Reklama

Dietetyk radzi. Gdy ważymy za dużo…

24/06/2020 12:00

Przez dwa miesiące prawie się nie ruszaliśmy. Zamknięte siłownie, parki, baseny skutecznie uniemożliwiły utrzymanie dobrej kondycji. Ćwiczenia w domu? Niewiele osób się na to zdobyło. Także oglądane godzinami w internecie seriale, spektakle czy filmy w telewizji, przerywane sięgnięciem po najczęściej słodką, kaloryczną przekąskę sprawiły, że przybyło nam dodatkowych kilogramów. Jedliśmy więcej, teraz chcielibyśmy wrócić do odpowiedniej wagi. Jaką dietę wybrać? Co jeść, żeby schudnąć? Pytamy Agnieszkę Kisielewską- Żuławnik z Poradni Żywieniowej.

– Nie ma idealnej diety dobrej dla wszystkich. Plan żywieniowy powinien być dostosowany indywidualnie. To, co i w jakiej ilości może jeść koleżanka (nawet jeśli jest w tym samym wieku i ma podobną budowę ciała), nie musi być dla nas odpowiednie – wyjaśnia dietetyk Agnieszka Kisielewska-Żuławnik. – Przy komponowaniu codziennego menu ważne jest to, co lubimy jeść, jaki tryb życia prowadzimy, czy mamy dodatkowe problemy zdrowotne, które wykluczają z diety określone produkty, np. alergie, choroby żołądka. Jeśli chcemy, żeby opracowana dieta była skuteczna, trzeba przyznać się, ile drożdżówek, chipsów i batoników potrafimy zjeść w tygodniu.
Spotkania z dietetykiem nie należy się bać. Wystarczy, że potrafimy mniej więcej odtworzyć swój jadłospis i nawyki żywieniowe, odpowiedzieć na pytanie, które produkty jemy, a których unikamy i dlaczego. Ważne są preferencje. Nie obawiajmy się, że dietetyk każe nam jeść marchewkę, za którą nie przepadamy, kwaśne, chociaż korzystne dla zdrowia grejpfruty albo całkowicie wykreśli nam ukochany chleb. Plan żywieniowy na cały tydzień zostanie ułożony tak, żebyśmy i my, i nasz organizm byli zadowoleni.
– Szczegółowy wywiad poprzedza dla wielu osób stresujące podczas pierwszego spotkania ze mną wejście na wagę. Na pocieszenie mogę dodać, że podczas kolejnych spotkań, jeśli tylko trzymamy się diety, robi się to coraz bardziej sympatycznym obowiązkiem, zwłaszcza, że wtedy obserwujemy ubytek wagi. Widzimy, że nasz wysiłek nie poszedł na marne i dieta działa – mówi Agnieszka Kisielewska-Żuławnik.
Konieczne w diecie jest zachowanie regularności posiłków. Musimy przyzwyczaić siebie do jedzenia o stałych porach. Wtedy nie odczujemy wilczego głodu, który każe nam natychmiast sięgnąć po to, co mamy pod ręką lub po to, co możemy kupić podczas przerwy w pracy. Najczęściej wybieramy wtedy słodycze, ciastka, drożdżówki, które zaspokajają głód na jakiś czas, podnoszą poziom cukru, ale nie są dobrym rozwiązaniem. Jedzmy śniadania! Najbardziej optymalna dieta to pięć posiłków dziennie. Rada dla wszystkich: mniej kawy, dużo wody.
„Dobra woda zdrowia doda” – mówiły nasze babcie, a czasami wyszywały makatki tej treści i wieszały je w kuchni. To wciąż aktualne powiedzenie. Latem niech to będą przynajmniej 2 litry. Najlepiej naturalnej, niegazowanej. Jeśli kupujemy ją w sklepie, warto przeczytać, co zawiera (to istotna informacja przy schorzeniach różnego typu). Woda wypita pół godziny przed posiłkiem zmniejsza nasz apetyt. A jeśli mamy ochotę na coś słodkiego, to zamiast ciacha sięgnijmy po wodę smakową. Ma mniej kalorii.
Agnieszka Kisielewska-Żuławnik podkreśla, że nawet gdy jesteśmy na diecie, możemy czasem pozwolić sobie na spotkanie towarzyskie. Na urodziny babci nie trzeba iść z własnym pojemnikiem. Zjedzmy to, czym częstuje jubilatka, oczywiście w granicach rozsądku i z umiarem. A nazajutrz wróćmy do swojej diety.
Warto pamiętać o tym, że dobrze skomponowana dieta to nie tylko lepsze samopoczucie, mniej problemów z kolanami czy stawami. Dieta ma ogromny wpływ na nasz układ odpornościowy, który jest naszym największym sprzymierzeńcem w walce z bakteriami, wirusami i zakażeniami bakteryjnymi. Dlatego to, co jemy i ile jemy, jest tak bardzo ważne. Teraz w okresie wiosenno-letnim, kiedy apetyt maleje, sięgajmy po zdrowe warzywa i owoce. Najmniej kalorii zawierają sałata, ogórek, pomidor, szpinak i cukinia. Jeśli dodamy do nich olej, lepiej przyswoimy wszystkie witaminy. Wskazane owoce to: arbuz, truskawki, maliny, czerwone porzeczki, gruszki, śliwki, borówki i poziomki.
– Nie ma żadnej diety cud. Ustalonego menu musimy po prostu przestrzegać i być cierpliwym. Efekty nie są natychmiastowe, ale schudniemy na pewno i to z korzyścią dla naszego organizmu – podsumowuje Agnieszka Kisielewska- Żuławnik.

(lesz)
fot. Ola Sitkiewicz

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości