– Pisząc tę książkę upewniłam się, że świata nie da się opowiedzieć bez metafizyki. Nie spodziewałam się, że będzie tak szeroko czytana. Myślałam, że jest pewna grupa miłośników tematu zainteresowanych historią polsko-żydowską, ale książka poszła pod strzechy – mówiła podczas spotkania w Książnicy Płockiej pisarka Olga Tokarczuk. Do Płocka przyjechała ze swoją najnowszą książką pt. Księgi Jakubowe.
W 1992 roku autorka kupiła dwa tomy pism Jakuba Franka. Jak sama stwierdziła, to była najdziwniejsza książka, z którą się do tej pory zetknęła, napisana nieudolną żydowską polszczyzną. Autor okazał się ciekawy – jednocześnie charyzmatyczny, ale i socjopata, który potrafił owinąć sobie wokół palca wiele osób. Doradzał m. in cesarzowej Marii Teresie. Dla środowiska ortodoksyjnych żydów był heretykiem, odrzucał prawo Mojżeszowe i Talmud, opierał się na kabalistycznej księdze Zohar i jej późniejszych interpretacjach. Co ciekawe wierzył, że Polska ma być obiecywanym królestwem mesjańskim. – Zainteresował mnie ruch frankistowski. Jego przywódca jest niejednoznaczną postacią – mówiła Olga Tokarczuk. Napisanie książki zajęło jej sześć lat. Powieść przypomina o tym, że polsko-żydowska historia jest długa i nie sprowadza się do holocaustu. Oprócz Jakuba Franka są w niej inne interesujące postacie: ksiądz Benedykt Chmielowski, autor pierwszej encyklopedii, kasztelanowa Katarzyna Kossakowska i poetka Elżbieta Drużbacka. – Książka jest wierna wobec źródeł historycznych, ale postanowiłam jako powieściopisarka zetknąć księdza z Drużbacką. Mieli tego samego wydawcę. Mogli się spotkać. Kiedy udzieliłam im głosu, tak bardzo się w tym rozsmakowałam, że nie mogłam przestać, ale fakty historyczne kazały mi skończyć. Cały czas miałam świadomość, że piszę powieść, a powieściopisarzom wolno więcej – tłumaczyła. Zapytana przez prowadzącą spotkanie Renatę Kraszewską o swoją ulubioną postać odpowiedziała, że lubi Nachtuna. – Pisałam jego kwestię w pierwszej osobie – to niezabroniony mechanizm. Niegdyś fascynował ją też Chmielowski, który postulował powszechny dostęp do wiedzy i napisane przez niego dzieło Nowe Ateny – lektura, którą często miała ze sobą. – Największą trudność sprawił mi Jakub i wciąż nie wiem o co mu chodziło. Czy był cynicznym graczem czy mistykiem, manipulatorem, czy wizjonerem, nie mam pojęcia – powiedziała autorka.
Przygotowując powieść Olga Tokarczuk odbyła dwie wyprawy na Podole, gdzie rozgrywa się akcja Ksiąg Jakubowych. Wyprawa nad Dniestr miała w sobie coś z archeologii, ale krajobraz, który zastała, daleki był od ideału. Pokołhozowe wsie nie wyglądały zachęcająco. Na szczęście obrazy w powieści są przyjemniejsze. – Używam słów tylko po to, żeby stworzyć obrazy. Jak nóż i widelec do jedzenia, tak ja dobieram słowa do obrazu – stwierdziła. Na prawie tysiącu stron starannie wydanej książki znalazło się kilkadziesiąt wątków i postaci dających wiele możliwości interpretacji, ale w kostiumie z epoki. Spotkanie zrealizowano dzięki Płockiemu Stowarzyszeniu Przyjaciół Książki i Bibliotek w ramach projektu „Radośni i znani… bo oczytani”, sfinansowanego z Fundacji Fundusz Grantowy dla Płocka. (lesz)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze