Reklama

Dubletu nie będzie

14/04/2006 15:18
Wisła przegrała Puchar Polski już w pierwszym meczu. Dziesięć goli różnicy w Kielcach (25: 35) to za dużo, by tak doświadczona drużyna jak VIVE pozwoliła sobie odebrać trofeum. Trudno się więc dziwić, że choć płocczanie dokonywali na parkiecie cudów, choć wygrali 10 bramkami, to jednak Puchar Polski zdobyli zawodnicy z Kielc.Wisła miała za zadanie powtórzyć w tym sezonie wynik z ubiegłego roku, czyli zdobyć Puchar Polski i tytuł Mistrza Polski. Tego pierwszego już się nie udało wywalczyć, ale kibice wychodzili w niedzielny wieczór z hali bardzo zadowoleni. Bo obejrzeli znakomite spotkanie, pełne emocji, wspaniałej walki, dramatyczne i zakończone połowicznym sukcesem. A połowicznym dlatego, że choć Wisła zdołała odrobić straty z pierwszego meczu, to jednak trofeum pojechało do Kielc.
Po pierwszym meczu pozostał ogromny niesmak. Tak klasowa drużyna jak Wisła nie powinna zagrać tak fatalnie, by słyszeć z trybun okrzyki „na kolana”. Mistrzowi Polski nie przystoi, kiedy śmieją się rywale z jego nieporadności, z braku zaangażowania i pomysłu na grę. Dlatego ważniejszy był wynik spotkania w Płocku, niż ostateczny rezultat pojedynku.
I połowa spotkania była niezmiernie wyrównana. Wisła próbowała odskoczyć, ale goście pilnowali, by różnica bramek nie była zbyt duża. W 24 min, po kilku znakomitych paradach Marcina Wicharego, płocki zespół miał 5 goli przewagi (11: 6). Niestety, tuż przed przerwą ta różnica została zmniejszona do 2 goli. Co ciekawe, I połowa zakończyła się takim samym wynikiem jak w Kielcach. To był jeden z powodów, dla których kibice uwierzyli, że jeszcze może zdarzyć się cud.
I cud się zdarzył. Jeszcze w 33 min. Wisła prowadziła tylko 17: 15, a potem w roli głównej wystąpił Marcin Wichary. To co wyczyniał, było niesamowite. On bronił, a jego koledzy wykorzystywali chwilową niemoc gości. W 37 min. Wisła prowadziła 21: 15 i była na fali.
Najprawdopodobniej zupełnie inny przebieg miałby ten mecz, gdyby w 38 min. wykorzystał rzut karny Artur Niedzielski. Płocki piłkarz wcześniej dwa razy wygrywał z Maciejem Stęczniewskim, zdobywając bramki z rzutów karnych. Tym razem Artur stanął naprzeciwko Rafała Bernackiego, który obronił rzut. W odpowiedzi Patryk Kuchczyński strzelił 16 bramkę, ale to zdarzenie zahamowało grę płockiego zespołu.
Kolejne 10 minut spotkania, to bramka za bramkę. W 50 min. Wisła prowadziła 28: 23, brakowało jeszcze 6 goli, by zdobyć Puchar Polski. W płockim zespole rzucali wszyscy zawodnicy, czasem zdarzały się perełki, a czasem tak nieprzemyślane rzuty, że kibice łapali się za głowy. Teoretycznie należałoby skarcić Vladimira Ilina, ale trudno to zrobić, skoro na kilka zupełnie nieudanych rzutów miał 7 znakomitych. Należałoby także ponarzekać na Vitalija Titova, który jest najsłabszym ogniwem zespołu, ale jego bramki padały w kluczowych momentach spotkania. Można także zarzucić Michałowi Zołoteńce, że strzelił zaledwie jednego gola, choć znany jest ze wspaniałych rzutów.
Ale to już teraz nie jest ważne, pochwalić trzeba całą drużynę, która, przy ogłuszającym dopingu kibiców, w 53 min. doprowadziła do wyniku 31: 23. Odżyły nadzieje, wszyscy wstali z miejsc i próbowali pomóc płockim piłkarzom w zdobyciu już tylko 3 goli.
Do 58 min. utrzymywała się 8-bramkowa przewaga, a płocczanie wygrywali 34: 27. Ostatnie dwie minuty to było istne szaleństwo. Trzy zdobyte gole, przy znakomitej formie Wicharego, który nie wpuścił żadnej bramki sprawiły, że Wisła odrobiła straty. 5 sek. przed końcowym gwizdkiem piłka poszybowała pod bramkę VIVE, gdzie stał Tomasz Paluch. I to był dramat, bo trafiła w boczną siatkę. Zabrakło kilku centymetrów, by piłkarze Wisły wraz z kibicami mogli cieszyć się z Pucharu Polski. A tak mogli się cieszyć tylko z odrobienia strat i udowodnienia, że słusznie są Mistrzami Polski. VIVE dostało Puchar, bo strzeliło więcej bramek na wyjeździe.
Ten mecz pokazał jak wiele emocji czeka jeszcze płockich kibiców. Za kilka dni rozpoczyna się faza play off, w której najprawdopodobniej w finale Wisła spotka się znowu z VIVE Kielce. Będą więc co najmniej trzy mecze, a być może nawet pięć. One rozstrzygną, kto zdobędzie Puchar Polski. Ostatnie pojedynki odbędą się w Płocku. O szczegółach napiszemy w nastepnym numerze.
Wisła: Marszałek, Wichary – Niedzielski 3/2, Ilin 7/2, Titov 3, Szyczkow 6, Witkowski 4, Paluch, Wiśniewski 2, Wleklak 6, Kuptel 2, Wuszter 2, Zołoteńko 1, Twardo 1.
VIVE: Stęczniewski, Bernacki – Grabarczyk, Zydroń 2/1, Wasiak 3, Jeżewski 3, Podsiadło 6, Kuchczyński 8, Sieczka 1, Nikoforov 1, Hiliuk 2, Salami.

Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości