Był pijany. Zaczął się awanturować. Po raz kolejny wszystkim w domu groził. Na tym się jednak nie skończyło. Doszło do rękoczynów. Jedynym ratunkiem dla rodziny okazało się wezwanie policji. Wszyscy w domu bali się już nie tylko o swoje zdrowie, ale też o życie.
Na miejscu zjawili się policjanci z posterunku w Staroźrebach. – Potwierdzili, że 31-latek swoim agresywnym zachowaniem stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia osób wspólnie z nim zamieszkujących. Pomimo wezwań do zachowania zgodnego z prawem, nietrzeźwy awanturnik nie reagował – mówi pkom. Marta Lewandowska, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Płocku.W tej sytuacji najważniejsze było, by rodzina w domu poczuła się bezpieczna, zwłaszcza, że w trakcie rozmowy z domownikami okazało się, że to nie pierwszy raz, kiedy 31-latek wszczyna awanturę w domu.
– Reakcja policjantów na uzasadnione przypuszczenie stosowania przemocy w rodzinie była stanowcza. Aby zapewnić bezpieczeństwo domownikom, policjanci zatrzymali mężczyznę – mówi policjantka.
Wydali też nakaz natychmiastowego opuszczenia domu przez 31-latka oraz zakaz zbliżania się do niego i jego bezpośredniego otoczenia przez najbliższe 14 dni. Przypilnowali, by opuścił dom. Oprawca mógł zabrać z niego jedynie przedmioty osobistego użytku i niezbędne do wykonywania pracy.
Sytuacja miała miejsce w niedzielę, 26 września. Tym razem domownicy znaleźli na tyle odwagi i siły, by wezwać policję. Wiele takich dramatów trwa jednak latami, a ofiary przemocy nie chcą nikomu mówić o swoich traumatycznych przeżyciach. Boją się reakcji oprawcy. Są zastraszeni i sparaliżowani, co się z nimi stanie, gdy za interweniującymi policjantami zamkną się drzwi i znów staną oko w oko z człowiekiem, który będzie się mścił i pewnie znów będzie agresywny.
Więcej w Tygodniku Płockim.
BS
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze