Reklama

Europejskie puchary?

18/12/2003 16:00
Okres świąteczny to dla piłkarzy nożnych przerwa w rozgrywkach. Można wreszcie spędzać czas z rodziną, z dziećmi, może nawet wyjechać na urlop, by w styczniu powrócić na boisko i przygotowywać się do walki o punkty.
Runda jesienna sezonu 2003/2004 była zupełnie przyzwoita dla drużyny piłki nożnej Wisły Płock. Choć zaczęła się fatalnie, to końcówkę można uznać za bardzo udaną. VI miejsce w tabeli i niewielka strata punktów do najsilniejszych drużyn w tym sezonie, to bardzo dobra prognoza na przyszłość
Takie przynajmniej jest zdanie kibiców, którzy w tej rundzie bardzo się złościli na piłkarzy (po rewanżowym meczu pucharu UEFA z Ventspils oraz z Polonią Warszawa) i przeżywali euforię po spotkaniach z Legią, Widzewem czy Groclinem. A co o tej części sezonu myślą sami piłkarze?Marcin Wasilewski
Na pewno była to runda udana. Początek był trochę kiepski, gorszy niż sobie wyobrażaliśmy, żeby nie powiedzieć katastrofalny. Ale z meczu na mecz graliśmy coraz lepiej, zdobyliśmy 20 punktów i ja myślę, że to jest bardzo dobry wynik.
Na drugą rundę życzyłbym sobie podtrzymania tego wyniku, może nawet awansowania na wyższy szczebel. Mamy szanse na dobre miejsce w tym sezonie, w końcu gramy coraz lepiej. Teraz też planujemy dobrze przygotować się do rundy rewanżowej i kto wie, może sprawimy kibicom dużą niespodziankę.
Od wielu lat, właściwie to od kiedy zacząłem grać w piłkę, moim największym marzeniem było dostać się do reprezentacji Polski. I to marzenie się spełniło. Znowu zostałem powołany przez trenera Pawła Janasa, mam nadzieję, że tym razem na dłużej, a liczba meczów w kadrze stale będzie się zwiększać. Teraz pozostaje mi już tylko marzyć, bym znalazł tam miejsce na stałe.
Dariusz Romuzga
Runda, która minęła, była bardzo ciekawa. Nieciekawie się zaczęła dla nas, bardzo żałujemy, że tak zakończyła się nasza przygoda w pucharach, bo ligę to można odrobić, pucharów - nie. Zresztą, w konsekwencji odrobiliśmy stracone punkty w rozgrywkach i ostatecznie wylądowaliśmy na wysokim, szóstym miejscu, a mogło być nawet czwarte. Zabrakło nam koncentracji i trochę szczęścia.
Gdybyśmy nie przegrali w Katowicach, to dziś cieszylibyśmy się jeszcze bardziej. Mamy jednak nadzieję, że w przyszłym roku też uda nam się zakwalifikować do europejskich pucharów, ale bezpośrednio z meczów ligowych. Nikt nam wtedy nie będzie zarzucał, że weszliśmy kuchennymi drzwiami. Zapłaciliśmy frycowe, ale już w następnym starcie w pucharach powinno być znacznie lepiej.
Bardzo ciężko jest przewidzieć, jak upłynie runda wiosenna. My zawsze chcemy jak najlepiej, tyle, że to nie zawsze wychodzi. Do tej pory było tak, że zaczynaliśmy fatalnie, a potem mecze były pod presją, trzeba było gonić rywali. Na dodatek potwierdza się teza, że drużyna, z którą gramy pierwszy mecz w sezonie i tracimy z nią punkty, później ma dobrą rundę. Ja mam nadzieję, że w końcu przyjdzie na nas czas, że wygramy pierwszy mecz, to coś nam ”zaskoczy” i nareszcie się doczekamy, że ta runda będzie dla nas.
Moim największym życzeniem jest to, żebym nie narzekał na zdrowie, bo póki ono jest, to ja mogę wykonywać swój ulubiony zawód, spełniać swoją pasję życiowa. Zwykle przy życzeniach wigilijnych ja życzę wszystkim dużo zdrowia i takie same życzenia składają mi najbliżsi.
Andrzej Kobylański
Na pewno o rundzie jesiennej można powiedzieć to, że składała się z dwóch części. Pierwsza to był niewypał, nic nie mogło w drużynie zaskoczyć, traciliśmy punkty. Potem wreszcie wszystko zaczęło się układać i zaczęliśmy całkiem fajnie grać, przyszły wyniki, co jest zasługą całego zespołu i sztabu szkoleniowego. My konsekwentnie realizowaliśmy założenia, plany i taktykę. Okazało się, że taki prosty przepis na sukces jest bardzo skuteczny i na dziś to wyszło.
Teraz jesteśmy równorzędną drużyną dla każdego zespołu. Przecież te 20 punktów, które zdobyliśmy, nie wzięły się z niczego, my je wygraliśmy, wywalczyliśmy na boisku. Myślę, że teraz możemy wygrać z każdym, oczywiście przegrać także. To jest taka dyscyplina sportu, że może zdarzyć się wszystko. Najważniejsze, że wszyscy patrzymy w górę tabeli, a nie w dół.
Prezent świąteczny? Ja już taki dostałem, to moja rodzina. Cała rodzina i ta najbliższa, czyli żona i dwoje dzieci i ta odrobinę dalsza. Mam szczęście, ze przyszła do mnie dobra wróżka i dała mi w prezencie rodzinę. Ale mam życzenie, chciałbym być zdrowy, nie chorować, żeby nic się do mnie nie przyplątało i żebym mógł grać, coraz lepiej grać.
A sukcesy sportowe? Największe jakie można osiągnąć, oczywiście z Wisłą Płock, z klubem, w którym teraz gram.
Wahan Gevorgyan
Powiem szczerze, że dla mnie ta runda, która już minęła, była raz dobra, a raz zła. Nie ukrywam, że miałem problemy zdrowotne. Z drugiej strony dostałem powołanie do kadrę. Na razie nie zagrałem, ale przynajmniej mogłem pojechać. To jest wspaniałe uczucie. Jeśli do tego dodać VI miejsce w lidze, to już jest nieźle. To wcale nie znaczy, że ja uważam, że to już jest szczyt moich marzeń i ambicji, ale wydaje mi się, że mogę być zadowolony.
Runda wiosenna będzie na pewno cięższa niż jesienna. Mam nadzieję, że będzie ona wyglądała jeszcze lepiej niż ta, która już się zakończyła. Może w końcu zdobędziemy jakieś miejsce pucharowe. To są takie moje ciche marzenia na te święta.
Prezent pod choinkę to ja już w tym roku dostałem. Jest to coś, na co czekałem bardzo długo, ale wreszcie się spełniło. Chodzi oczywiście o obywatelstwo polskie, a co za tym idzie, możliwość gry w kadrze narodowej młodzieżowej. Na pierwszy występ jeszcze czekam, ale najważniejsze było powołanie.
Ważne jest także to, że zobaczę się z rodziną. Święta spędzę z rodziną w Niemczech. Mam polski paszport i dzięki temu mogę się spotkać ze swoją matką. Kilka dni spędzę także z Tadeuszem Prosowskim i jego rodziną, bo takie były moje święta w ostatnich latach.

***
Dla płockich piłkarzy nożnych, którzy wywalczyli w rundzie jesiennej VI miejsce w tabeli, te święta będą wyjątkowo spokojne. Spokojne będą także dla kadry szkoleniowej. Nie trzeba bowiem przygotowywać taktyki, jak utrzymać się w ekstraklasie, ale jak wywalczyć jedno z pierwszych miejsc, by w następnym sezonie znów grać w pucharze UEFA. W końcu to wcale nie są takie nierealne marzenia.
A ponieważ marzą o tym nie tylko piłkarze, ale także kibice, mamy nadzieję, że to marzenie się spełni i za kilka miesięcy znów na stadionie zawiśnie flaga federacji piłkarskiej.

Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości