Reklama

Felieton

17/04/2003 12:52

Płocki hipermarket traktuję jak zwyczajny sklep osiedlowy. Codziennie (no, prawie!) go odwiedzam, bo jest mi po drodze, nie ma problemu z zaparkowaniem, duży wybór, ceny przystępne, na galerii dobrze zaopatrzony sklep z prasą, placówka PKO czynna do dwudziestej pierwszej...To po co miałbym się umartwiać i jeździć na zakupy do „małych, osiedlowych sklepików, gdzie za ladą stoi znajomy sprzedawca itd...” ? Zresztą żona twierdzi, że w hipermarkecie też mnie już wszyscy znają. Chyba się myli, bo personel zmienia się tam szybciej niż towary na półkach! A towary są ... różne. Obok wyrobów z uznaną marką klient ma do wyboru artykuły przeciętnej jakości (i o takiejż cenie) oraz całkiem tandetne za niewielkie pieniądze. I bardzo dobrze! O to przecież chodzi, by człowiek miał wybór, nieprawdaż? Nie można przy tym popadać w skrajności i głosić na przykład, że wszystko w hipermarkecie to tandeta, albo spodziewać się, że za symboliczne pieniądze dostaniemy towar luksusowy. Ja w skrajności nie popadam, ale ostatnio trochę się na nasz hipermarket zdenerwowałem. W niedzielę wieczorem udaliśmy się z rodziną na zakupy i nabyłem buty wiosenne. Nic szczególnego, ale na pozór przyzwoite, skórzane, po przystępnej cenie... Ot, pantofle do codziennego użytku. I rzeczywiście używałem ich codziennie... do poniedziałku! Tegoż dnia po południu, jeszcze w pracy, stwierdziłem w pewnym momencie, że prawy but stał się dziwnie luźny. Patrzę, a tu po zewnętrznej stronie wielka dziura! Wierzch oderwał się od podeszwy (razem z fragmentem tejże)! Po dokładnych oględzinach okazało się, że podobny proces zaczynał się i w drugim bucie, tyle że od strony wewnętrznej. Zatem o nieszczęśliwym trafie nie mogło być mowy. Rzeczywiście, szew był zaprojektowany tak, że nawet laik w dziedzinie szewstwa (powtórzenie zamierzone) mógł bez trudu przewidzieć, iż taki efekt wystąpić musi. Ja nie przewidziałem, nie dlatego, żem w sprawach obuwia fachowiec (tak bywa, że to co dla laika oczywiste, dla fachowca jest niewidoczne, bo on nie zwykł zawracać sobie głowy drobiazgami), ale ze względu na wrodzoną małą podejrzliwość (do służb specjalnych się nie nadaję!). Tym razem drobiazg ów na szczęście nie był brzemienny w skutki, bo natychmiast udałem się z trefnym towarem do hipermarketu i dostałem zwrot pieniędzy. Z tym, że nie natychmiast, a po jakichś czterdziestu minutach. Tyle bowiem czasu trwało oczekiwanie na eksperta, który miał stwierdzić, że taki model naprawdę był w tym sklepie sprzedawany (miałem paragon!). W końcu, po kilku ponagleniach z mojej strony, wobec uporczywego niepojawiania się rzeczonego fachowca, pani od reklamacji wzięła sprawę w swoje ręce i przeprowadziła ekspertyzę osobiście. Wobec stwierdzonego naocznie faktu, że kilka identycznych egzemplarzy stoi jeszcze na półce problem przestał istnieć i po podpisaniu stosownego kwitu i oświadczeniu, że nie zgadzam się na wymianę uszkodzonego towaru na inny, niewadliwy (hłe, hłe) egzemplarz, gotówka wróciła do mojej kieszeni. No, cóż! Zdarza się. Przygoda owa sprawi, że na przyszłość będę przy zakupie obuwia niezwykle ostrożny. Do czasu oczywiście, do czasu!

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości