Mieszańcy Wyszogrodu niepokoją się niszczejącą budową bloku mieszkalnego, położonego nieopodal ulicy Niepodległości 22 c. Zarośnięty pokrzywami dom-widmo już drugi rok straszy w centrum miasta. Jest ogrodzony płotem, jednak wciąż przyciąga dzieci, dla których jest wymarzonym, ale jakże niebezpiecznym placem zabaw. Miały tu powstać nowe mieszkania dla wyszogrodzian. Budowa jednak ani drgnie. Chodzą pogłoski, że być może będzie tu supermarket.
– Dlaczego przez tyle czasu nic się nie dzieje? Czy można tak marnotrawić społeczne pieniądze, gdy w Wyszogrodzie brakuje mieszkań? – pytają zirytowani mieszkańcy, zastanawiając się, kto chce o tej wstydliwej wizytówce zapomnieć.
Inwestycja została rozpoczęta na dobrym terenie należącym do gminy Wyszogród. - Był obiecany naszej spółdzielni na mieszkania – dodają wyszogrodzianie, którym pomimo starań, nikt nie chce powiedzieć do kogo obecnie teren należy i kiedy zostanie dokończona budowa.
Zamysł powstania budynków wielorodzinnych w Wyszogrodzie narodził się w połowie lat 80-tych. – Pierwsze czynności formalno-prawne związane z budową budynków wielorodzinnych tzn. Osiedla Niepodległości rozpocząłem będąc jeszcze Naczelnikiem Gminy i Miasta Wyszogród w latach 1987-1990. Rozpocząłem wykup gruntów na rzecz Skarbu Państw, a z przeznaczeniem pod budownictwo mieszkaniowe. Łącznie wykupiliśmy teren o powierzchni ponad 2 hektarów – tłumaczy Henryk Klusiewicz burmistrz Wyszogrodu.
W 1998 roku aktem notarialnym gmina przekazała w wieczyste użytkowanie Wyszogrodzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej grunt o powierzchni 0,41 ha. Przekazywanie kolejnych gruntów spółdzielni następowało sukcesywnie wraz z wykupem kolejnych terenów. Łącznie przekazano WSM grunt ponad 1 ha.
Na pozostałym gruncie gmina rozpoczęła realizację pierwotnie budynku komunalnego. Z zaplanowanych czterech budynków spółdzielni udało się wybudować jedynie trzy bloki, czyli łącznie 88 mieszkań. Czwarty blok nie powstał. Nie było zainteresowania.
– W międzyczasie na skutek zmiany obowiązujących przepisów prawnych, dotyczących gruntów przejętych, a niewykorzystanych na cele, na które zostały nabyte, zgodnie z wyrokiem NSA z dnia 30 lipca 2001 roku, sąd orzekł zwrot działki o powierzchni 797 m2 na rzecz spadkobierców Stanisławy Głowackiej – zaznacza obecny burmistrz. Oznacza to, że wywłaszczonych gruntów nie wykorzystano w kolejnych kadencjach, kiedy władzę w gminie pełniły inne osoby. Idea budynku TBS powstała w latach 1996-1998, jednak nikt nie doprowadził sfinalizowania tej sprawy i nie było ostatecznych dokumentów prawnych, które pozwoliłyby na budowę.
– W roku 2002 roku ponownie podjąłem temat budowy bloku, ale niestety, wszystkie moje poprzednie starania zostały zaprzepaszczone. W celu realizacji tej inwestycji podjąłem rozmowę z prezesem Płockiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Budowlani”, gdyż gmina jako inwestor nie byłaby w stanie podołać tak kosztownemu przedsięwzięciu – tłumaczy Henryk Klusiewicz.
Po podjęciu pozytywnych uchwał zarówno rady gminy, jak i rady nadzorczej spółdzielni, przy 90% bonifikacie, dokonano sprzedaży dwóch działek. Kolejną niezbędną działkę pod budowę bloku wykupiła spółdzielnia „Budowlani” i rozpoczęła budowę 52 mieszkaniowego bloku. Już na początku inwestycji spółdzielnie próbowała sprzedać mieszkania lecz z powodu braku nabywców nie doszło do transakcji, a budowę przerwano.
W chwili obecnej spółdzielnia stara się o pożyczkę i po przekwalifikowaniu mieszkań własnościowych na lokatorskie, chce rozpocząć dalsze prace. Gdyby nie opieszałość władz po roku 1991, rozpoczęte działania zostałyby dokończone, a pusty dom-widmo byłby zamieszkałym blokiem tętniącym życiem, co miejmy nadzieję wkrótce nastąpi.
BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze