Reklama

Ekologiczne rolnictwo

16/11/2000 14:09
Moda na gospodarstwa ekologiczne dotarła do Polski z Zachodu. Chociaż „moda” to zbyt duże słowo, ponieważ tego typu gospodarstw w województwie mazowieckim jest tylko 22, takich, które posiadają atest, ale gospodarowanie ekologiczne wymaga więcej nakładu pracy, niż tradycyjne.W krajach Unii Europejskiej systematycznie, z roku na rok, zwiększa się areał upraw ekologicznych. Na początku tego roku wynosił on prawie 3 mln ha, zaś liczba gospodarstw sięgała 100 tys. Najwięcej, bo 17 % tego typu użytków rolnych znajduje się w Lichtensteinie. Dużo znajduje się ich także we Włoszech – 43 tys. gospodarstw ekologicznych zajmuje powierzchnię 5,3 % użytków rolnych. Jeżeli chodzi o kraje sąsiadujące z Polską, to np. w Czechach zajmują 100 tys. ha, na Węgrzech ponad 20 tys. ha, na Litwie 19 tys. ha upraw ekologicznych. W 1999 r. w całej Polsce było 555 kontrolowanych gospodarstw ekologicznych (powierzchnia ok. 11 tys. ha). Doradztwem „ekologicznym” zajmują się oddziały WODR. Na naszym terenie informacjami na temat gospodarstw ekologicznych dysponuje oddział płocki oraz Mazowiecki Oddział Stowarzyszenia EKOLAND w Sannikach. W województwie mazowieckim znajdują się 22 gospodarstwa ekologiczne, o powierzchni 197,7 ha (dane z końca sierpnia 2000 r.). Dane te nie obejmują gospodarstw, które jeszcze czekają na atest. Na terenie działania ODR w Płocku jest ich 9: Eugeniusza i Czesławy Dylickich w Sielcach, Józefa Wojtasiaka w Osmolinie, Mieczysława Mikołajczyka w Szkaradzie, Mirosława i Wandy Rojek w Staropolu (w gminie Sanniki), Haliny Kaczmarek, Jerzego Milczarka, Ewy i Petera Stratenwerth – w Grzybowie (gm. Słubice) oraz Sławomira Serwacha w Podczachach i Józefa Tarki w Rybiu – gmina Pacyna. Dlaczego nie jest ich więcej? – W rolnictwie ekologicznym uprawy wymagają wiele trudu, są pracochłonne, wymagają dużo wiedzy ekologicznej – wyjaśnia Maria Osiecka, ekspert rolnictwa ekologicznego. – Najważniejszy argument, który skłania do stosowaniem ekologii, to ten, że uprawy w gospodarstwach ekologicznych posiadają najwyższą wartość biologiczną, warzywa nie są uprawiane za pomocą chemii. Gospodarstwa, o których mówimy, muszą wykazywać dbałość o płodozmiany, musi być ono samowystarczalne, jeśli chodzi np. o pasze dla zwierząt. Z tego m.in. powodu wiele gospodarstw ekologicznych rezygnuje z zajmowania się warzywami, w zamian wybiera uprawy zbożowe oraz produkcję mleka. Tak rzecz się ma w przypadku gospodarstwa Ewy i Petera Stratenwrth w Grzybowie, którzy swoje produkty sprzedają w pobliskim Płocku, ale i oddalonej Warszawie, Łodzi. Po sery odbiorcy przyjeżdżają na miejsce: - Uprawą ekologiczna zajmujemy się od 11 lat – opowiada Peter Stratenwerth. – Gospodarujemy na 20 ha. Mamy piekarnię oraz wytwórnię serów. Nie uprawiamy warzyw, ponieważ kosztuje to bardzo duży wkład pracy – trzeba je niemal bezustannie pielić. Uprawiamy zboża (kosimy je snopowiązałką), posiadamy pastwiska dla zwierząt – kóz i krów. Staramy się zachęcić do takiego gospodarowania sąsiadów, ale zdajemy sobie sprawę, że są trudności ze zbytem, chociaż to produkty ekologiczne. Na ekologiczne uprawy w gospodarstwie zdecydowali się także Mirosław i Wanda Rojek ze Staropolu. Posiadając 15 ha ziemi zachęceni przez ODR, zwiedzili gospodarstwa w Niemczech i Austrii, sami przyjmowali wizytujących gości. Atest otrzymali w 1990 r.: - W naszym gospodarstwie ekologicznym mamy wszystkiego po troszku: warzywa, owoce, bydło mleczne. Produkty sprzedajemy w Płocku, Warszawie i Łodzi, niektórzy klienci przyjeżdżają sami. Gdy zaczynaliśmy, sąsiedzi się śmieli. Teraz widzą, że dobrze zrobiliśmy. Przestawienie się na ekologiczne gospodarowanie nie było trudne, ponieważ i tak stosowaliśmy mało nawozów. Teraz w ogóle nie używamy środków chemicznych, ale kosztuje nas to ogromny nakład pracy. Mimo to mamy satysfakcję i nie żałujemy – mówi Wanda Rojek. W kolejce po atest czekają gospodarstwa, których właściciele postanowili zmienić profil gospodarowania. Podczas kontroli, przed uzyskaniem atestu, zbierane są ogólne informacje na temat aktualnej produkcji, źródle zakupu nasion, pasz, nawozów, zwierząt oraz o sposoby sprzedaży. Sprawdza się także położenie gospodarstwa, mapę gospodarstwa i plan produkcji, system nawożenia (obornik, nawozy zielone i mineralne); pola z najważniejszymi uprawami, stan roślin, strukturę gleby; łąki i pastwiska (aby oszacować produkcję pasz); budynki, obory i wybieg dla zwierząt, przechowywanie nawozów, środków ochrony roślin, pasz i produktów. Wszystkie dane dokumentuje się w protokole kontrolnym, podpisywanym przez rolnika i inspektora. Atest na prowadzenie gospodarstwa ekologicznego można uzyskać po dwóch latach pozytywnych wyników kontroli. Od 1998 r. Ministerstwo Rolnictwa wprowadziło system dotacji dla rolnictwa ekologicznego. W tym roku na dotacje dla rolników przeznaczono sumę ok. 6,8 mln zł. Pełna stawka dotacji jest naliczana do 100 ha upraw ekologicznych, natomiast dla gospodarstw większych, od 100 do 300 ha jest ona obniżona o 50 % (powyżej 300 ha dotacja nie przysługuje). Utrzymana jest także dotacja na dofinansowanie kosztów kontroli gospodarstwa na zgodność sposobów produkcji z kryteriami rolnictwa ekologicznego. Dotacje wypłacane są za pośrednictwem Stacji Chemiczno-Rolniczych. Rolnicy mogą w nich także zamawiać analizy gleby na zawartość metali szkodliwych oraz azotanów i azotynów. Wielu rolników sprzedaje produkty z własnych gospodarstw bezpośrednio klientom przejeżdżającym do nich lub odwrotnie – z dostawą do domu oraz na targach i kiermaszach. W kraju jest ok. 200 sklepów, w których sprzedawane są polskie i importowane, świeże i przetworzone produkty ekologiczne (asortyment liczy ok. 200-300 pozycji). Tylko kilku eksporterów wysyła za granicę owoce, głownie do przetwórstwa (mrożone czarne i czerwone porzeczki, truskawki, owoce dziko rosnące, ogórki konserwowe i kawę zbożową. Przyczyna słabego rozwoju eksportu tkwi w małej liczbie gospodarstw ekologicznych w Polsce, ich rozproszeniu oraz małym areale upraw ekologicznych. Jeśli chodzi o rynek konsumencki, to żywność ekologiczną kupują głównie mieszkańcy dużych miast, przede wszystkim osoby w wyższym i średnim wykształceniem, deklarujący dobrą sytuację materialną. Niektórzy klienci są gotowi zapłacić nawet 25 % więcej za produkty ekologiczne. Z badań wynika, że cena nie jest podstawową barierą popytu. (eg) Fot. D. Ossowski Na zdjęciu: Gospodarstwo ekologiczne Ewy i Petera Stratenwerth w Grzybowie, gmina Słubice. W tekście wykorzystano dane z broszury: „Rolnictwo ekologiczne w Polsce i w krajach Unii Europejskiej” Doroty Metery, wydanej przez WODR w Warszawie, Oddział w Płocku
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości