Plaża najlepszym miejscem do imprez plenerowych Można śmiało powiedzieć, że Płock jest miastem koncertów, festiwali, dobrej zabawy. Zwykle po masowej imprezie w mediach pojawiają się zdjęcia pokazujące, jak wspaniale bawili się mieszkańcy, jak śpiewali wspólnie z wykonawcami i tańczyli przy muzyce. Niestety, nigdy nie pojawiają się zdjęcia, jak wygląda miejsce występu artystów po zakończeniu koncertu. W upalną, sierpniową noc na stadionie miejskim gościła popularna audycja radiowa „Lato z radiem”. Dziennikarze przez cały dzień opowiadali na antenie o mieście, a wieczorem odbył się koncert, z udziałem między innymi Kayah. Impreza zakończyła się późnym wieczorem, wszyscy rozeszli się do domów, a następnego dnia, zupełnie przypadkiem, pojawił się na stadionie nasz czytelnik, który swoje obserwacje uwiecznił aparatem fotograficznym i przesłał na redakcyjną skrzynkę, informując, że taki sam zestaw wysłał do prezydenta miasta Płocka. – Taka sytuacja jest po każdej imprezie, która odbywa się na stadionie. Ciężkie samochody wjeżdżają na tartan, zostawiają ślady opon i oleju, ustawiana jest ciężka scena, która zostawia kolejne ślady. Po każdym takim występie układane są kolejne łaty na tartanie, bo nawierzchnia jest przy okazji zrywana. Nie da się ukryć, że ludzie piją alkohol, a najczęściej odwiedzanymi miejscami są toi-toie, z których na bieżnię wylewają się fekalia. Wszystko wokół śmierdzi, jest niszczone, słowem – koszmar – opowiada. Zdaniem naszego czytelnika do tego dodać trzeba dyskomfort, jaki przeżyli w niedzielny wieczór okoliczni mieszkańcy. Nie byli zainteresowani słuchaniem koncertów, ale musieli, gdyż hałas był niesamowity i docierał do bloków w promieniu kilkuset metrów od sceny.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze