Reklama

Dlaczego nie byli zmęczeni?

31/08/2005 13:36
- Zdawaliśmy sobie sprawę, że z każdą minutą meczu będzie coraz gorzej, bo zawodnicy będą coraz bardziej odczuwać zmęczenie - powiedział po spotkaniu trener drużyny Mirosław Jabłoński. Na szczęście nie było coraz gorzej. Płocki zespół grał do ostatniej minuty tak, jakby żaden z piłkarzy nie czuł w nogach 90 minut trudnego pojedynku z Grasshoppers. Płoccy kibice chyba przestali już wierzyć, że w tej rundzie ze strony piłkarzy Wisły spotkać ich może coś ciekawego. Około 2,5 tys. przyszło w niedzielny wieczór, by dopingować zespół. Ale przecież „Nafciarze” to drużyna niespełniona, która miała strzelać dużo bramek i zajmować miejsce w górze tabeli oraz podbijać Europę, a tymczasem zadowalała się niejaką grą i katastrofalną wręcz nieskutecznością.
Tradycyjnie już pierwsze minuty należały do Wisły, ale niestety to goście stworzyli pierwszą groźną sytuację. Miała ona miejsce w 12 min; po rzucie wolnym Maciej Iwański oddał bardzo trudny strzał, który za boisko wybił Robert Gubiec.
Ponownie bardzo groźnie strzelał w 23 min. Grzegorz Bartczak, który posłał piłkę tuż obok słupka. Gubiec szybko wprowadził ją potem do gry, poszła akcja Wisły, która niespodziewanie zakończyła się na głowie jednego obrońców, który w ten sposób chciał podać do Mariusza Liberdy. Bramkarz z Lubina nie doszedł do piłki, doszedł za to Sead Zilic, który bez namysłu wpakował piłkę do siatki. Wisła objęła prowadzenie.
Ale radość kibiców, którzy czekali na dalsze bramki zespołu gospodarzy, nie trwała długo. Goście wyszli z kontrą, Maciej Iwański przeprowadził akcję z Wojciechem Łobodzińskim. Obaj za przeciwnika mieli tylko Krzysztofa Kazimierczaka, reszta obrońców wolno wracała z połowy gości. Piłkarze Zagłębia poradzili sobie bez problemu z Kazimierczakiem, a Iwański precyzyjnym strzałem pokonał Gubca.
Piłkarze obu drużyn próbowali kilkakrotnie pokonać bramkarza i trafić do siatki i choć stworzonych zostało kilka groźnych sytuacji, to wynik do przerwy nie uległ zmianie.
Po przerwie gospodarze zaczęli atakować, ale podania do przodu do Ireneusza Jelenia trafiały do obrońców drużyny gości. Wreszcie w 54 min. Wisła przeprowadziła akcje, jaką z przyjemnością oglądają kibice. Piłkę rywalom odebrał Dariusz Gęsior, podał na lewo do Krzysztofa Kazimierczaka, ten podciągnął ją pod 11 metr i podał do Gąsiora, który już wbiegał na pole karne. Piłka trafiła pod nogi kapitana Wisły, który tylko lekko skierował ją do siatki.
Chwilę później szansę na zdobycie wyrównującego gola miał Maciej Iwański. Jego piękny strzał, idealnie w okienko bramki, jeszcze piękniej wybronił Gubiec. W 64 min. znakomitą okazję do asysty miał Jeleń. Przeszedł przez całe boisko, ale wbiegając na pole karne, zamiast podać do któregoś z lepiej ustawionych kolegów, sam zaczął kombinować. W rezultacie jego strzał obronił Liberda, a odbitą od lubińskiego bramkarza piłkę jeszcze próbował dobić Mitar Pekovic.
W 81 min. kibice jednak mogli podziękować Jeleniowi za zdobycie gola. W chwili rozpoczęcia akcji płocki napastnik stał daleko od połowy boiska, dostał długą piłkę, znalazł się w sytuacji sam na sam z Liberdą i pewnie strzelił, zdobywając swoją pierwszą po długiej przerwie bramkę. Zrobił to w ostatniej chwili, bo za moment zszedł z boiska, a zmienił go Dariusz Romuzga.
W 85 min. gospodarze mogli podwyższyć wynik. Na polu karnym stoczył wygrany bój Zilic z Carlosem Serrą. Zilic opanował piłkę i zdołał oddać strzał, ale był on minimalnie niecelny.
Płocczanie chyba odrobinę się rozluźnili, zaczęli pozwalać na coraz więcej gościom i w efekcie, w 88 min. Zagłębie strzeliło drugiego gola. Stało się to za sprawą Michała Chałbińskiego, który wykończył składną akcję lubińskiego zespołu na polu karnym Wisły.
Wisła: Gubiec – Żivkovic, Belada, Pekovic, Kazimierczak – Gęsior, Rachwał, Gevorgyan, Vujovic – Zilic, Jeleń (82 Romuzga).
Zagłębie: Liberda – Serra, Szczypkowski, Kristic, Cap – Iwański, Pokorny, Łobodziński (71 Ł. Mierzejewski), Bartczak (43 Kłos) – Chałbiński, Banaczek (60 Pliżga).
Sędziował: Paweł Gil z Lublina
Żółte kartki: Żivkovic, Rachwał, Belada – Wisła

Szczypkowski, Pokorny, Serra – Lubin
Widzów: 2,5 tys.
Po meczu trener Drażan Besek mówił przede wszystkim o tym, jak to zawiódł się na płockim zespole, który powinien być zmęczony po czwartkowym spotkaniu. Żałował tylko, że przy stanie 1: 1 Michał Chałbiński nie strzelił dla Zagłębia bramki. Gdyby wykorzystał stworzoną sytuację, pewnie inaczej potoczyłby się mecz.
Wyniki 5 kolejki: Lech – Kolporter 0: 0, Odra Wodzisław – Wisła Kraków 1: 1, GKS Bełchatów – Arka Gdynia 1: 1, Pogoń Szczecin – Górnik Zabrze 1: 1, Polonia Warszawa – Amica Wronki 0: 0, Groclin Grodzisk – Górnik Łęczna 1: 1, Cracovia – Legia Warszawa 1: 1, Wisła Płock – Zagłębie Lubin 3: 2
Jola Marciniak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości