Teatr im. Szaniawskiego należy do tych – ostatnich już w Polsce - które nie wystawiają tandetnych komedyjek dla zaspokojenia gustów najmniej wybrednych widzów. Nie znaczy to, że jest teatrem ponurym, wręcz przeciwnie – wyspecjalizował się bowiem w gatunku niezwykle trudnym, jakim jest farsa angielska. W ciągu ostatnich paru sezonów płocczanie mogli śmiać się na sztuce Mayday, oglądając Okno na parlament albo Szczęściarza. W sobotę, z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru dyrektor Mokrowiecki uraczył nas równie smakowitym kąskiem – sztuką Philipa Kinga O co biega w reżyserii Marka Perepeczki, który gościnnie zagrał jedną z głównych ról.
Tytuł farsy najlepiej oddaje jej treść: w pewnym momencie po scenie biegają już wszyscy aktorzy, nie wiadomo już ani po co, ani o co, a tylko - w jakim kierunku. I tu jest właśnie punkt kulminacyjny: farsa osiągnęła stan beztroskiego, bezproblemowego śmiechu. To równie ważne jak katharsis w tragedii, a w naszych ponurych czasach może bardziej potrzebne.
Więc: o co biega? jak dochodzi do momentu, w którym wszyscy zostają poddani zbiorowej terapii beztroskiego śmiechu? By na to pytanie odpowiedzieć, trzeba by streścić sztukę, a tego recenzentce robić nie wolno. Mogę tylko powiedzieć o sytuacji wyjściowej. Rzecz dzieje się na plebanii, którą zamieszkuje kochające się, choć zupełnie nie dopasowane małżeństwo. Wielebny Lionel Toop (Szymon Cempura) jest oczywiście pastorem, jego żona Penelopa Toop (Dorota Cempura)– byłą aktorką. Prócz nich mieszka tam tylko służąca, Ida (Magdalena Tomaszewska - Karbowska), czasem zjawia się zakochana w pastorze stara panna Skillon (Krystyna Michel). I tak upływa życie.
Aż pewnego dnia na tę spokojną plebanię wali się potop: przyjeżdża nieoczekiwanie wujek Penelopy, biskup Laxu (Marek Perepeczko), przyjeżdża wielebny Arthur Humphrey (Henryk Błażejczyk), który następnego dnia ma za Toopa wygłosić kazanie, zjawia się dawny znajomy Penelopy z czasów teatralnych starszy szeregowiec Winton (Piotr Bała), a z obozu jenieckiego – wpada zbiegły niemiecki oficer (Jacek Mąka). Nagromadzenie takiego materiału wybuchowego nie może nie doprowadzić do eksplozji. Na scenie wybuchają więc co chwila nieporozumienia i kłótnie, a na widowni wybuchają salwy śmiechu – i o to właśnie chodzi. Nie ma tu subtelnej intrygi, autor nie sili się na pokazanie jakiejś historycznej prawdy, czy nieprawdy – pokazuje jak to się mówi “samo życie”. King posługuje się elementami prawdziwymi – bo prawdziwi są i mieszkańcy plebanii i prawdziwa jest tocząca się w tle wojna, ale wszystko to zostało pokazane w formie skondensowanej, doprowadzonej do absurdu i tym samym doprowadzającej widownię do wybuchów śmiechu.
Jeden pastor nikogo w protestanckiej Anglii nie śmieszy, ale jeśli w tym samym miejscu będzie ich czterech, do tego jeden na rauszu, drugi niekompletnie ubrany, za to w hitlerowskim hełmie, a trzeci będzie przebranym hitlerowcem – to już zaczyna być interesujące. Nie śmieszy też stara panna z zasadami – ale ta sama panna rozrabiająca po pijaku, chowana i wyjmowana z szafy po to, by owe zasady ocalić – to już nie może nie śmieszyć. I w ten sposób King postępuje z wszystkimi postaciami: niemiecki oficer jest esencją wojskowego drylu: chodzi wojskowym krokiem, mówi wojskowym językiem, do tego “heiluje” w najmniej oczekiwanych momentach; pokojówka jest esencją pokojówek - jednocześnie figlarna i głupia, kochliwa i złośliwa, a do tego znakomicie zagrana. Okazuje się, że zwykłe życie zawiera w sobie całe pokłady humoru, tylko trzeba ten humor wydobyć, zgromadzić w jednym miejscu i farsa niejako sama się robi. Brytyjczycy doprowadzili tę sztukę do mistrzostwa, świadczą o tym dokonania zarówno przywoływanych na początku mistrzów farsy, jak mistrzów, którzy takich fars nie pisali - Shawa, czy Chestertona. Chwaląc więc mistrzowską reżyserię Marka Perepeczki jednocześnie nieśmiało przypominam o tamtych mistrzach światowej dramaturgii: może teatr pokaże którąś z komedii Shawa, może adaptację Chestertona? Będzie to trochę poważniejsze, a jednocześnie tak samo śmieszne. Śmieszne poważniej.
Lena Szatkowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze