Reklama

Dajcie im tylko działać!

23/04/2014 08:09
W Łodzi czy Warszawie spółdzielnie socjalne wyrastają, jak grzyby po deszczu. Tworzą je osoby bezrobotne i zagrożone wykluczeniem społecznym. Prowadzą prace remontowe, sprzątają, tworzą rękodzieło i tak zarabiają pieniądze. W naszym regionie klimat dla grzybów raczej marny. Tzn. kilka spółdzielni socjalnych pojawiło się na rynku. Ludzie mają dużo zapału do działania i muszą go mieć zdecydowanie więcej od zniechęcenia. Szara rzeczywistość jest trudna, a biznesowe zasady twarde.
– Działamy na rynku prawie od roku. Można powiedzieć, że malutkimi kroczkami, ale idziemy do przodu – mówi Roman Wawrzyński, prezes spółdzielni socjalnej Emetus. Powoli udaje się przekonać ludzi, że spółdzielnia socjalna to nie żaden dziwny twór a przedsiębiorstwo, w którym ludzie chcą uczciwie zarabiać pieniądze.
6 osób w Emetusie chciało sprzątać mieszkania, robić drobne naprawy w domach, dbać o ogrody. – Kiedy ruszyliśmy, wszyscy nam przyklasnęli. Wzięliśmy to za dobrą monetę, ale wkrótce okazało się, że poparcie to jedno, a zamówienia to drugie – wspomina prezes. Rozdali setki ulotek i wizytówek. Odzew był jednak marny. Ludzie nie kwapili się do tego, by zamawiać w Emetusie sprzątanie mieszkania. Z jednej strony spółdzielnia powstała w Brudzeniu, a gmina nie należy do najbogatszych, z drugiej strony na wsi ludzie podchodzą do takich ofert z dystansem. Z kolei remonty czy hydraulika opanowane są przez szarą strefę. Do drobnych napraw nie wynajmuje się firm, a częściej ktoś robi coś po znajomości i bez żadnych faktur pieniądze bierze do kieszeni.
– Trudno było zdobyć pierwsze zlecenia. Ale udało się, choć cały czas samemu trzeba o nie zabiegać – zaznacza Katarzyna Sulkowska. Aby podjąć pracę w spółdzielni, na własne życzenie została bezrobotną. Zrezygnowała z dotychczasowej pracy zawodowej. – Wypaliłam się, miałam inne wyobrażenia, chciałam mieć wpływ na to, co robię i jak robię – tłumaczy swoją decyzję. Dziś w spółdzielni zajmuje się sprzątaniem mieszkań oraz biur, a także opieką nad osobami starszymi i niepełnosprawnymi.
– Lepiej niż ulotki sprawdza się tutaj poczta pantoflowa. Zwłaszcza do sprzątania mieszkań chętniej wybiera się osoby z polecenia – mówi. Okazało się również, że takimi usługami zainteresowani są bardziej miastowi niż ludzie na wsi. Dla Emetusa to jednak nie jest problem, bo chce działać w Płocku i w powiecie.
Pani Katarzyna, biorąc zlecenie, nie liczy, ile ma sztuk okien czy metrów kwadratowych podłogi do umycia. Z góry określa, ile czasu zajmie jej sprzątanie. To ważne, bo bierze od 15 do 20 zł za godzinę pracy. W cenę wliczone są oprócz robocizny sprzęt i środki chemiczne. – Na miejscu jednak okazuje się, że każdy ma swoje przyzwyczajenia. Szyby lubi mieć umyte takim płynem, a podłogę taką pastą. To nie jest jednak problem, dostosowujemy się do klienta – zaznacza Katarzyna Sulkowska. Zdradza, że w okresie przed świętami zdarza się więcej zgłoszeń, a na co dzień często pomaga uporządkować własne lokum ludziom chorym, starszym i samotnym. Emetus chciał też sprzątać biura i klatki schodowe wielkich blokowisk. Tu zaczęły się jednak schodki. – W takich wypadkach trzeba stawać do przetargów, wpłacać po kilka tysięcy złotych wadium. Jeszcze nie mamy na to funduszy. Do tego firmy nie wiedzą, jak mają traktować spółdzielnie socjalne. Mamy też mocną konkurencję w postaci zakładów pracy chronionej – tłumaczy Roman Wawrzyński.
I tak z marzeń o wielkich kontraktach zostają zlecenia indywidualne. One też są ważne. Prezes liczy jednak, że może przy okazji wiosny w Emetusie przybędzie zleceń dotyczących prac ogrodowych. Po zimie trzeba uporządkować działki i trawniki. Warto też przyciąć drzewa. – Jeśli będzie sporo zamówień, to możemy zatrudnić ludzi i w ten sposób pomóc bezrobotnym. To także nasz cel statutowy. Specjalnie nawiązaliśmy współpracę z GOPS-em, by wskazywał nam osoby w potrzebie – zaznacza prezes.
Emetus najbardziej chciałby pomagać kobietom po czterdziestce czy pięćdziesiątce z terenów wiejskich. Im najtrudniej znaleźć pracę, czy zwyczajnie gdzieś dorobić.
– Najważniejsze to coś robić. Z każdym rozmawiamy, szukamy wsparcia i próbujemy powoli realizować nasze pomysły – dowiadujemy się w spółdzielni. A to wręcz prawdziwa kopalnia pomysłów. W przyszłości spółdzielnia chciałaby np. na zlecenie opiekować się grobami. Członkowie mogliby za opłatą je sprzątać i zapalać znicze na święta. To oferta dla tych, którzy mieszkają daleko stąd i mają problem z systematycznym dojazdem na groby najbliższych. Problem tylko z dotarciem z informacją o usłudze do potencjalnych klientów. Anons na stronie internetowej to za mało, a koszty zamieszczenia informacji bezpośrednio na tablicach przy cmentarzach są zbyt duże. Inne pomysły Emetusa to zorganizowane zbiórki makulatury, szkła i butelek PET. – Za wywóz odpadów trzeba płacić. My zabierzemy je od ludzi prywatnych czy sklepów za darmo i wywieziemy na skup. Skorzystają na tym wszyscy – zaznacza Roman Wawrzyński.
Ma też pomysł na otwarcie w Płocku sklepu charytatywnego, do którego można oddać wszystkie niepotrzebne w domu rzeczy od ubrań, przez szkło, po meble. Ten pomysł został zaczerpnięty ze Śląska od tamtejszych spółdzielni socjalnych. – Tam takie sklepy się przyjęły, wszyscy są zadowoleni. Jedni, że pozbyli się kłopotu, inni z porządku na osiedlach, a w końcu klienci sklepów, że znajdują właściwie darmową pomoc. Ostatnia inicjatywa Emetusa to klub dla osób wykluczonych w Brudzeniu. Rozmowy o wsparcie inicjatywy były już prowadzone z GOPS-em oraz miejscową biblioteką. Przewidywany termin otwarcia to jesień. – A jeśli to nie chwyci, to mam jeszcze w planach pomysł na budowę przydomowych grillów. Sezon się zaczyna, a grille wszyscy lubią. To może się udać – zastanawia się na głos Roman Wawrzyński. Ale nie jest to ostatni pomysł na działalność spółdzielni. Będzie naprawdę dobrze, jeśli chociaż część z nich uda się zrealizować. Życzymy powodzenia.
Spółdzielnia Socjalna „Emetus” powstała w ramach projektu „Ośrodek Wsparcia Ekonomii Społecznej Mazowsza Płockiego” realizowanego m.in. przez Stowarzyszenie Centrum Innowacji Społeczeństwa Informacyjnego w Płocku oraz partner.
Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
fot. Emetus
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości