Są na służbie 24 godziny na dobę, wyjeżdżają do najróżniejszych zdarzeń, pomagają w każdej sytuacji. Pożary, wypadki, ale także pomoc podczas wichur czy podtopień to ich „chleb powszedni”. I tak od blisko 100 lat. Bo już za kilka miesięcy strażacy z Bądkowa Kościelnego będą obchodzili okrągły jubileusz jednostki. To ich służba, ale przede wszystkim życiowa pasja. Są ochotnikami, którym nie straszne żadne zadanie.
Strażacy z Bądkowa Kościelnego nigdy nie dają za wygraną, walczą do ostatniej chwili. O życie, zdrowie i mienie... Niezależnie od zadania, jakie przyniesie im los, zawsze można na nich liczyć. I to nie zmieniło się na przestrzeni dekad. A tych nazbierał się już całkiem sporo, bo w maju przyszłego roku będą obchodzili 100-lecie swojej jednostki. Została ona założona dokładnie 22 maja 1922 r.
Mieszkańcy Bądkowa Kościelnego mogą być dumni ze swoich strażaków. Od wielu już lat świetnie reprezentują swoją miejscowość na wielu rożnych polach. Ich jednostka działa w Krajowym Systemie Ratowniczo-Gaśniczym, co samo w sobie jest docenieniem ich wyszkolenia i zaangażowania.
A jest co doceniać, ponieważ druhowie i druhny z Bądkowa to prawdziwi profesjonaliści, którzy cały czas zdobywają nowe umiejętności. Wszystko po to, aby jeszcze efektywniej pomagać tym, którzy tego potrzebują. Obecnie jednostka liczy łącznie 89 członków, spośród których wielu posiada specjalistyczne przeszkolenie w różnych dziedzinach. – W naszych szeregach jest 70 członków zwyczajnych, w tym 19 kobiet, sześciu członków wspierających, siedmiu członków honorowych i sześciu członków Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej. Do udziału w zdarzeniach uprawnionych jest 25 strażaków, w tym dwie kobiety. Wszyscy oni posiadają szkolenie podstawowe i szkolenie ratownictwa technicznego. Siedmiu strażaków ma uprawnienia dowódcy OSP, a dziewięciu może prowadzić samochody uprzywilejowane. 12 posiada uprawnienia kwalifikowanej pierwszej pomocy. Wśród nas jest również siedmiu sterników motorowodnych oraz ośmiu płetwonurków – mówi naczelnik jednostki Patryk Kowalski.
Ich służba potrafi być nieprzewidywalna, właśnie dlatego tak ważne jest przygotowanie na różnego rodzaju wydarzenia. Na przestrzeni 100 lat istnienia OSP wiele zmieniło się w tym temacie. Strażacy coraz rzadziej wyjeżdżają do pożarów, a coraz częściej do wypadków samochodowych. W związku z coraz intensywniejszymi zjawiskami pogodowymi mają również więcej pracy przy usuwaniu powalonych drzew, zabezpieczaniu zerwanych dachów czy lokalnych podtopień. – Najczęściej wyjeżdżamy do tak zwanych miejscowych zagrożeń, czyli wypadków i kolizji drogowych, usuwania powalonych drzew i konarów, pompowania wody z zalanych piwnic. W dalszej kolejności są pożary. W okresie jesieni i zimy głównie pożary budynków, sadzy w kominach, natomiast w okresie wiosennym i letnim przeważają pożary użytków rolnych, lasów, łąk i nieużytków. Często dysponowani jesteśmy do zabezpieczenia lądowiska dla LPR, pomocy innym służbom, podtopień, usuwania gniazd szerszeni. Rzadziej zdarzają się wyjazdy do poszukiwań, działań na wodzie. Niestety, zdarzają się również fałszywe alarmy. Na szczęście nie jest ich wiele – wyjaśnia naczelnik.
Więcej w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.
(ek)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze