7 marca na pytania czytelników odpowiadała Eliza Błaszkiewicz - Rzecznik Konsumentów w Urzędzie Miejskim. Zapis z dyżuru przyda się z pewnością każdemu, kto trafił na trefny towar, czy źle wykonaną usługę.- W mojej 6 letniej kuchence mikrofalowej niedawno przepaliła się żarówka. Wszystko niby działa, ale nie widzę, co się smaży. Zadzwoniłam do zakładu napraw i dowiedziałam się, że obojętnie co zostanie naprawione, muszę zapłacić 80 złotych. Do tego jeszcze koszt przewiezienia kuchenki czyli 20 zł, no i oczywiście żarówki - 5 zł. W sumie 105 złotych. Czy to nie za wiele? -Ten towar niestety nie jest już objęty, ani gwarancją ani rękojmią. Jakiekolwiek ulgi w związku z wadami sprzętu już się pani nie należą. Zakład stosuje ceny umowne, które nie podlegają żadnym możliwościom interwencyjnym. Po prostu może się pani zdecydować na naprawę albo nie. Tylko w trakcie gwarancji albo rękojmi, naprawa mogłaby być bezpłatna. - Zakupiłam wędlinę i ser w jednym ze sklepów spożywczych na Podolszycach. Towar był stary i cuchnący. Stwierdziłam to jednak dopiero po powrocie do domu. Przypuszczam, że daty ważności zostały zmienione - Jeśli chodzi o reklamacje towarów żywnościowych z uwagi na to, że są nieświeże, przede wszystkim musi pani mieć paragon. Wtedy sklep nie może się „wykręcić” od zwrotu pieniędzy. Jeżeli też widzi pani w sklepie towary nieświeże, stanowiące zagrożenie dla zdrowia ludzi, należy zgłosić to do SANEPIDU, a podejrzenia zmiany dat ważności do Inspekcji Handlowej. - W płockich sklepach zwłaszcza wędliniarskich, panie, które obsługują kasę i wymieniają pieniążki, za chwilę tymi samymi rękoma podają wędlinę i mięso. - O takich wypadkach warto poinformować Sanepid, który wyciągnie odpowiednie sankcje i konsekwencje z tego tytułu. - Zepsuł mi się zamek w drzwiach. Zadzwoniłam do pewnej firmy i dowiedziałam się, że jeśli naprawa będzie dotyczyła wkładki, to zapłacę około 20 zł, jeśli całego zamka, to około 30 zł. W sumie wymieniono mi cały zamek, a ja zapłaciłam 45 złotych, bo wliczono zamek + wkładkę. Czuję się oszukana i wprowadzona w błąd. Przez telefon usłyszałam przecież inną informację. - Trudno będzie udowodnić, że taka informacja została pani przekazana przez telefon. Ogólnie jednak każda firma powinna mieć cennik usług, udostępniany w sposób nie budzący wątpliwości. Jeżeli płaci pani więcej za usługi, niż wskazane jest to w cenniku, to należy domagać się zwrotu nadpłaconej kwoty. Jeśli jednak okaże się, że suma jaką pani zapłaciła, potwierdza się z cennikiem, to najprawdopodobniej ktoś panią wprowadził w błąd i nic nie można zrobić w ramach skutecznej reklamacji. Można poinformować właściciela firmy, że taka sytuacja zaistniała. Może poczuje się do odpowiedzialności za błąd pracownika. W razie stwierdzonych nieprawidłowości, możemy sprawę przekazać do inspekcji handlowej, która przeprowadzi kontrolę. - Czy mogę żądać zwrotu pieniędzy za usługę, gdy fryzjer źle obetnie włosy? - Można dochodzić odszkodowania, jeśli udowodnimy, że powstała szkoda, a od fryzjera można żądać zwrotu pieniędzy za usługę, która została źle wykonana. Najczęściej zgłaszają się do mnie panie po źle wykonanej ondulacji trwałej, gdzie doszło do popalenia włosów. Jak jednak wycenić włosy? Czy to jest strata za 100 zł czy za 1000 zł? Nie spotkałam się jeszcze z procesem sądowym w tej sprawie. Polskie prawo nie przewiduje bowiem odszkodowań za straty moralne, poza przypadkami rozstroju zdrowia, gdzie odszkodowanie przysługuje za leki, czy okres bez pracy, plus zadośćuczynienie za ból i cierpienie. - Kupiłam na rynku buty. Szybko się rozkleiły. Odmówiono mi przyjęcia reklamacji, bo nie miałam paragonu. - Zawsze należy brać paragon. Bez niego nie można udowodnić sprzedaży, a tym samym dochodzić swoich praw. - Na początku grudnia podpisałam umowę z pewną firmą o podłączenie w ciągu 45 dni internetu. Wpłaciłam też wymaganą zaliczkę w wysokości - 99 zł. Do dnia dzisiejszego usługa nie została jednak wykonana. Straciłam na tym wiele, ponieważ w zawiązku z instalacją internetu, miałam podjąć na początku marca pracę. Czy mogę zerwać umowę i dochodzić swoich praw? - Może pani odstąpić od takiej umowy na podstawie artykułu 491 Kodeksu Cywilnego. Pozwala on odstąpić od umowy, jeśli jedna ze stron opóźnia się ze spełnieniem swojego świadczenia. W sprawie wpłaconej zaliczki, na podstawie art. 394 Kodeksu Cywilnego przysługuje pani jej zwrot w podwójnej wysokości. Proszę w formie pisemnej zawiadomić o tym firmę listem poleconym, lub dostarczyć pismo za pokwitowaniem do siedziby firmy. Ma pani również prawo domagać się odszkodowania za poniesioną szkodę z uwagi na nie wykonanie tej umowy. Podstawa prawna to art. 471 Kodeksu Cywilnego. Ponieważ internet jest pani potrzebny do prowadzenia formy zarobkowej, nie jest pani konsumentem. W rozumieniu przepisów ustawy jest pani „innym podmiotem”. Jako rzecznik w sporze nie mogłabym panią reprezentować. Pozostaje to w pani osobistej gestii. - W skrzynce na listy znalazłam ofertę wysyłkowej sprzedaży serii albumów roślin doniczkowych. Chciałam zrobić prezent mamie i odesłałam zgłoszenie. Okazało się, że mamie jest to niepotrzebne. Chcę się wycofać, ale firma wysyłkowa straszy mnie sprawą w sądzie. - Od umów zawierane na odległość, czyli poprzez wszelkie katalogi wysyłkowe można odstąpić bez podawania przyczyn i wyciągania konsekwencji, w ciągu 10 dni, o ile jest to wyraźnie zaznaczone. W innych przypadkach, gdy brak odpowiedniej klauzuli, okres przedłuża się do 3 miesięcy. Jeśli zdarzy nam się odpowiedzieć na ofertę, a później się rozmyślimy, trzeba reagować szybko. Nie wolno się wycofywać po pół roku jak dostaliśmy towar. Uczulam też, by dokładnie czytać wszystko to, co podpisujemy, a zwłaszcza tekst napisany drobną czcionką. Może on zawierać przykre dla nas niespodzianki. - Jestem właścicielką lokalu w Płocku. Mam lokatora, który sprowadził się po poprzednim lokatorze. Poprzednik zalegał 400 złotych za energię elektryczną. Przerwa między zamieszkaniem jednego pana, a drugiego wynosiła 9 miesięcy. W tym czasie Zakład Energetyczny nie zrobił nic w tej sprawie, by ściągnąć dług. Gdy wprowadził się nowy lokator, który chciał przerejestrować na siebie licznik, Zakład kazał mu najpierw zapłacić zadłużenie, strasząc go odcięciem prądu. Mężczyzna zapłacił, jednak inkasent wystawił mu rachunek na nazwisko dłużnika. Założył więc sprawę do sądu, że Zakład Energetyczny nieprawnie pobrał od niego dług. - Źle się stało, że ten pan zapłacił dług na cudze nazwisko. Zakład Energetyczny nie mógł bowiem zmusić tego pana do uregulowania należności za kogoś innego. Nawet gdyby odłączyli prąd, stałoby się to bezprawnie. W końcu był to dług poprzednika, o czym świadczy kwit wystawiony przez inkasenta. W tej sytuacji trudno mu będzie walczyć o swoje prawa. Warto było wcześniej udać się do Urzędu Regulacji Energetyki, gdzie rozpatrywane są problemy pomiędzy odbiorcami energii a zakładami energetycznymi. - 5 stycznia kupiłam dziecku podgrzewacz. Okazał się on wadliwy. Termoregulator nie działa, grzeje nie tę temperaturę co trzeba. Zgłosiłam reklamację w sklepie. Pan skierował mnie do serwisu. Tam usłyszałam, że naprawy powinien dokonać ten, który udzielił gwarancji. A gwarancji udzielił sprzedawca, który się na tym nie zna. - W tym wypadku powinna pani napisać pismo o przejściu z gwarancji na rękojmię. Jest to korzystne, ponieważ rękojmia obejmuje zwrot pieniędzy za wadliwy towar. Jeśli sprzedawca jej nie uzna, proszę zwrócić się do mnie. - Dostałam gwarancję na buty. Ucieszyłam się, że obowiązuje przez cały rok. Jej warunki jednak uniemożliwiają mi zgłoszenie jakiejkolwiek wady. - Ludzie przyzwyczaili się do tego, że jeśli kupują towar z gwarancją to znaczy że jest on dobry. To niestety przeszłość. Gwarancja jest nieobowiązkowa. Warunki, na których jest udzielana, są dobrowolne, więc firmy nie piszą zazwyczaj warunków, które są dla nich niekorzystne. Pamiętajmy więc, że przez rok równolegle do gwarancji biegnie o wiele korzystniejsza rękojmia, dająca zwrot pieniędzy, wymianę, obniżenie ceny, naprawę. Przy zgłaszaniu wad zaznaczmy na piśmie sprzedawcy trefnego towaru, z której opcji korzystamy. - Mija rok odkąd kupiłam komórkę. Aparat zaczyna mi szwankować. Skorzystać szybko z kończącej się gwarancji, czy lepiej z rękojmi? - Komórka to jedyny przypadek, w którym lepiej skorzystać z gwarancji, niż rękojmi. W tym przypadku płacimy abonament, w ramach umowy o świadczeniu usług telekomunikacyjnych, który jest czymś zupełnie innym niż umowa sprzedaży telefonu. Wada aparatu nie zwalnia więc konsumenta z konieczności opłaty abonamentu, bo są to dwie różne umowy. Korzystając z gwarancji większość salonów oferuje telefony zastępcze. Reklamacje obejmują 14 dni roboczych. Po upływie tego czasu otrzymujemy zazwyczaj naprawiony telefon. Przy rękojmi można zażądać zwrotu pieniędzy, albo wymiany aparatu. Rozpatrzenie reklamacji trwa nieporównywalnie dłużej. Nasze podanie łatwo też odrzucić, argumentując, że źle telefon użytkowaliśmy. W sumie serwis zrobi wszystko, aby więcej taki pomysł nie przyszedł nam do głowy. - Na co powinniśmy zwracać uwagę podczas zakupu sprzętów RTV i AGD? - Najważniejszą sprawą jest karta gwarancyjna, która jest dla nas korzystna, jeśli obowiązuje ponad 12 miesięcy. Za wymianę lub naprawę sprzętu odpowiedzialna jest firma wskazana na karcie gwarancyjnej. Najczęściej jest to producent, lub generalny przedstawiciel na kraj. Czasami odpowiedzialność taką ponosi sprzedawca. Kupując sprzęt warto zwrócić uwagę na termin załatwienia reklamacji i sposób rozmieszczenia sieci serwisów. Dostarczenie sprzętu do punktu serwisowego odbywa się na koszt udzielającego gwarancji. Także z mocy prawa czas gwarancji sprzętu jest przedłużany o termin naprawy. Tu potrzebne jest stosowne zaświadczenie z punktu serwisowego. Jeśli sprzęt został wymieniony na nowy, to przysługuje mu nowa gwarancja. Rzecznik Konsumentów - Eliza Błaszkiewicz przyjmuje interesantów w Biurze Obsługi Klientów (wejście od ulicy Zduńskiej) codziennie w godzinach 7.30-15.30 , w środy 9.30-17.30. Telefon 268-12-55. Blanka Stanuszkiewicz fot. Dariusz Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze