W najbliższą sobotę, o godz. 17.00 na parkiet płockiej hali wybiegną piłkarze ręczni Wisły by wystąpić w pierwszym pojedynku ligowym. W poprzednim sezonie płocczanie wywalczyli tytuł Mistrza Polski i rzecz jasna, wszyscy liczą na to, że sukces uda się powtórzyć. Pozostaje tylko pytanie, jak drużyna jest przygotowana do tego sezonu.Podopieczni trenera Edwarda Kozińskiego rozpoczęli okres przygotowawczy 2 lipca treningami na własnych obiektach. 8 lipca cała ekipa wyjechała na zgrupowanie do Brennej, gdzie przede wszystkim pracowano nad siłą i wytrzymałością. Po powrocie, od 19 lipca znów mieli zajęcia na własnych obiektach, by 10 sierpnia znów wyjechać. Tym razem do Dziwnowa, gdzie większy nacisk trener położył na technice i taktyce oraz cechach motorycznych i gdzie rozegrane zostały dwa mecze kontrolne. Prosto z Dziwnowa piłkarze pojechali do Niemiec, gdzie zagrali dwa kontrolne spotkania, a wreszcie do Danii, gdzie mieli okazję poznać umiejętności czterech przeciwników. W całym okresie przygotowawczym rozegrali 20 meczów. 2 lipca treningi rozpoczęło 24 zawodników, teraz w szerokiej kadrze jest 19, ale zgłoszonych do rozgrywek jest 23. Na szczęście żaden z piłkarzy nie odniósł poważniejszych kontuzji, były tylko drobne urazy wynikające z przeciążeń. Jedynie pod koniec, Adam Wiśniewski odniósł kontuzję. 19 zawodników, którymi trener będzie dysponował w rozgrywkach, to bardzo dużo, zwłaszcza, że są to zawodnicy równorzędni, o podobnych umiejętnościach. – Tak, to jest dużo zawodników – wyjaśnia Edward Koziński, - ale my mamy do rozegrania mecze ligowe i, mam nadzieję, pojedynki w Lidze Mistrzów. Dlatego kadra musi być szeroka, bo cele są przed nami bardzo ambitne. Meczów drużyna rozegrała już sporo, a były to pojedynki z bardzo różnymi przeciwnikami, od słabszych do bardzo mocnych. – Bardzo jestem zadowolony z występu we Flensburgu – mówi trener, - gdzie przegraliśmy 24:28, ale był to równorzędny mecz z szansami na zwycięstwo. Natomiast nie jestem zadowolony z wyniku osiągniętego na turnieju Hummel Cup w Danii, gdzie zajęliśmy VII miejsce. To było znacznie poniżej naszych ambicji. Udało nam się jednak rozegrać bardzo dobry, pierwszy w turnieju, mecz z Mistrzem Norwegii, który zakończył się nieszczęśliwie dla nas, remisem To ustawiło cały turniej. Gdybyśmy wygrali, awansowalibyśmy do grupy grającej o pierwsze cztery miejsca, a tak mogliśmy już tylko walczyć o pozycje V – VIII. Sam wynik może był sprawą drugorzędną, ale ważne było to, że piłkarze Wisły mogli się sprawdzić z najlepszymi drużynami Skandynawii. Mimo tych wszystkich sprawdzianów, trener nie wie jeszcze, kto będzie występował w pierwszej siódemce. – U nas nie będzie takich podziałów na pierwszą siódemkę – tłumaczy trener. - Na parkiet przed meczem wychodzić będzie czternastu równorzędnych zawodników. A pierwsze ustawienie o niczym nie będzie świadczyć. Wszystko będzie zależało od predyspozycji zawodników w danym dniu. Zadania przed drużyną zostały sprecyzowane przez sponsora. Zespół ma zdobyć ponownie tytuł Mistrza Polski i ma zajść jak najdalej w Lidze Mistrzów. – Oczywiście my te cele – mówi E. Koziński – będziemy realizować. Jestem optymistą, wierzę, że są one w naszym zasięgu. Formę przygotowaliśmy akurat na pierwsze mecze pucharowe, bo w tym czasie, dodatkowo, mamy pojedynki z najsilniejszymi drużynami ligowymi. W tym okresie musi być forma. Oprócz nowych piłkarzy, którzy wraz z drużyną będą walczyć o punkty, trener przygotowuje sporo nowinek. Chodzi przede wszystkim o to, by kibice zobaczyli odmienioną drużynę, drużynę z europejskimi aspiracjami, nowoczesną, prezentującą nowe rozwiązania taktyczne. Od wielu lat trzon zespołu stanowią ci sami zawodnicy, zmiany są konieczne, bo, delikatnie mówiąc, pewne zagrania są już nudne. - Na pewno będzie sporo nowinek w grze tego zespołu – dodaje trener. - Nadal wizytówką tej drużyny ma być bardzo mocną obroną, dobrym bramkarzem i kontratakiem. To musi być nasz znak firmowy. Obiecuję także nowe rozwiązania taktyczne w ataku. Wisła, by zdobyć tytuł Mistrza Polski musi pokonać przeciwników. Dziś już trudno powiedzieć, kto w tym sezonie będzie się starał nawiązać walkę, ale zdaniem trenera będą to zespoły, które w poprzednich sezonach też odgrywały najważniejszą rolę. Mowa o Kielcach, Śląsku Wrocław i Warszawiance. Prawdopodobnie do walki włączy się także Zagłębie Lubin, poważnie wzmocnione. – Myślę, że w tym sezonie – tłumaczy na zakończenie rozmowy trener Koziński, - liga bardziej spłaszczy i będzie ciekawsza. Różnice między pierwszymi dwoma zespołami a resztą, w poprzednim sezonie były takie, że już w środkowej fazie ligi, nie do odrobienia. Ja nie sądzę, żeby tak miało stać się teraz. Trener i drużyna oczywiście liczą na doping kibiców, których chcieliby prosić o cierpliwość. Nie od razu wygrywa się ligę, nie w pierwszej kolejce. Potrzeba rozegrać ponad 30 meczów by zdobyć tytuł. Pierwszy mecz płocczanie rozegrają 7 września, początek o godz. 17.00, a ich przeciwnikiem będzie "Powen" Zabrze, zaś w następną sobotę, 14 września o godz. 16.30 odbędzie się druga kolejka, także w Płocku, tym razem z Olimpią Piekary Śląskie. Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze