Reklama

Dmuchają na zimne...

01/03/2016 11:48
W Mochowie sporo się ostatnio mówi o planowanej budowie kurników. Kilka już istnieje, kolejne inwestycje są realizowane w Sulkowie Barianach. W każdym z czterech nowych, właśnie budowanych, hodowanych będzie 40 tys. sztuk drobiu, w sześciu cyklach w roku.
Mieszkańcy Mochowa zaprosili Tygodnik Płocki na spotkanie z wójtem Zbigniewem Tomaszewskim.
– Dowiedzieliśmy się we wrześniu 2015 roku, że miejscowy weterynarz chce wybudować cztery kurniki. To nasz sąsiad, od lat żyjący wśród nas, więc zaufaliśmy mu i zgodziliśmy się na taką inwestycję, nikt nie protestował. Wierzyliśmy, że nadal będzie nas wspierał i pomagał. Wójt wydał zgodę, bo lekarz spełnił wszystkie warunki. Ale potem sytuacja się zmieniła. Okazało się, że on sprzedał ziemię wraz z kurnikami właścicielowi wielkiej fermy spod Sierpca. Wtedy usłyszeliśmy też o planach budowy kolejnych 10 budynków, a na to już nie mogliśmy się zgodzić. Wiemy, jak uciążliwy jest smród z kurników, bo w naszej okolicy jest kilka takich hodowli. Nie możemy się zgodzić, żeby w naszym sąsiedztwie wybudować tak wielką inwestycję. Boimy się nie tylko smrodu, także o zdrowie naszych dzieci – tłumaczą powody sporu mieszkańcy Mochowa.
Wójt Zbigniew Tomaszewski bardzo ceni sobie głosy mieszkańców, ale stara się studzić emocje. – Na razie nie ma nic pewnego, wszystko jest w powijakach, rozmawiamy tu jedynie o plotkach. Na pewno zanim wydamy jakiekolwiek decyzje, będą debaty społeczne, mieszkańcy będą mogli wyrazić swoją opinię. Przed wydaniem zgody na budowę czterech budynków nie dotarł żaden sprzeciw. Teraz do urzędu dotarły pozytywne opinie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, pozytywnie wypowiedział się Sanepid, ale to my wydajemy ostateczną decyzję, a ta na pewno nie będzie sprzeczna z głosami mieszkańców.
Problem jest w tym, że Mochowo nie ma planu miejscowego zagospodarowania przestrzennego. Na razie raport RDOŚ dotyczy 10 budynków w Sulkowie. A co z innymi tego typu projektami, pytano podczas spotkania z wójtem.
– Wiadomo, że na wsi też jest potrzebny przemysł, ale wszyscy wiemy, jak „pachną” kurniki. Na dodatek tak duża inwestycja nie wiąże się z miejscami pracy, bo wszystko w środku jest zmechanizowane, gmina też nie ma z tego korzyści, żadnych dodatkowych pieniędzy z podatków, bo to działalność rolnicza. Ludzie mieszkający w pobliżu istniejących kurników wiedzą, jak są one uciążliwe, zwłaszcza latem, nie można przejść obok, okna otworzyć, jest tylko smród. Czy takie inwestycje nie powinny powstawać w miejscach oddalonych od skupisk ludzkich? – padały stwierdzenia i pytania z sali.
Wójt jest zdania, że na razie za wcześnie jest, żeby zabierać głos w tej sprawie, bo żadna firma ani osoba prywatna nie przyszła do urzędu po zgodę na budowę. Nic konkretnego nie wiadomo o takich planach, krążą tylko plotki, więc trudno o nich dyskutować.
Radny gminny zapewniał, że inwestycja nie powinna być zbyt uciążliwa. – Przy starych technologiach rzeczywiście było czuć smród, bo w budynkach były zainstalowane zwykłe wyciągi. Teraz stosuje się nowoczesną wentylację, co powoduje, że problemu praktycznie nie ma. Poza tym nie funkcjonuje ustawa odorowa, co oznacza, że trudno uważać zapachy za powód do wydania negatywnej decyzji. Ostatecznie jednak radny zapewnił, że również jest po stronie mieszkańców.
Weterynarz Witold Pleśniak tłumaczy swoje decyzje. – Miałem budować kurniki, ale ostatecznie nie dałem rady finansowo i zostałem zmuszony, by działkę sprzedać. Nowy inwestor wszedł w to miejsce. Kiedy zaczynałem inwestycję, nikt nie protestował, ale muszę zapewnić, że są one budowane w nowej technologii, znam się na tym dobrze. Wiem dlaczego ludzie boją się zapachów, ale gdyby miało to komukolwiek śmierdzieć, nie ryzykowałbym konfliktów z sąsiadami. Ja tu cały czas mieszkam i pracuję. Zapewniam, że nowe technologie dają gwarancje braku smrodu. Na dziś sprawa wygląda tak, że sprzedałem jedną działkę z budowanymi czterema kurnikami, ale doszedłem do wniosku, że trzeba zapewnić byt dzieciom. Teraz jest dobra koniunktura dla hodowli drobiu i z żoną postanowiliśmy, że zaryzykujemy, weźmiemy kredyt i dobudujemy jeden kurnik dla dzieci. Więcej nie, bo to zbyt duża inwestycja i nie stać nas na więcej. Działka jest bardzo duża, praktycznie około 20 ha, a ponieważ trudno jest uzyskać pozwolenie na taką inwestycję, to wystąpimy z wnioskiem na 10 obiektów. Przecież nie musimy budować wszystkich, ale pozwolenie będzie na przyszłość. Jeśli będą z tego zyski, to być może dzieci zechcą wybudować kolejne kurniki. Informowałem społeczeństwo, ale nie wszyscy to rozumieją. Mogę zapewnić, że uciążliwości nie będzie, najpierw zrobiłem solidne rozeznanie, specjaliści od ochrony środowiska zrobili odpowiednie obliczenia i nawet na wszelki wypadek, żeby nikt nam nie zarzucił, że strefa odległości od kurnika jest zbyt mała, mamy wykonać dodatkowe zabezpieczenia. Dostałem decyzję z RDOŚ z Warszawy, że nie ma żadnych zastrzeżeń do budowy, podobnie Ochrona Przyrody. Teraz czekam na decyzję z urzędu – powiedział.
Mieszkańcy Mochowa mogą mieć tylko nadzieję, że zanim ktokolwiek wystąpi o pozwolenie na budowę, będzie już istniał plan miejscowego zagospodarowania i zgodnie z nim, takiej inwestycji w tym miejscu urbaniści nie będą przewidywać.
Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości