W niedzielę o godz. 16.00 w hali Salle Dewerdt w Dunkierce, druga drużyna francuskiej Division 1 podejmować będzie drugi zespół Superligi Orlen Wisłę Płock. - Francuzi grają u siebie bardziej agresywnie, w Kielcach nie pokazali wszystkiego, co potrafią – ocenił formę rywala drugi trener płockiego zespolu Krzysztof Kisiel. Dunkerque HB Grand Littoral, to drugi francuski zespół, z jakim w tym sezonie, zmierzy się Orlen Wisła Płock. Przed miesiącem podopieczni trenerów Manolo Cadebnasa i Krzysztofa Kisiela pokonali w dwumeczu Montpellier HB i awansowali do Ligi Mistrzów, teraz stoją przed szansą zdobycia pierwszych punktów w fazie grupowej najważniejszych europejskich rozgrywek. Blisko wywalczenia punktu płocczanie byli przed tygodniem, w pojedynku z mistrzem Niemiec THW Kiel. Po emocjonującym i bardzo wyrównanym meczu, zwycięskiego gola dla rywala, tuż przed końcowym gwizdkiem, zdobył Filip Jicha. Płocczanie przegrali 33:34 (14:14). Francuzi także przegrali swój pierwszy pojedynek, ulegli w Kielcach Vive Targom 23:33 (11:15). Wisła i Dunkierka HB spotkają się w drugiej kolejce Ligi Mistrzów. - W meczu z Kielcami Francuzi nie pokazali wszystkiego, co potrafią. U siebie grają znacznie lepiej i bardziej agresywnie, moim zdaniem, to lepsza ekipa niż Montpellier HB, z którym Wisła zagrała o awans do fazy grupowej. Ich największą zaletą jest stały skład, w ostatnich latach dokonywali tylko kosmetycznych zmian – tłumaczy K. Kisiel. Przygotowując się do spotkania z Francuzami, płocka drużyna ćwiczyła głównie grę do wysuniętej agresywnie obrony. Te elementy, zdaniem trenera, trzeba indywidualnie ćwiczyć przed każdym meczem, bo każda drużyna gra inaczej, na różne sposoby. Po czwartkowym treningu zespół Orlen Wisły pojechał do Warszawy, skąd miał zaplanowany wylot do Brukseli, a stamtąd autokarem piłkarze dojadą około północy do Dunkierki. Na piątek zaplanowany został tylko jeden trening oraz zajęcia teoretyczne, indywidualne i grupowe. W sobotę, zgodnie ze swoimi przyzwyczajeniami piłkarze będą przygotowywać się indywidualnie do spotkania. Największym problemem płockiego zespołu jest krótka ławka. Do Dunkierki, obok zawodników, którzy grali w spotkaniu z THW Kiel, dołączy wyleczony Ivan Nikcevic. - Zawodnik jest już zupełnie zdrowy, jedzie do Francji by grać i nie da się ukryć, że bardzo na niego liczymy. Na pewno nie zagra w spotkaniu Adam Wiśniewski. Planujemy przytrzymać go jeszcze przez następny tydzień, by doszedł do całkowitej dyspozycji. Co prawda postęp w leczeniu zawodnika jest duży, ale odczuwa jeszcze niewielki ból, dlatego nie chcemy go forsować. Zresztą decyzja należy również do niego – zapewnił trener K. Kisiel. Orlen Wisła jedzie do Dunkierki po punkty. - Ja stale powtarzam, że po to awansowaliśmy do rozgrywek, by teraz co najmniej wyjść z fazy grupowej. Walczymy o każdy punkt i dlatego jest nam przykro, że po znakomitym spotkaniu z THW Kiel, kiedy szczęście było tak blisko, nie udało się, choćby zremisować – tłumaczy prezes SPR Wisła Płock Robert Raczkowski. Zdaniem prezesa dla wszystkich najważniejszy jest wynik, ale bywa, że zapomina się o bardziej przyziemnych sprawach. - Na boisku wystąpiły dwie drużyny, z których jedna ma co najmniej 6 razy większy budżet od drugiej. Myślę, że przy takich nakładach udało nam się zrobić niezły wynik, rozegrać z faworytami Ligi Mistrzów bardzo dobre spotkanie. W naszym zespole widać było wolę walki, niesamowitą chęć zwycięstwa i szacunek dla kibiców, którzy w tym dobrym występie mają swój udział. Rozgrywający Ivan Milas, zagrał bardzo dobre spotkanie, zdobył cztery gole walcząc nie na swojej pozycji. Błąd w ostatnich sekundach pojedynku dał wygraną niemieckiej ekipie. - Nie da się ukryć, że bardzo przeżywał tę sytuację po meczu, a pewnie i teraz odczuwa żal do siebie. Ale to charakterny chłopak, który dojdzie do siebie i na pewno będzie chciał pokazać, że jego przyjście do Płocka, to był strzał w dziesiątkę. Jestem przekonany, że zrobi wszystko, by kibice zapomnieli o tamtej sytuacji i już w najbliższym meczu pokaże, że bardzo wiele potrafi – ocenił młodego zawodnika prezes Raczkowski. Do składu drużyny wraca Ivan Nikcevic, ale to nie oznacza końca kłopotów kadrowych trenerów Orlen Wisły. - Cały czas rozglądamy się za nowym piłkarzem, my szukamy w polskich klubach, trener Cadenas w hiszpańskich, a jego przyjaciel w całej Europie. Mamy pewne typy i mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu będziemy mogli podać mniej lub bardziej konkretne wiadomości – poinformował prezes Raczkowski, zapewniając, że do 12 listopada, kiedy to otwarte jest okno transferowe na zawodników zgłaszanych do Ligi Mistrzów, sprawa zostanie zakończona podpisaniem kontraktu – dodał prezes. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze