Na piątym piętrze hotelu Petropol w centrum Płocka wybuchł pożar. Było kilka minut po godzinie 10.00, 12 listopada, kiedy pracownicy powiadomili o tym straż pożarną. Przed najwyższy budynek przy głównym skrzyżowaniu miasta zaczęły podjeżdżać wozy gaśnicze, karetki pogotowia i radiowozy, wokół gromadzili się gapie.Z hotelu trzeba było ewakuować sześć osób. Dwie udało się zabrać z jednego z pokoi przy pomocy podnośnika. Dwie kolejne, które uciekając przed ogniem uległy wypadkowi, strażacy musieli znieść na noszach i przekazać ratownikom z pogotowia.
- Tu się zaczyna strefa zagrożenia i medycy nie mogą dalej iść, gdyż nie mają odpowiedniego wyposażenia, do tego miejsca rannych przyniosą strażacy – tłumaczy w recepcji hotelu starszy brygadier Hilary Januszczyk, komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Płocku.
Ostatnie dwie osoby ewakuowano z dachu Petropolu. Tę część akcji przeprowadzili strażacy z grupy ratownictwa wysokościowego, o których na łamach Tygodnika Płockiego pisaliśmy już w grudniu ubiegłego roku.
- To tylko ćwiczenia – uspokajała zaniepokojonych mieszkańców Płocka, zgromadzonych wokół hotelu rzecznik prasowy płockiej straży mł. kpt. Anna Czemerys, jednocześnie tłumacząc dziennikarzom, o co w tym wszystkim chodzi.
Każda ze zmian służbowych z obu płockich Jednostek Ratowniczo – Gaśniczych na Gwardii Ludowej i Popłacińskiej musi poznać różnego rodzaju obiekty, gdzie może wystąpić duże zagrożenie. Ćwiczenia przeprowadzane są zarówno na instalacjach ORLEN-u, jak i w obiektach użyteczności publicznej. Ratownicy chcieli też sprawdzić jakie są rzeczywiste czasy dojazdu z baz straży pożarnej i pogotowia ratunkowego. Wszystko po to, żeby mieszkańcy miasta czuli się bezpiecznie.
(jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze