Reklama

Dotrzymywali kroku rywalom

07/10/2014 11:41
Piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock przegrali w Palau Blaugrano z mistrzem Hiszpanii 25:30 w drugiej kolejce grupy B Ligi Mistrzów, ale od początku spotkania do ostatniego gwizdka podopieczni trenera Manolo Cadenasa dotrzymywali kroku rywalom.
To było niesamowite wydarzenie sportowe. W drugiej kolejce grupy B Ligi Mistrzów Orlen Wisła spotkała się z jednym z najlepszych na świecie zespołów piłki ręcznej, z FC Barcelona. Dzień przed meczem, podczas treningu, naciągnął mięsień Milijan Pušica i z niego oraz z kontuzjowanego wcześniej Mariusza Jurkiewicza trener Manolo Cadenas nie mógł skorzystać w tym bardzo ważnym dla płockiego zespołu meczu. W drużynie Barcelony nie zagrali: kontuzjowany Victor Tomas i ukarany przez EHF Sergiej Rutenka.
Drużyna Orlen Wisły była skazana na pożarcie, mało kto dawał jej szanse na zwycięstwo, z tym większym zdumieniem kibice obserwowali pierwsze minuty pojedynku. W 7. min, przy stanie 2:1 dla płockiej ekipy, Marcin Wichary obronił rzut karny Gudjona Valura Sigurdssona. Do wyrównania doprowadził Jesper Noddesbo, a potem swój rytm znaleźli płocczanie. Dwa gole zdobył Valentin Ghionea, dołożył bramkę Angel Montoro i w 11. min Orlen Wisła prowadziła 5:2. Trzeba dodać, że grała przez dwie minuty w osłabieniu, a w bramce świetnie poczynał sobie Rodrigo Corrales.
Na tym jednak słabszy okres gry Barcelony się skończył i w 17. min gospodarze prowadzili już 6:5. Jeszcze po golach Emila Racotea i Kamila Syprzaka dla Wisły oraz Kirila Lazarowa był w 21. min remis 7:7, ale od tego momentu prowadziła już tylko drużyna Barcelony.
W 23. min, po znakomitym okresie gry Lazarowa i pierwszej po pięciu niecelnych rzutach bramce Nikoli Karabaticia, ekipa hiszpańska prowadziła 10:7 i wydawało się, że będzie powiększać swoją przewagę z minuty na minutę. A jednak płocczanie nie zamierzali się poddawać i na przerwę schodzili tylko z 1-bramkową stratą. Po przerwie wyrównał Namenja Zelenović, ale potem częściej cieszyli się ze zdobycia gola gospodarze. Jeszcze w 36. min był wynik 17:16, ale całkowicie obudzili się piłkarze Barcelony i w 39. min prowadzili 20:16. Trener Cadenas wziął czas i płocczanie zmniejszyli różnicę do wyniku 20:18 w 40 minucie.
Gospodarze poczynali sobie coraz śmielej, w 42. min wygrywali 23:18, ale Orlen Wisła nie odpuszczała, w 43. min na tablicy był wynik 23:20, a w 49. min już tylko 25:23 dla Barcelony. Pojedynek nie tracił tempa i wydawało się, że jeszcze każdy wynik jest możliwy, bo Orlen Wisła cały czs starała się dogonić rywali.
Ostatecznie płocczanie ulegli Barcelonie, choć zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, walczyli do utraty sił, a gospodarze nie mogli być pewni wyniku niemal do ostatniej minuty. Choć przegrany, był to jednak najlepszy występ Orlen Wisły w tym składzie w tym sezonie.
W trzeciej kolejce rozgrywek Ligi Mistrzów Orlen Wisła ponownie zagra na wyjeździe. 8 października będzie podejmowana w Campushalle przez zwycięzcę poprzedniej edycji Final Four – Flensburg Handewitt.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości