Od początku lipca lekarze z terenu województwa mazowieckiego wystawiają recepty na nowych drukach. Teraz wszystkie obowiązkowo muszą zawierać kod kreskowy. Decyzja ministra zdrowia bardzo różnie oceniana i komentowana jest przez środowisko lekarskie. Część uważa, że założenie jest dobre i zmierza w kierunku uzyskania oszczędności w systemie. Wprowadzenie recept z kodem jest jednym z pierwszych elementów, który jednak docelowo, aby przyniósł zamierzony efekt, musi być połączony z kolejnymi rozwiązaniami. Wśród lekarzy nie brakuje również głosów, że poza nieco zmienionym wyglądem graficznym nowe recepty nic nowego nie wnoszą. A zapowiedzi mówiące, że to pozwoli uniknąć fałszowania recept i wyłudzania leków refundowanych, należy traktować ostrożnie.Wypisywanie recept na zmodyfikowanych drukach, to wymóg nałożony przez ministra zdrowia (rozporządzenie w tej sprawie obowiązuje od października ubiegłego roku). W całym kraju lekarze i pacjenci realizują je od początku bieżącego roku. Województwo mazowieckie wdrożyło je przed kilkoma tygodniami, jako ostatnie w kraju. – Z naszych obserwacji wynika, że cały system sprawnie funkcjonuje. Póki co ani lekarze ani pacjenci nie kierowali do nas żadnych zastrzeżeń. W punkcie dystrybucji nowych druków recept wszystko od początku funkcjonuje bez problemów – powiedział Krzysztof Gano, główny specjalista do spraw gospodarki lekami w płockiej delegaturze Narodowego Funduszu Zdrowia.
Jeszcze przed 1 lipca uczulano pacjentów, aby także zwracali uwagę, czy na odbieranej w gabinecie lekarskim recepcie jest kod kreskowy. To jest bowiem podstawa do korzystania z ulgi na leki refundowane. – Przypominaliśmy również, iż przez cały lipiec w normalnym trybie będą realizowane także recepty wystawione do 30 czerwca. Lipiec jest miesiącem, gdy w aptekach są realizowane stare i nowe recepty. W przypadku nowych druków recept bez zmian pozostaje termin ważności i wynosi on jak dotychczas trzydzieści dni – wyjaśniał Krzysztof Gano.
Kod na oszusta i chomika
Wprowadzenie kodów kreskowych, to według założenia ministerstwa sposób mający uniemożliwiać podrabianie recept, wyłudzanie leków refundowanych, wypisywanie podejrzanie dużej ilości leków na jednego pacjenta. Docelowo zatem rozwiązanie to miałoby chronić budżet przed sporymi stratami finansowymi. Czy uda się to osiągnąć? Tu zdania lekarzy są podzielone. Według Danuty Tarki, dyrektora do spraw medycznych w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym na Winiarach, dobre są wszelkie rozwiązania mające pozwolić na oszczędności, bowiem w systemie brakuje pieniędzy na leki. – Uważam, że aby można było oczekiwać efektów założonych przy wdrażaniu kodów oprócz identyfikacji lekarza powinna być także identyfikacja pacjenta. Te dwie sprawy powinny być spięte ze sobą, na przykład poprzez elektroniczny system kart pacjenta, chipy. Elektroniczny system kart pacjentów ułatwiałby identyfikację korzystania z leków refundowanych przez pacjenta. Obrazował ilość i częstotliwość jego wizyt w miesiącu u lekarza. Często zdarza się, że pacjenci kupują leki na zapas, chomikują je w domowych apteczkach. Połączenie tych dwóch spraw identyfikacji lekarza i pacjenta pozwoliłoby na pełną kontrolę systemu refundacji leków – powiedziała dyrektor Tarka.
Jej zdaniem obowiązująca zmiana pozwala, w odniesieniu do poprzedniego druku, jedynie na szybszą identyfikację. Poprzednio weryfikacja lekarza odbywała się „ręcznie” (również na podstawie pieczątki lekarza). Wprowadzenie kodu to szansa na szybsze wykrycie w przypadku jakichś niedociągnięć czy nadużyć. – Nie chodzi tu o wprowadzenie zupełnie nowej formy czy poprawę jakości, tylko szybkości dotychczasowej oceny. Jak na razie to jedyna zmiana w odniesieniu do poprzednich zasad – mówiła Danuta Tarka.
Według Artura Bachmana, kierownika przychodni przy ulicy Wolskiego w Płocku, mówienie, że wprowadzenie kodów ma wyeliminować nadużycia związane z wyłudzaniem leków, jest troszkę na wyrost. Po pierwsze w skali kraju nie mają one dużego wymiaru. – Owszem, sytuacje takie niestety mają miejsce. Nie bardzo jednak wierzę, że wprowadzenie kodu na recepcie pozwoli je wyeliminować – mówił Artur Bachman.
Jest skłonny twierdzić, że większą rolę odgrywa tu czynnik ekonomiczny pozwalający za jakiś czas ocenić, czy koszt leczenia jednego pacjenta nie jest zbyt drogi. – To są moje sugestie i przypuszczenia. Ale obserwujemy przecież, że oczekiwania są takie, aby lekarz leczył tanio. Za kilka lat może zatem okazać się, że kod i co za tym idzie identyfikacja lekarza służy właśnie temu celowi – mówił doktor Bachman.
Krzysztof Gano twierdzi, że kod kreskowy z pewnością utrudni możliwość ich podrabiania. Dotychczas wystarczyło podrobić pieczątkę lekarza i bezkarnie realizować sfałszowaną receptę. Teraz system będzie automatycznie blokował takie druki. Podobnie będzie ze skradzionymi receptami. Taką możliwość kontroli potwierdzają aptekarze. Beata Janiak, właścicielka apteki „Pod Opatrznością” przy ulicy Grodzkiej, przyznaje, że kod jest dobrą formą ewidencji recept. Z pewnością pozwoli uniknąć nieuzasadnionych nadwyżek w wypisywaniu leków refundowanych na leczenie np. inwalidów wojennych, którym przysługują duże zniżki (co się działo bez wiedzy samych uprawnionych).
Na terenie płockiej delegatury Narodowego Funduszu Zdrowia nie było sytuacji nadużyć związanych z wystawianiem sfałszowanych recept, wyłudzaniem leków refundowanych. Koszty refundacji leków kształtują się na poziomie 7 – 10 %. Wartość refundacji wynosi około 4 – 5 milionów złotych w skali miesiąca.
rad
Fot. D. Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze