Reklama

Elementy fantastyczne

18/06/2020 10:00

W atmosferze „rekordowych” przyrostów zakażeń rozpoczęły się z miesięcznym opóźnieniem egzaminy maturalne. Zbędnym wydaje się roztrząsanie, czy przesuwanie egzaminów było konieczne, czy nie. Miesiąc temu żyliśmy w zupełnie innej atmosferze. Rygor stosowanych obostrzeń stwarzał poczucie zagrożenia, teraz obostrzeń jest mniej, więc i nasze psychiczne nastawienie do epidemii znacznie „poluzowało”. Cieszyć się trzeba, że egzaminy się zaczęły i mieć nadzieję, że szczęśliwie dobiegną końca, stwarzając abiturientom szkół średnich sytuację rekrutacyjną na wyższe uczelnie porównywalną ze starszymi i za rok młodszymi rocznikami. Egzaminy generalnie ułatwią proces rekrutacyjny, pozwolą uniknąć chaosu, który mógłby się ciągnąć do jesieni, gdyby trzeba było organizować egzaminy wstępne w nieprzewidywalnej przyszłości. Nie słychać też protestów ze strony opozycji, ani odnośnie matur, ani czekających nas za moment wyborów, a pamiętamy larum, jakie wszczynano przez całą wiosnę z racji dramatu, jaki czekać miał nasz umęczony przez koronawirusa kraj na wypadek, gdyby wybory odbyły się w terminie. Cisza, jaka zapanowała w tym względzie, pozwala mniemać, że nawet gdyby „rekordowe” przyrosty zakażeń się utrzymały, to i tak już nie przeszkodzą w wyborach i każdy oddany głos, nawet korespondencyjnie, będzie bezpieczny i ważny. Jak to się zmieniają ludzie!
„Jak się to zmieniają ludzie” – tak też powtarzali sobie 120 lat temu bohaterowie „Wesela” Wyspiańskiego, które akurat przyszło rozpamiętywać tegorocznym maturzystom. Okazuje się, że w samą porę, szkoda tylko, że w aspekcie tak doniosłym, jak wpływ „elementów fantastycznych na przesłanie utworu”. Nie mogę się już chyba od 20 lat nadziwić naszym władzom, i tym z lewa, i tym z prawa, że tak sprytnie udaje im się wodzić za nos naszą dziatwę i młodzież. No bo, proszę Państwa, przy całym szacunku dla tych wszystkich najpoczciwszych ekspertów edukacyjnych, ale taki temat jako zadanie wieńczące 12-letni cykl kształcenia humanistycznego 19-latków to sprawa cokolwiek niepoważna. Świat stoi na krawędzi, koronawirus pustoszy ludzkość, cywilizacja europejska podkopywana jest z różnych stron przez fałszywe idee narzucane przez zdemoralizowane elity, a nasza młodzież, nasza przyszłość, ma snuć całkiem na poważnie rozważania na temat funkcji elementów fantastycznych w dziele literackim. Czy my jesteśmy ludzie poważni?
Gombrowicz nazywał to zjawisko upupieniem, czyli infantylizacją człowieka, który wkraczając w wiek dojrzały, jest przez „poważnych” dorosłych wtrącany w niedojrzałość. Od z górą 20 lat ten proces poczynił spustoszenie w naszym kraju. Uczyniono wszystko, aby zniknęły z pola uwagi uczniów doniosłe idee, ważne problemy egzystencjalne, społeczne, polityczne, etyczne na rzecz roztrząsania mało istotnych kwestii dotyczących strony formalnej dzieła literackiego i funkcji środków artystycznych. Ośmieszyłbym się, gdybym twierdził, że stoją za tym potężne siły masońskie, tu chyba działa, proszę Państwa, zwykła ludzka głupota. Dla porządku tylko nadmienię, że to wszystko odbywa się według przepisu poprzedniej władzy, czyli dzisiejszej opozycji, która przebojem stara się teraz narzucić katolickiemu społeczeństwu antykatolickiego prezydenta. To się może udać, kiedy już tak wiele roczników młodego pokolenia jest tresowanych do rozmyślań o zabiegach artystycznych, a nie o problemach prawdziwego życia. Dlatego to pokolenie łyknie bezkrytycznie sodomicką rewolucję, która szaleje wokół nas. Ale dlaczego pozwala na to nowa władza?

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości