Reklama

Dlaczego przestaliśmy kaszleć?

24/11/2021 09:06

Wiele jest teorii na temat tego, co dzieje się na naszej wschodniej granicy. Dla jednych to zemsta białoruskiego dyktatorka za postawę naszych elit po ostatnich wyborach na Białorusi, dla innych to zręczna gra operacyjna prezydenta Rosji (wspierana, o zgrozo, nawet przez Watykan) wobec Polski, mająca zamaskować cele realizowane przez Rosję wobec Ukrainy, jeszcze dla innych to operacja, która miała ostatecznie złamać nasz opór wobec relokacji tzw. „uchodźców”, będącej od lat zręcznym narzędziem wymyślonym w lożach w celu destabilizacji tożsamościowej całej Europy, która ma ostatecznie stracić swój chrześcijański wymiar. Na mniejszą skalę to, co dzieje się na granicy, ten swoisty „stan wojenny”, na pewno pomógł nam przełknąć zgrozę rosnących cen i topnienia naszych oszczędności, a władzy przepchnąć przez Sejm projekt nowych podatków. Nawet przez to nie byliśmy w stanie przejąć się tym, że dziennie zaraża się już po kilkadziesiąt tysięcy ludzi i umiera po kilkaset, a władze nic z tym nie robią. Mechanizm znieczulenia działa znakomicie. Nieliczni już tylko dziwią się, że jakimś dziwnym trafem zaraża się i choruje coraz więcej osób zaszczepionych. Znamy ich, są wokół nas, i bezradnie rozkładamy ręce. No bo i cóż mamy zrobić, skoro „nie jesteśmy lekarzami”, a lekarze już na pewno wiedzą, co trzeba robić, dlatego robią to, co nakazuje im „nauka”, inkasując przy tym „uzasadnione naukowo” granty od koncernów farmaceutycznych.
W sukurs idą im zbawienne działania władz (niech nam żyją wiecznie!), które chwalą się, że już jesteśmy o krok od zakupu (jedni z pierwszych na świecie, cóż za poświęcenie!) wynalezionego właśnie „pierwszego oficjalnego leku na koronawirusa” (co za artystyczne nazewnictwo!) pod zniewalającą nazwą „molnupilavir”. Czyż może w tej dramatycznej sytuacji kogoś zmartwić, że opakowanie leku wyprodukowane za 20 dolarów przez amerykańską firmę nasi zbawcy kupują po trzy tysiące złotych? Gdyby tak niegospodarnie działał burmistrz czy prezydent jakiegoś miasta, miałby na karku NIK i prokuraturę, rządzącym państwem uchodzi to płazem. Nawet nie zdążyliśmy zauważyć, kiedy daliśmy im na to przyzwolenie. Zawieszeni między Scyllą „Wiadomości” i Charybdą „Faktów” nawet nie zauważyliśmy, że podobny i niedrogi lek, który „zmniejsza ryzyko hospitalizacji o kilkadziesiąt procent” mieliśmy od półtora roku. Nie zdziwiła nas zbytnio opieszałość władz w podjęciu badań nad jego skutecznością, nie oburzyły decyzje utrudniające nabycie leku, nie wstrząsnęły nami informacje, że lekiem potajemnie leczyli się ludzie z rządu i „okolic” (była pierwsza prezes Sądu Najwyższego).
Umocnieni duchem medialnej hipnozy będziemy nadal powtarzać, że „nikt nie umarł na powikłania poszczepienne”, a „leku dotąd nie było żadnego”. Bez sprzeciwu łykniemy zakaz praktyki lekarskiej i wysoką karę dla lekarza, który naruszył „prawa pacjentów”, bo poważył się skutecznie leczyć ich specyfikiem, który potajemnie stosowali notable rządowi. O zgrozo! Co stało się z nami, że tak łatwo pozbywamy się naszej wolności i przestajemy zadawać władzom niewygodne pytania? Co sprawia, że milkniemy, gdy w naszym otoczeniu padają przypadkowo takie niewygodne pytania, niezgodne z linią polityki rządu? Jakim cudem tak liczni przeciwnicy władz w innych kwestiach podzielają jego „narrację” pandemiczną niemal w stu procentach i z dumą przyjmują „trzecią dawkę”? Co stało się, że pozwalamy sobie z taką łatwością, by hipnotyzowały nas te wszystkie Facebooki, Instagramy, Netflixy, a przestały interesować faktyczne problemy? Co wreszcie stało się  z nami, że przestaliśmy kaszleć w miejscach publicznych, w kościele, w szkole, autobusie, na wykładzie, spektaklu, w kinie…? Czyżbyśmy się czegoś wstydzili albo bali?

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości