Według mieszkańców Małej Wsi, w jednym ze sklepów spożywczo – przemysłowych przy ulicy Kochanowskiego sprzedawane są papierosy na sztuki. Nam udało się ten fakt potwierdzić. Gdy zaczęliśmy pytać w różnych instytucjach o całą sytuację, okazało się, że proceder jest publiczną tajemnicą, o której wiedzą nawet dzieci. Jednak oficjalnie nikt nic nie wie, nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał. – Ta sprawa wydaje się bulwersować tylko mnie. Jak można w sklepie oddalonym o kilkadziesiąt metrów od szkół sprzedawać papierosy na sztuki? Mało tego – są one sprzedawane dzieciom i młodzieży. Próbowałam o tym rozmawiać ze sprzedawczyniami w tym sklepie, ale byłam zbywana – zadzwoniła do naszej redakcji zdenerwowana mieszkanka Małej Wsi. Postanowiliśmy wszystko sprawdzić na miejscu. Pod gimnazjum nasz reporter zapytał czterech uczniów, gdzie można kupić papierosy na sztuki. – To w sklepie – rozbawieni młodzieńcy nawet nie próbowali udawać, że nie wiedzą o co chodzi. – Papierosy na sztuki sprzedajemy tylko dla wyjątkowych klientów – usłyszał nasz reporter od sprzedawczyni. Gdy się okazało, że kobieta rozmawia z dziennikarzem, zaczęła się tłumaczyć: – To nieprawda, że sprzedajemy dzieciom i młodzieży. Rzeczywiście sprzedajemy na sztuki, ale to pijanym mężczyznom, którzy tu przychodzą. Co mamy zrobić, nawet krzesło, które stało przy drzwiach dla starszych klientów, musiałyśmy schować. Nikt nam nie chce pomóc w rozwiązaniu problemu z podpitymi klientami. Sprzedawczyni przyznała, że wie iż nie można sprzedawać papierosów na sztuki. Postanowiliśmy popytać w trzech szkołach w Małej Wsi, czy kadra pedagogiczna zdaje sobie sprawę z zagrożenia. W szkole podstawowej jest tak mało dzieci, że nauczyciele w pełni panują nad wszelkimi problemami. Z wyjaśnień uzyskanych w sekretariacie Społecznego Liceum Ogólnokształcącego także wynika, że uczniowie tej szkoły nie sprawiają kłopotów, a już na pewno nie palą papierosów kupowanych na sztuki. Najwięcej dowiedzieliśmy się jednak od dyrektorki gimnazjum. – Wprawdzie nikt z dorosłych nie powiedział nam oficjalnie, że taki problem istnieje, ale zdaję sobie sprawę z zagrożeń czyhających na naszych uczniów. Był kiedyś problem sprzedaży papierosów na sztuki w pobliskim kiosku, ale tę sprawę rozwiązywał mój poprzednik. Zdaję sobie jednak sprawę, że nasi uczniowie mogą poprosić kogoś starszego o to, żeby im kupił papierosy – tłumaczy Jadwiga Milewska, dyrektor Gimnazjum w Małej Wsi. – Chcemy zrobić wszystko, żeby uczniowie nie wychodzili poza teren szkoły w czasie zajęć. Dlatego główne wejście jest zamknięte. Nie mogę jednak zabronić wychodzenia na zewnątrz w czasie przerw, gdy jest słoneczna pogoda, a terenu szkoły zamknąć już nie mogę, po prostu nie ma takich możliwości. W szkole jest sklepik, gdzie młodzież może kupić kanapki, napoje czy artykuły papiernicze, nie ma więc potrzeby korzystania ze znajdujących się wokół placówek handlowych. Na to co robią uczniowie, zwracają uwagę także mieszkańcy Małej Wsi. Niedawno ktoś zadzwonił do sekretariatu szkoły z informacją, że w parku uczniowie zrobili sobie zakrapianą alkoholem imprezę. – Wspólnie z moją zastępczynią pojechałyśmy na miejsce. Okazało się, że to nasi absolwenci sprzed dwóch lat. Akurat w Urzędzie Gminy była komisja poborowa i młodzieńcy postanowili to uczcić – dodaje Jadwiga Milewska. Gimnazjum współpracuje także z policją. Wszystko dlatego, że w pobliżu szkoły dochodzi do przepychanek pomiędzy gimnazjalistami, uczniami liceum i młodymi ludźmi nie uczącymi się w żadnej z tych szkół. Dlatego dyrekcja gimnazjum poprosiła policję o większą ilość patroli. O sprawie nielegalnej sprzedaży papierosów w legalnie działającym sklepie zapytaliśmy w Urzędzie Gminy. – Nic o tym nie wiemy. Wprawdzie na funkcjonowanie tego sklepu nie mamy żadnego wpływu, ale postaramy się wyjaśnić sprawę – obiecuje wójt gminy Mała Wieś Wojciech Zmysłowski. Oficer prasowy płockiej policji przyznaje, że sprzedaż papierosów na sztuki leży w zakresie zainteresowań Sekcji do Walki z Przestępczością Gospodarczą. – Taką sprawę trzeba zbadać bardzo szczegółowo. Na pewno jest to nielegalne. Trzeba jednak ustalić, czy papierosy pochodzą z paczki z polskimi znakami akcyzy i czy osoba sprzedająca uczyniła sobie z tego stałe źródło dochodu. Jeśli papierosy nie miałyby na paczce polskich znaków akcyzy, doszedłby jeszcze zarzut uszczuplenia podatku akcyzowego – powiedział sierż. sztab. Mariusz Gierula. Nam nie udało się ustalić, czy feralne papierosy zostały wyprodukowane w Polsce, czy też pochodzą z przemytu. Jeśli jednak pochodzą z polskich zakładów tytoniowych, to prawdopodobnie w dokumentacji handlowej sklepu wszystko jest w porządku. Wystarczy, żeby sprzedawczynie zapłaciły z własnej kieszeni za kilka paczek, a później papierosy sprzedawały na sztuki. Wtedy policji pozostałaby jedynie próba kupna nielegalnych papierosów i udokumentowanie tego. Jednak prawdopodobnie po ukazaniu się tego materiału, sprzedawczynie będą miały się na baczności i każdego obcego odeślą z kwitkiem. Jacek Danieluk
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze