Reklama

Ernest – szczęściarz z Borowiczek

23/09/2014 10:49

Do lekarza mam żal, z losem się pogodziłam, a Ernesta kocham nad życie. Cieszę się, że jest, że mam siłę i zdrowie, żeby się nim opiekować. Jesteśmy ze sobą bardzo zżyci i od siebie całkowicie zależni. Tak, syneczku, prawdę powiedziałam. Kochany ty mój, jedyny.
Minęły 34 lata, ale ja doskonale pamiętam dzień, kiedy rodziłam Ernesta. Zaczęła się akcja porodowa. Trafiłam do szpitala przy ul. Kościuszki. 17 i pół godziny leżałam w potwornych bólach, a rozwarcia ani śladu. Czułam, że coś jest nie tak, że sama nie urodzę. Prosiłam lekarzy o cesarkę. Nikt mnie nie słuchał. To były jednak inne czasy. Byłam młoda, miałam zaledwie 19 lat. Rodziłam po raz pierwszy.
Położna przekuła pęcherz. Błyskawicznie popłynęły wody. Lekarz położył się na moim brzuchu i „wycisnął” ze mnie Ernesta. Syn jako jeden z czwórki moich dzieci uzyskał 10 punktów w skali Apgara. Ważył 3600 kg. Wszyscy mówili – piękny, zdrowy chłopak. Uwierzyłam. Potem Ernest kończył roczek i wciąż miał problemy z samodzielnym siadaniem. A przecież w tym wieku dzieci już chodzą.
Dostałam nieformalne skierowanie do Centrum Zdrowia Dziecka. Tam po raz pierwszy usłyszałam, że Ernest może mieć porażenie mózgowe. Nie wiedziałam nawet, co to jest. Syn w tym stanie nie powinien dostawać szczepionek dawanych wszystkim maluchom. Ale ja przecież szczepiłam zdrowe dziecko. Żaden lekarz w przychodniach czy na patronażach nie miał najmniejszych wątpliwości.
Po kolejnych badaniach okazało się, że Ernest ucierpiał przy porodzie, który trwał zbyt długo. Pępowina okręciła się wokół szyi i doszło do niedotlenienia mózgu. To wszystko usłyszałam z ust lekarzy, ale nikt nie dał mi tego na piśmie. Wiadomo, kruk krukowi oka nie wykole. Okazało się także, że czworo dzieci od doktora, który był przy moim porodzie, jest w takim samym stanie co Ernest. Nic z tymi rewelacjami nie zrobiłam. Może gdyby rodziny poszkodowanych wystąpiły grupowo, coś byśmy wskórali. Jednak chyba wszyscy byliśmy na to zbyt zmęczeni.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości