Reklama

Dziecko z nożem

06/12/2006 08:47
Nie można grypsować poza zakładem karnym, ale można na swoim podwórku. Nie można „dawać sobie w żyłę”, ale można „wciągać nosem”, nie możesz ubliżać koledze, chyba, że w żartach, nie wolno donosić policji, chyba, że na wrogów. Tym „ale” młodociani przestępcy chcą zmienić niepodlegające zmianie odwieczne zasady więzienne także w płockim Zakładzie Karnym, jednym z najcięższych więzień w kraju. Ma to również swoje przełożenie na życie płockich osiedli.
Żądni wrażeń nastolatkowie z Płocka i okolic trafiają do tymczasowego aresztu w Zakładzie Karnym w Płocku. Ciążą na nich zarzuty kradzieży, rozbojów, a nawet najcięższych zbrodni. Wiele z tych czynów popełnili tylko po to, by poczuć smak życia za kratami. Potem robią wszystko, by powrócić za kraty, niejednokrotnie na długo.
W rozumieniu osób pracujących z taką młodzieżą w placówkach resocjalizacyjnych dla młodocianych coraz częściej mówi się o straconym pokoleniu. Są to osoby wyjątkowo oporne na oddziaływania penitencjarne, przejawiają pogardę do osób podejmujących się zadania nauczenia ich podstawowych norm społecznych. A co gorsza, zasady życia więziennego powoli przechodzą do szkół i na osiedla.
To dlatego słownictwem typu „frajer”,”ziomek”, „cwel”, „szamka”, „kima” posługują się już dzieci w szkołach podstawowych. Wraz z pojawieniem się gimnazjum, negatywne zachowania młodzieży charakterystyczne dla szkół zawodowych, przesunęły się właśnie tutaj. Mamy coraz więcej przykładów z życia codziennego, że w tych szkołach źle się dzieje. Do tego dochodzi jeszcze nieukrywana fascynacja młodzieży środowiskiem zamkniętym.
Być może ma to związek z umiejscowieniem zakładu karnego w centrum miasta? Wystarczy przejść się na ulicę Sienkiewicza w Płocku pod mur ZK. 13-letni chłopiec przychodzi tu codziennie. Brat mówi, że trzyma dla niego miejsce w celi. Chłopiec jest zachwycony. Twierdzi, że zrobi wszystko, by do niego dołączyć. 16-letnia dziewczyna wyznaje, że tam siedzi jej przyszły mąż. Rok temu zawołał ją z okna celi i tak się zaczęło.
Z pogardą do życia
Zakład karny w Płocku nie jest zakładem dla skazanych młodocianych. Taka kategoria przebywa tutaj tylko z uwagi na tymczasowy areszt, lub z uwagi na konieczność udziału w czynnościach procesowych w okolicznych sądach. Pomimo niewielkiej stosunkowo grupy skazanych poniżej 21 roku życia, przebywających w ZK Płock, sprawiają oni zdecydowanie najwięcej problemów natury wychowawczej. Przodują zdecydowanie w statystykach związanych z udziałem w wypadkach nadzwyczajnych i w dokonywaniu autoagresji.
Ze statystyk wynika, że nadal wylęgarnią trudnych przypadków jest osiedle ulic słodkich, a w ostatnim czasie coraz trudniejsza młodzież pojawiła się na osiedlu Sady na Podolszycach Południowych. Wciągu zaledwie kilku lat powstało olbrzymie blokowisko zasiedlone osobami z często antagonistycznych dzielnic. Do tego coraz częstsze są sygnały płocczan, że strach wyjść wieczorem na ulicę, by nie zostać napadniętym. Przestępczość na osiedlach wzrasta.
Poza tym dochodzą jeszcze inne zachowania. Stało się powszechnym w grupach chuligańskich posiadanie noża czy kastetu. Wielu młodocianych nie ma barier przed ich użyciem. Nieraz już pisaliśmy o przypadkach pchnięć nożem w kolejnym płockim lokalu czy dyskotece.
Przy czym trzeba zaznaczyć, że nie są to zorganizowane grupy przestępcze, a raczej chuligańskie, działające bardzo spontanicznie. Tymczasem Płock w ogólnopolskich rankingach należy do najbezpieczniejszych miast w Polsce. Czy gdzie indziej jest gorzej, czy u nas nie jest jeszcze tak źle? W tym przypadku trzeba jednak wziąć pod uwagę ciemną liczbę przestępstw niewykrytych i pomijanych.
Obok pewnych zdarzeń nie sposób przejść obojętnie. Wymienić tu można choćby ostatnie zabójstwo mężczyzny na działkach przez trzy dziewczyny w wieku od 14 do 20 lat, czy też te sprzed kilku lat, gdy trzech 16-latków zabiło bezdomnego, albo niedawne zabójstwo pracownika stacji paliw w Maszewie.
Jeżeli młodzi ludzie zabijają człowieka to mają pogardę do jakichkolwiek, nawet tych najwyższych, wartości. Sąd jednak niejednokrotnie bardzo liberalnie podchodzi do takich spraw. Często następuje zmiana klasyfikacji czynu, a pobicie ze skutkiem śmiertelnym to nieporównywalnie mniejszy wyrok niż za zabójstwo. Jest jeszcze okoliczność łagodząca, jaką jest młody wiek.
Problem jest. Młodociani chuligani muszą wiedzieć, że nie są bezkarni. By nie dochodziło do popełniania przestępstwa, trzeba włączyć w proces wychowania rodzinę, szkołę i organizacje pozarządowe. Może wtedy przestaniemy pytać, co z tej młodzieży wyrośnie. 
BeeS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości