Radni przyjęli nowe stawki opłat za wodę dostarczaną do płockich mieszkań oraz odprowadzane ścieki. Podwyżka zacznie obowiązywać od 1 lipca.
W tym miesiącu płocczanie zapłacą za wodę i ścieki jeszcze według stawek uchwalonych rok temu, czyli po 2,89 zł netto plus 8% VAT za 1 m3. Ale już od 1 lipca będą obowiązywać nowe stawki, które radni przyjęli na sesji 31 maja.
Wodociągi Płockie zaproponowały następujące stawki: 1 m3 wody dla odbiorców w grupie „zaopatrzenie ludności i cele socjalno-bytowe” – 3,66 zł netto, 1 m3 wody dla zakładów pracy – 3,68 zł netto, 1 m3 odprowadzanych ścieków – 4,05 zł netto, stawka abonamentowa liczona na jednego odbiorcę – 8,70 zł netto. Podatek VAT wynosi 8%. Miasto zdecydowało się jeszcze na dopłatę z budżetu około 5 mln złotych za dostawę wody i odprowadzanie ścieków. Dzięki temu za wodę dostarczaną do mieszkań płocczanie zapłacą 3,33 zł netto za 1 m3 wody i 3,44 za 1 mł ścieków. Zakłady pracy za 1 m3 wody i ścieków zapłacą w sumie 7,73 zł netto.
Podwyżki nie spodobały się opozycji w Radzie Miasta. Przede wszystkim chodzi o plany zmniejszenia dopłat z budżetu miasta. Mirosław Milewski z PiS-u przekonywał, że przez minione osiem lat podwyżki nie przekraczały poziomu inflacji: – Spółki musiały dostosować swoje wyniki finansowe do tego wskaźnika – przekonywał były prezydent. – Dopłata została zmniejszona o 2 miliony złotych. Przerzucacie rosnące koszty funkcjonowania spółki na mieszkańców. Dlaczego ceny wody w Płocku porównuje się do wybranych miast zamiast do Włocławka, gdzie wynosi ona 2,24 zł za 1 m3, czy Warszawy, gdzie ta cena wynosi 3,08 zł? – dodała Wioletta Kulpa.
– W miastach powyżej 100 tysięcy mieszkańców oprócz Płocka dopłaty są tylko w Dąbrowie Górniczej. Ale tam dopłata jest znacznie mniejsza niż w Płocku, za to ceny są wyższe. W tej chwili dopłaty są jeszcze stosowane w 25 spośród ponad 200 miast i gmin, które sprawdziliśmy. Od dopłat się odchodzi – przekonywał radnych prezes Wodociągów Płockich Marek Naworski. – W 2003 roku w Płocku dopłat jeszcze nie było. Do 2007 roku wynosiły kilkaset tysięcy, a potem z roku na rok rosły o kilka milionów, by w ubiegłym roku sięgnąć kwoty 7 mln złotych – dodał prezydent Płocka Andrzej Nowakowski.
– Zastanówmy się, komu chcemy pomagać. Tym, którzy tej pomocy rzeczywiście potrzebują, czy mojemu koledze, który przy ulicy Szpitalnej ma dwuhektarową działkę, a na niej basen. Do tej pory dopłaty to nie tylko pomoc dla ludzi z mieszkań komunalnych, ale także dla tych, którzy mają pieniądze – uważa radny SLD Arkadiusz Iwaniak.
– Dyskusja o podwyżkach to burza w szklance wody. 2 mln złotych, jakie miasto teraz zaoszczędzi, podzieliłem przez 124 tysiące mieszkańców miasta i 12 miesięcy. Okazuje się, że miesięcznie zabierzemy jednemu płocczaninowi 1,38 zł. To pieniądze, które zwrócimy w innej formie. Nikt z nas nie akceptował sytuacji, gdy w budżecie miasta zabrakło pieniędzy na stypendia dla ubogich dzieci – dodał wiceprzewodniczący Rady Miasta Wojciech Hetkowski.
Miasto planuje odejść całkowicie od dopłat do wody i ścieków. Według prezesa Wodociągów Płockich za sześć lat mieszkańcy Płocka za 1 m3 zapłacą 4,76 zł, a za ścieki 8,21 zł: – To jednak tylko prognoza. Rzeczywiste ceny będą zależeć od wielu czynników – zaznacza Marek Naworski.
Nowe ceny za usługi Wodociągów Płockich spowodowane są warunkami ekonomicznymi. Spółka prowadzi poważne inwestycje. Już teraz, dzięki modernizacji oczyszczalni ścieków w Maszewie, udało się uniknąć kar w wysokości około 20 mln złotych. – Większość gmin stara się wykorzystać środki unijne na prowadzenie inwestycji. Pozwala to na poprawę jakości życia mieszkańców, stanu środowiska i nadrobienie wieloletnich zaległości. Żeby pozyskać środki unijne, potrzebne są własne pieniądze, stąd ceny wody i ścieków są wysokie – wyjaśnia Marek Naworski.
– Po podwyżce ceny wody i ścieków w Płocku wciąż będą jednymi z niższych w kraju. Środki unijne na inwestycje wkrótce się wyczerpią, dlatego sami musimy szukać pieniędzy. Dlatego konieczne jest odchodzenie od dopłat – przekonuje zastępca prezydenta Płocka do spraw gospodarki komunalnej Krzysztof Buczkowski.
– Dalsze utrzymywanie takiej sytuacji jak do tej pory spowoduje jeszcze większe dopłaty. Dlatego chcemy je racjonalnie ograniczyć. Mieszkańcy będą płacić za wodę tyle, ile jej zużyją. Zastanawiamy się jeszcze, w jaki sposób ulżyć najuboższym. W ubiegłym roku przyjęto dopłatę w wysokości ponad 7 mln złotych, a przez ostatnie cztery lata z budżetu miasta dopłacono w sumie około 30 mln złotych do wody i ścieków – uzasadnia prezydent Andrzej Nowakowski.
Jacek Danieluk
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze