Po brawurowym spotkaniu z Pogonią Siedlce, tenisiści stołowi Alumna Płock utrzymali się w ekstraklasie. Walka o punkty była bardzo emocjonująca, spotkanie oglądała spora grupa kibiców, ale nie od biedy jest zadać w tym momencie pytanie, czy Płockowi potrzeba ekstraklasy tenisa?Kibice, którzy obserwowali pojedynki, natychmiast odpowiedzą, że oczywiście. Wszak mało która dyscyplina sportu jest tak dynamiczna, tak szybko zmienia się w czasie meczu wynik, tak często nagradza się zawodnika oklaskami. Tak odpowiedzą także wszyscy ci, którzy zajmują się propagowaniem tej dyscypliny sportu wśród młodzieży. Nic tak nie zachęca młodych ludzi do uprawiania sportu, jak taka pokazówka. Co prawda od samego patrzenia nikt się nie nauczy, ale przynajmniej można się przekonać, jak wspaniała jest to dyscyplina sportu, jak może być pasjonująca i ile może przynieść emocji. W minionym sezonie, który skończył się dla płockiego tenisa szczęśliwie, w barwach Alumna startowało czterech zawodników: Jarosław Kołodziejczyk, grający trener, Simon Gerada, rakieta nr 1, Jaromir Pyrek, kapitan drużyny i Jacek Wandachowicz, najbardziej żywiołowy spośród całej czwórki. Po ostatnim meczu, kiedy emocje opadły, kiedy wiadomo już było, że zespół utrzymał się w ekstraklasie i w następnym sezonie znów będzie występował w gronie najlepszych, padło pytanie – co dalej? - Dopiero co zakończyliśmy sezon – odpowiedział na pytanie Jarosław Kołodziejczyk, - a za bardzo byliśmy skoncentrowani na ostatnim meczu, by zastanawiać się, co dalej. Bardzo chcieliśmy pozostać w ekstraklasie i to się udało zrealizować. To, czy nadal będziemy grać w Alumnie, zależy od potencjalnych sponsorów. Do tej pory mieliśmy i mamy olbrzymie problemy, ale ponieważ graliśmy słabo, nasze wyniki pozostawiały wiele do życzenia, to nie reagowaliśmy. Ale nasze finanse to nie jest sprawa różowa, mamy nadzieję, że wypełniając plan minimum doprowadzimy do wyrównania pewnych spraw. Liczymy również, ze uda nam się przyciągnąć do klubu innych sponsorów, może ORLEN zaangażuje się w większym stopniu. Tenis stołowy nie ma aż takich wydatków, a myślę, że ktoś kto przychodził na mecze, przeżywał razem z nami emocje i widział nasze poświęcenie, to myślę, że warto to utrzymać. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że bez zmiany w sponsoringu nie ma co liczyć na utrzymanie zawodników, bo my też musimy popatrzeć, jak rozwiązać własne problemy. Wiemy, że w kraju sytuacja nie jest łatwa, a my wynikami nie pomagaliśmy, ale wszystko się wyjaśniło i można rozmawiać od początku. Oczywiście najwięcej ma do powiedzenia ks. Józef Szczeciński, nasz menedżer, który będzie prowadził rozmowy z ludźmi mogącymi wesprzeć klub. Trudno na razie mówić o jakichkolwiek planach, bo kilka dni po zakończeniu rozgrywek zawodnicy musza odpocząć, wszystko przemyśleć i zabrać się do przygotowywania do rozgrywek w następnym sezonie. Pomyślne jest to, że wraz z Alumnem w ekstraklasie. Jol Fot. D. Ossowski Jacek Wandachowicz, najbardziej żywiołowy zawodnik Alumna
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze