Tak o mieście powiedział jeden z uczestników Dni Gostynina, dwudniowego święta miasta i Ziemi Gostynińskiej, które 8 i 9 czerwca zgromadziło ponad cztery tysiące ludzi. Zdecydowanie najwięcej przyszło na koncert Perfectu, który jak zwykle podbił serca i uszy publiczności swoimi rockowymi piosenkami dla młodych i trochę starszych.Mieszkańcy mówią, że dwudziestojednotysięczny Gostynin, turystycznie ładny dzięki otoczeniu Parku Krajobrazowego Gostynińsko-Włocławskiego, wciąż się zmienia. Położone w centrum parterowe domy stopniowo zastępują blokowe osiedla na kresach miasta. Miasto jest w całości skanalizowane i zwodociągowane, każdy może podłączyć się do sieci gazowej (co wyeliminuje tradycyjne, szkodliwe dla środowiska kotłownie węglowe). Goście z partnerskiego Langenfeld w Niemczech, którzy ostatnio widzieli miasto w latach 60. mówią, że nie poznają miejscowości. I nie ma w tym nic dziwnego, ale miasta nie poznają także ci, którzy byli tu przed 20 i mniej laty: - Gostynin jest ładniejszy, czystszy, atrakcyjnie położony, przyjazny ludziom - wylicza Wiktor Bałko z wydziału promocji miasta. - Miasto było drewniane, jest murowane - Karol Podleśny, w Gostyninie od 30 lat, do niedawna komendant Powiatowej Straży Pożarnej, krótko kwituje pytanie o współczesność Gostynina. Marzena Błaszczak, rodem z Gostynina, obecnie mieszkająca w Warszawie, prezes Fundacji na Rzecz Odbudowy Zamku Gostynińskiego, mówi o gostynianach, że czasami brak im wiary we własne siły: - Byli mieszkańcy mają do Gostynina duży sentyment, ponieważ jest to miejscowość cicha i spokojna. Owszem, cicha i spokojna (wyłączając oczywiście koncert Perfectu, który wszystkim słuchaczom chcąc nie chcąc podniósł poziom adrenaliny), ale nie bezczynna. W mieście funkcjonuje około 2 tysięcy podmiotów gospodarczych, chodzi o tradycyjne placówki handlowe, ogólnopolskich dealerów samochodowych, mocno rozwiniętą sieć usług budowlanych. Około siedem dużych firm budowlanych zatrudnia powyżej 300 osób, wymienić można chociażby Budrox, Hydropol, Budgost, Gospin (co ciekawe, o utożsamieniu z miastem świadczy niewątpliwie przyrostek “gos”, który często występuje w nazwach lokalnych firm). Ale jest też dużo małych zakładów, reprezentujących tzw. small-biznes, zatrudniających po kilkunastu pracowników: - Cieszę się z powstawania małych firm, na świecie pracuje w nich 70-80 % ludzi. Takie firmy trwają, nie upadają, potrafią się dostosować do potrzeb rynku - przekonuje burmistrz Włodzimierz Śniecikowski. Największe zakłady to ZSO Elgo, ale konieczna była restrukturyzacja i zwolnienia. W ubiegłym roku, gdy upadły elektrotechniczne warszawskie zakłady Era, powstała komunalna spółka miejska Era-Gost, inwestorem strategicznym został Zakład Energetyczny w Płocku, udało się przejąć umowy z 11 krajami świata. Dziś w zakładzie pracuje 90 osób, a ma pracować 300. Bezrobocie w mieście sięga 15 % (gorzej jest w powiecie), to niewątpliwa zasługa wymienionych zakładów. Dużo miejsc pracy ubyło swego czasu w szpitalach w Kruku i Zalesiu, gdzie w czasach prosperity pracowało 2 tys. 700 osób, dziś zatrudnienie w szpitalach jest o ponad połowę mniejsze, a przecież pielęgniarka nie zatrudni się w firmie budowlanej. Obrotni i dobrze sobie radzą To opinia burmistrza o mieszkańcach. Każdego roku zwiększa się ich liczba, czego nie notuje się obecnie w miastach o podobnej wielkości. Nie o wyż demograficzny jednak tu chodzi, ale o napływ ludności z zewnątrz. Miasto może zaoferować im mieszkania TBS-u. Od 1999 r. w Gostyninie zbudowano ok. 150 mieszkań TBS-owskich i ponad 60 mieszkań komunalnych. Idealną bazą turystyczną mógłby zostać XIII-wieczny Zamek, miasto ogłosiło już przetarg na jego odbudowę, w tym roku na ten cel przeznaczy 350 tys. zł. Zamek byłby idealnym miejscem na uzyskanie informacji turystycznej, hotel, restaurację i kawiarnię, muzeum, salę koncertową. Podczas Dni Gostynina odbywała się kwesta na rzecz odbudowy Zamku, można było obejrzeć jego makietę: - Trafiłam na podatny grunt, bo moja propozycja utworzenia Fundacji na Rzecz Odbudowy Zamku Gostynińskiego spotkała się z aprobatą władz - mówi prezes Marzena Błaszczak. - Zamek to serce miasta, przyciągnie do Gostynina wielu turystów, ponieważ jest jednym z najstarszych zabytków. Do miasta ma przyciągnąć również mieszkańców partnerskiego miasta Langenfeld, z którym współpraca z przerwami trwa od 1965 r. W tym roku w delegacji niemieckiego miasta znalazł się m.in. bratanek prezydenta Johanesa Raua. Goście, najczęściej byli mieszkańcy okolic Gostynina, przyjechali z wystawą malarstwa Helgarda Kunerta z Hanoveru, urodzonego 3 km od Gostynina. Sami obejrzeli Osiedle Langenfeld, które od niedawna funkcjonuje w Gostyninie. Ważnym akcentem Dni Gostynina 2002 było nadanie Tadeuszowi Krepsowi z Ciechocinka honorowego odznaczenia “Za zasługi dla Miasta Gostynina”. Kreps jest organizatorem polsko-niemieckich, pojednawczych spotkań kombatanckich (m.in. z marynarzami okrętu Schlezwig-Holstein). Organizatorzy miejskiej imprezy mogą mówić o szczęściu - deszcz padał całą sobotę, z przerwą na... gostynińskie świętowanie. W niedzielę pogoda była już słoneczna. Dwa dni święta miasta obfitowało w atrakcje. Nad placem na podzamczu, gdzie po raz pierwszy odbywała się impreza, latał motoszybowiec, który być może będzie produkowany w Era-Goście. Podczas rozlicznych konkursów panie odgadywały piosenki z seriali, a panowie kończyli tekst przysłów. Koncert grupy Perfect zakończył się o północy, potem, nie szczędząc “achów i “ochów”, oglądano spektakularny pokaz sztucznych ognie. W niedzielę śpiewała Renata Dąbkowska z zespołem, a dla trochę dojrzalszej publiczności wystąpili: Alicja Majewska przy akompaniamencie Włodzimierza Korcza, Irena Jarocka i Andrzej Rybiński. Każdy znalazł w Gostyninie coś dla siebie. (eg) Fot. D. Ossowski Podpis pod zdjęciem: W gostynińskiej imprezie brały udział całe rodziny.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze