W rozgrywkach polskiej najwyższej klasy rozgrywkowej próbowane były różne warianty walki o tytuł mistrza Polski. Od sezonu 2021/2022 nastąpią kolejne zmiany. Czy będą to zmiany na lepsze, czy na gorsze, przekonamy się w maju 2022 roku.
W polskiej Ekstraklasie od kilku sezonów gra 16 drużyn, które rozgrywają w sezonie po dwa mecze, a potem liga jest dzielona na dwie grupy: A – mistrzowską i B – spadkową.
Grupa mistrzowska, jak łatwo się domyśleć, walczy o tytuł Mistrza Polski, a zespoły, które tam dostały się po rundzie zasadniczej, już mają pewne utrzymanie w Ekstraklasie. Walczą nie tylko o złote medale, także o miejsca na podium i udział w europejskich pucharach.
W grupie spadkowej często emocji jest znacznie więcej, bo tam walczą o utrzymanie się w najwyższej klasie rozgrywkowej, co wcale nie jest takie łatwe. Wystarczy przypomnieć sobie kolejne końcówki sezonów z udziałem Wisły Płock.
W pierwszym sezonie niewiele brakowało, by drużyna Wisły znalazła się w grupie mistrzowskiej, niestety ta sztuka się nie udała. Na szczęście płocczanie zgromadzili tyle punktów, że praktycznie nie musieli obawiać się, że grozi im spadek. Spokojnie zakończyli rozgrywki, utrzymując się w środku dolnej tabeli.
Drugi sezon Wisły był wyjątkowo udany. Zespół pod kierunkiem Jerzego Brzęczka nie tylko wywalczył górną ósemkę, ale udanie rywalizował z Jagiellonią Białystok o zwycięstwo, które dałoby drużynie awans do europejskich pucharów.
Jak kibice doskonale pamiętają, błąd sędziowski uniemożliwił płocczanom wywalczenie czwartego miejsca w tabeli. Zakończyli rozgrywki poza miejscem dającym start w pucharach, ale to dawało nadzieję, że w następnych sezonach może być tylko lepiej.
Niestety nie było. Trzeci sezon w Ekstraklasie to było pasmo niepowodzeń, błędnych decyzji przy wyborach trenerów i nerwowa walka o utrzymanie, zakończona, co by nie powiedzieć o stylu, sukcesem. Niewiele brakowało, a Wisła pożegnałaby się z Ekstraklasą. Dobrze, że miała więcej szczęścia niż rywale i dzięki temu dotrwała do swojego czwartego sezonu.
Ten czwarty zaczął się fatalnie, ale po zatrudnieniu Radosława Sobolewskiego drużyna wystrzeliła w górę i przez kilka dni była nawet liderem tabeli. Potem gra się trochę posypała, ale nadal drużyna ma możliwość wywalczenia utrzymania już po fazie zasadniczej, czyli trafienia do mistrzowskiej ósemki.
Wiele wskazuje na to, że raczej w tym sezonie drużyna Wisły o utrzymanie nie będzie się musiała martwić, tak jak to było przed rokiem, ale to jest piłka i tu jest wszystko możliwe. Mamy jednak nadzieję, że ten sezon zakończy się zgodnie z planami.
Następny sezon będzie rozgrywany według takich samych reguł jak obecny, inne będą tylko zasady spadku z Ekstraklasy i awansu z I ligi. Bo w sezonie 2021/2022 występować już będzie 18 zespołów, które rozegrają 34 spotkania.
Nie będzie żadnego podziału na grupy po fazie zasadniczej, tylko mecz i rewanż w rundzie rewanżowej.
Nie jest to pierwszy taki eksperyment. W sezonach 1991 – 1998 było w najwyższej klasie rozgrywkowej 18 zespołów, z których cztery spadały do niższej ligi po sezonie. W sezonie 2001/2002 PZPN poszedł jeszcze dalej. Zespoły najwyższej klasy rozgrywkowej już na starcie zostały podzielone na dwie grupy, a po 14. kolejkach nastąpił kolejny podział na grupę mistrzowską i spadkową. Nie był to najlepszy wariant i po jednym sezonie z niego zrezygnowano.
PZPN informował, że decyzja o zmianie ilości drużyn zapadła jednomyślnie w obecności przedstawicieli wszystkich klubów.
Jol.
fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze