Żadne przedszkole, ani szkoła funkcjonujące na terenie powiatów płockiego, sierpeckiego, gostynińskiego, nie zadeklarowały udziału w programie gwarantującym dofinansowanie z funduszy unijnych napojów mlecznych przygotowywanych dla dzieci. Dyrektorzy placówek oświatowych podkreślają, że powód jest jeden. Dotowane mleko i tak jest wciąż zbyt drogie dla rodziców. I nie stać ich, po opłaceniu dziennego wyżywienia, na taki dodatkowy wydatek.Przypomnijmy, że według założeń programu, każda z placówek, która zadeklarowałyby udział w programie, otrzymałaby z funduszy unijnych dopłatę do każdego dziecka w kwocie dwudziestu trzech groszy dziennie do szklanki mleka czy też innego napoju mlecznego. Zainteresowane placówki mogły składać wnioski do terenowych oddziałów Agencji Rynku Rolnego. Te, które chciałyby korzystać z takiej możliwości i otrzymywać tańsze mleko od września, do końca lipca miały złożyć stosowną deklarację. Jak powiedział nam Radosław Iwański, rzecznik prasowy Agencji Rynku Rolnego w Warszawie, ustalono, że w Polsce cena ćwierćlitrowego kartonika nie może przekroczyć kwoty sześćdziesięciu groszy. Ustalenia te, miały zapobiec podnoszeniu cen mleka przez mleczarnie. Ale i tak kwota ta nie okazała się atrakcyjna dla potencjalnych uczestników programu. Z terenu powiatów płockiego, sierpeckiego, gostynińskiego zainteresowania nie wykazała żadna placówka oświatowa. – Przyczyn tak małego zainteresowania tą ofertą może być kilka. Zbyt słabe rozpropagowanie informacji o programie. Ale także np. ze strony mleczarni, zbyt mała opłacalność przy sprzedaży niewielkich ilości mleka kierowanych w ramach programu do szkół. Chcę jednak podkreślić, że pula nie jest zamknięta i wszyscy chętni mogą skorzystać z tej oferty w dowolnym terminie. Początek września nie jest ostateczną i jedyną datą warunkującą możliwość przystąpienia i korzystania z dotacji. Jeszcze kilka tygodni temu zainteresowanie było naprawdę małe. Obserwujemy, że z dnia na dzień zainteresowanie jest jednak coraz większe – powiedział Radosław Iwański. Mimo tego, do chwili obecnej nie zgłosiła się żadna placówka z regionu płockiego, która byłaby zainteresowania korzystaniem z dofinansowania.
Sceptycznie także do programu podchodzą mleczarnie. Zdaniem Zbigniewa Charzyńskiego, prezesa Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Sierpcu, decydujący wpływ na to mają przede wszystkim względy finansowe. – Nie mówimy, że takie programy nie są potrzebne. Ale, oceniając pod względem opłacalności, w przypadku naszego regionu udział w nim byłby zasadny, gdyby jeden zakład dostarczał mleko, i to w dużej ilości do wszystkich szkół. W naszym przypadku pojawia się jeszcze jeden problem. Mianowicie mleko ma być dostarczane do szkół w kartonikach. Nasza firma nie ma linii produkcyjnej do takich opakowań. A jej uruchomienie oznacza dodatkowe koszty, które nie zwróciłyby się po przystąpieniu do udziału w programie – powiedział Zbigniew Charzyński.
Propozycja nie spotkała się z żadnym odzewem w szkołach i przedszkolach. Główną przyczyną, jak podkreślają dyrektorzy, jest cena. Danuta Komosa, dyrektor Miejskiego Przedszkola nr 34 w Płocku – Borowiczkach, dodaje, że owszem programy takie są jak najbardziej potrzebne. – Jednak nie przystąpiliśmy do niego ze względów organizacyjnych i finansowych. Dla wielu rodziców już koszt pobytu dziecka w przedszkolu jest sporym obciążeniem domowego budżetu. Starają się zatem unikać dodatkowych kosztów. A poza tym nie wiadomo, jakiej kwoty zażądałby dostawca mleka – powiedziała dyrektor Danuta Komosa.
Beata Kocięda, dyrektor Miejskiego Przedszkola nr 27 w Płocku, podkreśla, że mleko i mleczne produkty wchodzą w skład posiłków przygotowywanych dla dzieci. Nie ma zatem potrzeby dublowania. Jej zdaniem bardziej zasadne jest kierowanie tego rodzaju akcji np. do uczestników zajęć prowadzonych w świetlicach środowiskowych, gdzie dzieci nie otrzymują ciepłych posiłków.
rad
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze