Piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock przegrali w Palau Blaugrano z mistrzem Hiszpanii 25:30 w drugiej kolejce grupy B Ligi Mistrzów, ale od początku spotkania do ostatniego gwizdka podopieczni trenera Manolo Cadenasa dotrzymywali kroku rywalom.
To było niesamowite wydarzenie sportowe. W drugiej kolejce grupy B Ligi Mistrzów Orlen Wisła spotkała się z jednym z najlepszych na świecie zespołów piłki ręcznej, z FC Barcelona. Dzień przed meczem, podczas treningu, naciągnął mięsień Milijan Pušica i z niego oraz z kontuzjowanego wcześniej Mariusza Jurkiewicza trener Manolo Cadenas nie mógł skorzystać w tym bardzo ważnym dla płockiego zespołu meczu. W drużynie Barcelony nie zagrali: kontuzjowany Victor Tomas i ukarany przez EHF Sergiej Rutenka.
Drużyna Orlen Wisły była skazana na pożarcie, mało kto dawał jej szanse na zwycięstwo, z tym większym zdumieniem kibice obserwowali pierwsze minuty pojedynku. W 7. min, przy stanie 2:1 dla płockiej ekipy, Marcin Wichary obronił rzut karny Gudjona Valura Sigurdssona. Do wyrównania doprowadził Jesper Noddesbo, a potem swój rytm znaleźli płocczanie. Dwa gole zdobył Valentin Ghionea, dołożył bramkę Angel Montoro i w 11. min Orlen Wisła prowadziła 5:2. Trzeba dodać, że grała przez dwie minuty w osłabieniu, a w bramce świetnie poczynał sobie Rodrigo Corrales.
Na tym jednak słabszy okres gry Barcelony się skończył i w 17. min gospodarze prowadzili już 6:5. Jeszcze po golach Emila Racotea i Kamila Syprzaka dla Wisły oraz Kirila Lazarowa był w 21. min remis 7:7, ale od tego momentu prowadziła już tylko drużyna Barcelony.
W 23. min, po znakomitym okresie gry Lazarowa i pierwszej po pięciu niecelnych rzutach bramce Nikoli Karabaticia, ekipa hiszpańska prowadziła 10:7 i wydawało się, że będzie powiększać swoją przewagę z minuty na minutę. A jednak płocczanie nie zamierzali się poddawać i na przerwę schodzili tylko z 1-bramkową stratą. Po przerwie wyrównał Namenja Zelenović, ale potem częściej cieszyli się ze zdobycia gola gospodarze. Jeszcze w 36. min był wynik 17:16, ale całkowicie obudzili się piłkarze Barcelony i w 39. min prowadzili 20:16. Trener Cadenas wziął czas i płocczanie zmniejszyli różnicę do wyniku 20:18 w 40 minucie.
Gospodarze poczynali sobie coraz śmielej, w 42. min wygrywali 23:18, ale Orlen Wisła nie odpuszczała, w 43. min na tablicy był wynik 23:20, a w 49. min już tylko 25:23 dla Barcelony. Pojedynek nie tracił tempa i wydawało się, że jeszcze każdy wynik jest możliwy, bo Orlen Wisła cały czs starała się dogonić rywali.
Ostatecznie płocczanie ulegli Barcelonie, choć zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, walczyli do utraty sił, a gospodarze nie mogli być pewni wyniku niemal do ostatniej minuty. Choć przegrany, był to jednak najlepszy występ Orlen Wisły w tym składzie w tym sezonie.
W trzeciej kolejce rozgrywek Ligi Mistrzów Orlen Wisła ponownie zagra na wyjeździe. 8 października będzie podejmowana w Campushalle przez zwycięzcę poprzedniej edycji Final Four – Flensburg Handewitt.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze