Jednym z głównych argumentów polityków PiS w sprawie podziału Mazowsza jest kwestia pozyskiwania większych kwot unijnych funduszy. Czy utworzenie dwóch nowych województw naprawdę przyczyni się do zwiększenia sumy środków UE dla Mazowsza? Jak jest naprawdę?
W komentarzu Marcina Wajdy, doktora nauk ekonomicznych Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie i dyrektora departamentu ds. funduszy UE UMWM czytamy, iż UE – w przeciwieństwie do Polski – ma budżet wieloletni. Oznacza to, że nie przyjmuje się go na rok, ale na 7 lat. Są to tzw. Wieloletnie Ramy Finansowe, w których ustala się, jakie są dochody i wydatki UE. Szczegóły budżetu są dyskutowane na najwyższym poziomie politycznym, a później zatwierdzane przez Parlament Europejski. Środki w nowym budżecie unijnym zostaną przydzielone na trzy rodzaje regionów na poziomie NUTS 2, z uwzględnieniem klasyfikacji NUTS na 2016 r.
- Pierwsze to regiony, które mają PKB liczony na jednego mieszkańca (czyli per capita) poniżej 75 proc. średniej unijnej (tzw. regiony słabiej rozwinięte). Drugie to takie, które mają wartość pomiędzy 75 a 100 proc. (tzw. regiony przejściowe). Trzeci rodzaj – to regiony lepiej rozwinięte o PKB per capita powyżej 100 proc. Najwięcej środków w nowym budżecie przypada na regiony słabiej rozwinięte (odpowiednio: 202 299 mln euro, 47 789 mln euro, 27 212 mln euro) – tłumaczy ekspert SGH. – Mogłoby się więc wydawać, że podzielenie Mazowsza i wyłączenie bogatej metropolii warszawskiej spowoduje, że Unia dojrzy Mazowsze bez Warszawy, które będzie regionem słabiej rozwiniętym i tak oto subregion siedlecki, radomski czy płocki zyskają dostęp do największej części „tortu”, czyli do pieniędzy dla regionów słabiej rozwiniętych! Niestety, tak to nie działa – dodaje dr Wajda.
Czym jest NUTS?
Według słownika Eurostatu, Klasyfikacja jednostek terytorialnych do celów statystycznych, w skrócie NUTS (z j. francuskiego: Nomenclature des Unités territoriales statistiques) jest geograficzną nomenklaturą dzielącą terytorium Unii Europejskiej na regiony o trzech różnych poziomach (NUTS 1, 2 i 3, odpowiednio – przejście od większych do mniejszych jednostek terytorialnych). Powyżej poziomu NUTS 1 jest „krajowy” poziom państwa członkowskiego. – Aby dzielić unijną kasę, należy znaleźć wspólny mianownik. Trudno porównywać pod względem powierzchni czy liczby ludności polskie województwa do niemieckich landów czy francuskich regionów. W UE wymyślono więc pojęcie NUTS, które zastępuje wszystkie województwa, landy, prowincje itp., i jest podstawą podziału środków europejskich (chodzi dokładnie o NUTS 2, który jest wymieniony w pkt. 44 Konkluzji z unijnego szczytu). A więc UE, dzieląc środki na lata 2021–2027, nie widzi województw, a NUTS 2 i jest to wprost napisane w ustaleniach szczytu. Liczba województw jest więc tutaj bez znaczenia – tłumaczy w swoim komentarzu dr Marcin Wajda.
Zdaniem dra Wajdy, kluczowym dla zrozumienia sprawy szczegółem jest to, iż w Konkluzji z unijnego szczytu mowa jest o „NUTS 2 z uwzględnieniem klasyfikacji na 2016 r.”. NUTS 2016 obowiązuje od 1 stycznia 2018 r. i wedle tej klasyfikacji w Polsce funkcjonuje 97 jednostek NUTS: na poziomie NUTS 1 – makroregiony (grupujące województwa) – 7 jednostek; NUTS 2 – regiony (województwa lub ich części) – 17 jednostek; NUTS 3 – podregiony (grupujące powiaty) – 73 jednostki. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny: Na poziomie NUTS 2 województwo mazowieckie, stanowiące dotychczas jedną jednostkę statystyczną tego poziomu, zostało podzielone na dwie jednostki statystyczne: region Warszawski stołeczny (obejmuje Warszawę wraz z dziewięcioma powiatami: legionowskim, mińskim, nowodworskim, otwockim, wołomińskim, grodziskim, piaseczyńskim, pruszkowskim i warszawskim zachodnim) oraz region Mazowiecki regionalny (obejmuje pozostałą część województwa mazowieckiego).
Dr Wajda pisze w swoim komentarzu: – Województwo mazowieckie więc od początku 2018 r. to dla UE dwie jednostki NUTS 2: Warszawski stołeczny, który miał w 2018 r. 156 proc. średniego unijnego PKB na mieszkańca, oraz Mazowsze regionalne, które miało 60 proc. Mamy więc jeden NUTS 2 lepiej rozwinięty i jeden słabiej rozwinięty.
- Podział pieniędzy na lata 2021–2027 jest już ustalony na poziomie Rady Europejskiej. Po ewentualnym podzieleniu województwa, Mazowsze nie dostanie zatem ani eurocenta więcej z budżetu europejskiego! Przeciwnie, nowe województwa byłyby odcięte od środków unijnych przez długi czas – trzeba by przygotować nowe dokumenty konieczne do ich uruchomienia, nową strukturę wdrażania, przejść audyty (tzw. desygnację) itp. W dobie kryzysu wszystkim powinno zależeć na tym, aby szukać takich rozwiązań, które pozwolą szybko uruchomić środki i będą pobudzać gospodarkę – tłumaczy dyrektor departamentu ds. funduszy UE UMWM.
I kwituje: – Powiedziałbym jednak nieprawdę, twierdząc, że województwo mazowieckie nie może dostać dodatkowych środków. Może! Tyle tylko, że nie wymaga to dzielenia województwa, a dobrej woli rządu.
* Materiał stanowi część projektu informacyjno - reklamowego zleconego przez Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego do opublikowania przez Tygodnik Płocki w ramach cyklu: Mazowsze - Lider Rozwoju.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A prawda jest taka, że w obecnym województwie przewaga wielkościowa, kadrowa i instytucjonalna Warszawy jest tak duża, że samorządność reszty regionu jest fikcją. A tu o realną samorządność przecież chodzi.
A prawda jest taka, że w obecnym województwie przewaga wielkościowa, kadrowa i instytucjonalna Warszawy jest tak duża, że samorządność reszty regionu jest fikcją. A tu o realną samorządność przecież chodzi.