Po ostatnim tegorocznym pojedynku ligowym piłkarze ręczni Wisły Płock spotkali się ze sponsorami i przyjaciółmi, by zakończyć 2012 rok. – Każdy z was jest gwiazdą drużyny: czy siedzi na ławce, czy występuje na boisku – powiedział prezydent Andrzej Nowakowski. – Ta drużyna walczyć będzie nie tylko o mistrzostwo Polski, o Puchar Polski, o to, by w drugiej części sezonu nadal była niepokonana. Nie można także zapomnieć, że w naszym zasięgu jest Puchar Europy. Dopóki człowiek walczy, jest zwycięzcą.
W tym sezonie piłkarze ręczni Wisły doznali tylko jednej porażki. Była ona brzemienna w skutkach. Po przegraniu meczu z HSV Hamburg w turnieju o dziką kartę do Ligi Mistrzów musieli zadowolić się udziałem w turnieju o Puchar Europy. Wielka szkoda, bo obserwując rozgrywki najlepszych europejskich zespołów, można śmiało powiedzieć, że płocczanie w tej rywalizacji nie byliby bez szans.
Wszystkie pozostałe mecze, z wyjątkiem pierwszego pojedynku ćwierćfinału Pucharu Polski z Pogonią w Szczecinie, Wisła wygrała. Mecz pucharowy nie miał większego znaczenia, bo o awansie do Final Four i tak decydowało spotkanie rewanżowe, a to bez problemu, dużą różnicą bramek (33:20), Nafciarze wygrali.
Wisła wygrała też najważniejszy mecz ligowy pierwszej części sezonu, z Vive Kielce. Przypomnijmy, że w poprzednim sezonie płocczanie ani razu nie pokonali kieleckiej ekipy. Rywale byli pewni, że tak samo będzie 10 listopada w Orlen Arenie, a jednak zostali zaskoczeni skutecznością płocczan. Podopieczni trenera Larsa Walthera rozgromili przeciwnika i bez straty punktów prowadzą w tabeli Superligi.
Kibice mogą być zadowoleni, że Wisła wreszcie ma drużynę, na którą czekali. Wszystkie transfery przed tym sezonem okazały się trafione. Znakomicie zastąpił Mortena Seiera w bramce Marin Sego, parady którego są nagradzane oklaskami widzów. Bardzo szybko i dobrze wkomponowali się w drużynę Petar Nenadić, Ivan Nikcević oraz Valentin Ghionea. Każdy z nich w trudnych chwilach potrafi wziąć ciężar gry na swoje barki i poprowadzić zespół do zwycięstwa. Nie można narzekać na Ferenca Ilyesa, który przyszedł do zespołu najpóźniej, ale zżył się z kolegami. Wydaje się, że tak dobraną ekipą płocki klub już dawno nie mógł się pochwalić.
A jeśli dobrze układa się w drużynie, to i w klubie. Wreszcie do kadry powoływani są płoccy piłkarze, którzy na dodatek wiodą w niej prym. Zawodnicy Wisły występują w ośmiu różnych, także młodszych krajowych zespołach narodowych. Trudno się zatem dziwić, że w klubie panuje radosny nastrój. – Realizujemy wielkie marzenia o europejskiej piłce ręcznej w Płocku – zapewnia prezes SPR Wisła Płock Andrzej Miszczyński.
– Kończymy rok 2012 z bezpiecznym budżetem i z wielkimi marzeniami sportowymi. Udało nam się zrealizować kolejny etap wypracowanej przez klub strategii. Może trudno w to uwierzyć, ale istniejemy dopiero 30 miesięcy, a w tym czasie udało nam się tak wiele zdziałać. Marka klubowa jest rozpoznawalna w Europie, a rywale odczuwają przed nami respekt. Prezes z nadziejami patrzy w przyszłość. Wiadomo, że rok 2013 łatwy nie będzie, ale może przynieść wszystkim ogromną radość i spełnienie marzeń. – Potrzeba nam dużo silnej woli i siły, by to, co sobie zaplanowaliśmy, zrealizować – powiedział. – To jest moje noworoczne postanowienie: podołać kolejnym wyzwaniom.
Co prawda klubowy budżet jest bezpieczny, ale zawsze może być lepiej. Bez względu jednak na to, czy znajdą się kolejne firmy zainteresowane współfinansowaniem klubu, czy nie, to koniecznie trzeba podziękować tym, którzy wspierają SPR Wisła Płock. Bez środków z budżetu miasta, PKN Orlen, czy płockich firm, o sukcesach nawet nie byłoby mowy.
Piłkarze Wisły występują w ośmiu różnych reprezentacjach. Najwięcej Nafciarzy jest w kadrze narodowej powołanej przez trenera Michaela Bieglera. Był taki moment, że na liście tych, z którymi trener chciał pracować przed mistrzostwami świata w Hiszpanii, było nawet sześciu płockich zawodników.
Początkowo szanse na występ w Hiszpanii miało sześciu piłkarzy Wisły: Adam Wiśniewski, Marcin Wichura, Michał Kubisztal, Paweł Paczkowski, Kamil Syprzak i powołany w ostatniej chwili Adam Twardo. Z powodu kontuzji z tego składu został wyeliminowany Paweł Paczkowski, nie pojedzie na mistrzostwa Twardo. Płocczanie powinni spotkać się podczas mistrzostw ze swoimi kolegami z drużyny: z Marinem Sego, Petarem Nenadićem oraz Ivanem Nikcevićem.
Pozostali piłkarze Wisły, po krótkiej przerwie świątecznej, wracają za kilka dni do Płocka, gdzie będą przygotowywać się do drugiej części sezonu. Na 27 stycznia zaplanowano rozegranie ostatniego, finałowego meczu mistrzostw świata w Hiszpanii. Oczywiście kibice chcieliby, żeby reprezentacja narodowa zagrała w tym pojedynku, ale trzeba pamiętać, że po powrocie do kraju piłkarzy czekają od razu pojedynki w fazie grupowej EHF Cup.
Rozgrywki ligowe zostaną wznowione 2 lutego, a w pierwszej po przerwie kolejce Wisła będzie walczyć o punkty z Pogonią w Szczecinie. Na 9 lub 10 lutego zaplanowano pierwsze spotkanie pucharowe, płocczan znów czekać będzie długa podróż, rywalem zespołu będzie bowiem norweski Elverum Handball Herrer. Tydzień później, 16 lub 17 lutego, po raz pierwszy w 2013 roku Nafciarze zagrają przed własną publicznością. Ekipę czeka pojedynek ze słoweńskim Maribor Branik.
Kolejne mecze pucharowe odbędą się: 23 lub 24 lutego, 9 lub 10 marca, 16 lub 17 marca oraz 23 lub 24 marca. Po sześciu kolejkach okaże się, czy Wisła spełni swoje marzenie i awansuje od ćwierćfinału EHF Cup. Kolejny etap to już Final Four, do którego wejdą zwycięzcy spotkań. Ostatnia odsłona turnieju odbędzie się 18 i 19 maja we francuskim Nantes. Oczywiście wszyscy kibice marzą o tym, żeby Wisła znalazła się w czwórce, a niektórzy z najwierniejszych fanów już zdobyli bilety na finałowe zmagania.
Na razie kibice powinni zaplanować czas od 11 do 27 stycznia i dopingować polską drużynę narodową.
Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze