trzeba raczej ubolewać nad biernością i nieporadnością tych ludzi. Normalny człowiek w takich okolicznościach albo za wszelką cenę stara się wiać z takiego miejsca gdzie pieprz rośnie (klimat tam na pewno cieplejszy), albo robi wszystko, by sobie warunki poprawić. Oczywiście nietrudno udzielać dobrych rad, siedząc przy biurku w ciepłym pomieszczeniu. Ale jeśli mówimy o postawach godnych podziwu, to trudno oczekiwać zachwytów nad łatwizną. Na podziw zasługuje tylko wysiłek ponad normę.

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości