Reklama

Drobny handel wychodzi na ulicę - Ciasne targowiska

21/03/2002 13:40
Obywatele azjatyckich republik byłego ZSRR wypychają Polaków z płockich targowisk. Taki wniosek można przynajmniej wysnuć po rozmowie z osobami handlującymi na targowisku przy ulicy Rembielińskiego.Według tych osób nikt nie jest w stanie rozwiązać tej sytuacji, a służby za to odpowiedzialne przechodzą obok spuszczając głowy. Taka sytuacja zmusza podobno część handlujących do stawania przed bramą targowiska, ponieważ na jego terenie nie ma miejsca. - „Kaukazy” sprzedają papierosy i wódkę i nikt się tym nie zajmuje. My płacimy podatki i ZUS i nie ma tam dla nas miejsca, musimy stać przed bramą. Dlaczego nikt się tym nie zajmie, ani policja, ani straż miejska – mówią osoby handlujące przed bramą targowiska na ulicy Rembielińskiego. – Dla nas nie ma tam miejsca, pokazali nam tylko takie, gdzie nikt do nas nie przyjedzie. Na pytanie, czy za handel przed bramą muszą uiszczać opłaty odpowiadają: - mówiliśmy, żeby przychodzili to będziemy płacić, ale nie przychodzą. O udrożnienie wejścia na targowisko przez bramę od strony ulicy Rembielińskiego występowało Stowarzyszenie Kupców Płockich: - Często w tej sprawie interweniowaliśmy. Sytuacja nie ma aspektu ekonomicznego, chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo. Były nawet przypadki, że w samym przejściu były rozstawiane stragany lub prowadzona sprzedaż z samochodów – mówi Ryszard Świątkowski, prezes spółki Rynex. Rynex prowadzi targowisko przy Rembielińskiego, giełdę przy Bielskiej oraz część targowiska pomiędzy ulicami Bielska – Ostatnia. Opłaty za korzystanie ustala Rada Miasta. Są one bardzo różne. Najwięcej muszą zapłacić posiadacze punktów gastronomicznych na samochodach o masie powyżej 1,5 tony na placu giełdy samochodowej i towarowej przy Bielskiej. Najmniej, bo tylko trzy złote osoby prowadzące handel „naręczny” i obnośny. Osiem złotych trzeba wydać żeby móc skorzystać ze stołu będącego na wyposażeniu targowiska. - Są oczywiście dni, kiedy targowisko jest wypełnione. Problem występuje, jeśli ktoś na targowisku przy Rembielińskiego chciałby prowadzić handel z samochodu, ponieważ większość miejsc jest zarezerwowana przez stałych klientów, mamy jednak do dyspozycji teren, który możemy przeznaczyć pod stanowiska dla osób handlujących – dodał Ryszard Świątkowski. Tam stragan, gdzie popyt Osoby, które mimo wszystko nie chcą wejść na teren targowiska i tam prowadzić sprzedaży, tłumaczą, że miejsca jakie się im wyznacza, nie zapewniają zbytu towaru. Dotyczy to także targowiska spółki Targpol przy ulicy Królewieckiej. Przejście ulica Królewiecką w Pobliżu targowiska, szczególnie we wtorki i piątki, czyli dni targowe, wymaga sporych chęci i umiejętności poruszania się w tłoku. Ruch na chodniku utrudniają już parkujące samochody, których kierowcy nie zawsze pamiętają o pozostawieniu półmetrowego przejścia pomiędzy pojazdem a ścianą budynku, ale jeśli do tego dołożymy jeszcze porozstawiane koszyki, mamy pełny obraz sytuacji. - Powodem niechęci do korzystania z targowiska przez osoby handlujące na ulicy, w jego pobliżu jest na pewno konieczność poniesienia opłaty. Próbujemy w różny sposób to zmienić. Dla osób prowadzących drobny handle są przewidziane najniższe opłaty w cenniku. Zwracamy się także o pomoc do różnych służb miejskich, jednak te tłumaczą się zbyt małą ilością pracowników. Oprócz Straży Miejskiej prowadziliśmy także rozmowy z Miejskim Zarządem Dróg, ale ta instytucja tłumaczy, że nie ma możliwości stosowania restrykcji za zajęcie chodników, zresztą aktualny brak dyrektora MZD utrudnia sprawę. Myślimy jednak o tym, żeby przez okres dwóch – trzech tygodni były przeprowadzane kontrole i być może wtedy ludzie przyzwyczailiby się do korzystania z targowiska – powiedziała Małgorzata Kwiatkowska z Targpolu. - My nie mamy żadnego wpływu na osoby handlujące poza terenem targowiska, administratorem ulicy jest MZD – uzupełnia Ryszard Świątkowski. Udało nam się też wyjaśnić zarzuty pod adresem służb porządkowych, które rzekomo nie reagują na przypadki łamania prawa przez obywateli byłego ZSRR. Według Jerzego Tomaszewskiego, komendanta płockiej Straży Miejskiej strażnicy reagują na każdy taki przypadek, chociaż umundurowane patrole są widoczne z daleka i najwyżej pozostaje im zabezpieczenie towarów, których sprzedaż jest koncesjonowana lub musza mieć znaki akcyzy. - Policja wspólnie z celnikami prowadzi systematyczne akcje skierowane przeciwko osobom naruszającym przepisy o handlu artykułami wymagającymi znaków akcyzy lub prawa autorskiego. Kilka razy w miesiącu takie działania są prowadzone nie tylko w Płocku. W ostatnim czasie zauważyliśmy, że osoby handlujące alkoholem, papierosami oraz płytami z oprogramowaniem komputerowym i muzyką przenoszą się na targowiska na terenie powiatu płockiego i tam także prowadzone są nasze akcje – powiedział podinspektor Jarosław Brach, rzecznik prasowy komendanta miejskiego policji w Płocku. – Tymi towarami handlują już nie tylko obcokrajowcy, ale także Polacy. Jeżeli działania prowadzimy wspólnie z celnikami, oni prowadzą dalsze postępowanie o naruszenie przepisów karno – skarbowych, jeżeli działamy sami, przekazujemy dalej sprawy do prokuratury. W przypadku obcokrajowców sprawdzana jest także legalność ich pobytu w Polsce. Niejednokrotnie trafiały się osoby, o czym też pisaliśmy na łamach TP, które była kilkakrotnie deportowane z Polski, jednak tu wracają. Na targowiskach mogą handlować bez problemu, oczywiście jeżeli nie jest to towar, którego sprzedaż obwarowana jest dodatkowymi przepisami (akcyza, prawa autorskie, czy konieczność posiadania specjalnych koncesji). Niestety, na towar sprzedawany z naruszeniem przepisów jest popyt, a nikomu nie trzeba chyba tłumaczyć podstawowej zasady wolnego rynku i tylko zmiana mentalności społeczeństwa może zmienić sytuację. Jeżeli nie będzie zainteresowania, nie będzie też handlujących, dotyczy to zarówno nielegalnego alkoholu, jak też drobnego handlu na ulicach w pobliżu targowisk. (jac) Fot. DarO
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości