To dramatyczne pytanie zadają sobie osoby, które do 1 maja korzystały ze świadczeń w ramach funduszu alimentacyjnego. Ich zdaniem likwidacja funduszu spowoduje, że i tak trudna sytuacja matek samotnie wychowujących dzieci będzie jeszcze gorsza. Chociaż i tak większość z nich żyje na skraju socjalnego minimum. Była bieda, będzie nędza, dodaje część kobiet, która od 1 maja będzie korzystała z pomocy finansowej gwarantowanej teraz w ramach świadczeń rodzinnych. Tylko na terenie podległym płockiemu oddziałowi Zakładu Ubezpieczeń Społecznych prawo do świadczeń w ramach funduszu alimentacyjnego z dniem 1 maja utraciło około sześć i pół tysiąca osób.
Sprawa od początku wzbudzała wiele kontrowersji. Skierowano dwa wnioski do Trybunału Konstytucyjnego. Przedstawiciele samorządów uważają, że fundusze będą. - Jest to przedwczesna wątpliwość, gdyż pieniądze na ten cel otrzymamy z budżetu państwa i nie mogą one być zagospodarowane na inne wydatki. Rozumiem obawy, że pomoc w ramach świadczeń rodzinnych może być mniejsza niż wcześniej otrzymywane alimenty. Ale nie można mówić, że jej nie będzie - powiedział Tadeusz Pakieła, wójt gminy Sierpc.
Innego zdania są same zainteresowane, które uważają, że zaproponowane zmiany stawiają je w sytuacji, kiedy będą musiały żebrać na chleb. - Nie przyjmuję wyjaśnień, że będzie tak jak było. Do tej pory na dwójkę dzieci miałam wypłacane osiemset złotych alimentów. Ponieważ nie pracuję, to wystarczało mi ledwie na prowadzenie i utrzymanie domu. Jeżeli teraz otrzymam trzysta złotych mniej, to co mam robić? - zastanawiała się Danuta W., wychowująca dwójkę dzieci. - Jest to bulwersujące i przerażające.
Zwolennicy zmian są innego zdania. Podkreślają, że należy ściągać alimenty przymusowo od ojców. Ale skutecznie, nie tak jak do tej pory. - Zgadzam się z opinią tych, którzy twierdzą, że tylko w trudnych sytuacjach losowych, jak śmierć ojca, czy w przypadku, kiedy dziecko jest niepełnosprawne, powinna być zagwarantowana pomoc od państwa. To, co się działo w ramach funduszu, to wielokrotnie było zwykłe wyłudzanie alimentów i pieniędzy wszystkich podatników. Sama wychowuję dwoje dzieci. Ale podjęłam pracę i jakoś udaje się przeżyć. Daleko jest oczywiście do luksusu, ale jakoś funkcjonujemy - mówiła Maria D.
Przypomnijmy, że dotychczas świadczenia wypłacane w ramach funduszu alimentacyjnego (ich wysokość maksymalnie wynosiła 618,60 zł) otrzymywały osoby, które miały sądownie ustalone alimenty, a ich wyegzekwowanie od zobowiązanego było niemożliwe. Dodatkowym warunkiem było kryterium dochodowe. Świadczenia z funduszu wypłacano, gdy dochód na osobę w rodzinie nie przekraczał 612 zł. Wówczas przysługiwało ono w kwocie alimentów ustalonych przez sąd. Nie mogło być jednak wyższe niż trzydzieści procent przeciętnego wynagrodzenia. Jak powiedział nam Tadeusz Matla, rzecznik prasowy płockiego oddziału Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w płockim oddziale takie świadczenie przeciętnie wynosiło dwieście siedemdziesiąt złotych na osobę. Było wypłacane dla około sześciu i pół tysiąca osób. - Nie można powiedzieć, że tak zwany dodatek z tytułu samotnego wychowywania dziecka, który wchodzi w skład pakietu ustawy o świadczeniach rodzinnych, będzie dokładnie kontynuacją tego świadczenia. Zgodnie z zapisem ustawowym może być bowiem wypłacany osobie samotnie wychowującej dziecko, pod warunkiem, że na dziecko to przysługuje zasiłek rodzinny - powiedział Tadeusz Matla.
W zastępstwie osób zobowiązanych do opłacania alimentów wypłacał je Zakład Ubezpieczeń Społecznych, po uprzednim stwierdzeniu przez komornika sądowego braku możliwości egzekucji zasądzonych alimentów. - Oczywiście osoba, za którą alimenty są wypłacane, ma obowiązek ich zwrotu na konto funduszu alimentacyjnego, dochodzenie tych należności prowadzi komornik - powiedział Tadeusz Matla.
Jednak mimo tego, że liczba osób otrzymujących świadczenia z funduszu ciągle miała tendencję wzrostową (od 1995 r. przybyło ich ponad 100 tys.), to nie zwiększa się liczba tych, którzy powinni regulować wobec niego swoje zobowiązania. Przykładowo w planie finansowym funduszu przygotowanym na 2003 rok założono, że jego wydatki sięgną 1,45 mld zł, z czego 197 mln zł, czyli zaledwie 14 proc. spośród nich, będzie pochodzić od osób zobowiązanych do opłacania alimentów. Resztę stanowiła budżetowa dotacja.
Co zamiast alimentów?
Według nowego systemu pomocy rodzinie od 1 maja świadczenia z funduszu zastąpił dodatek z tytułu samotnego wychowywania dziecka. Przysługuje on osobom samotnie wychowującym dziecko w kwocie 170 zł. Jeśli dziecko jest niepełnosprawne, jego kwota wynosi 250 zł. Dodatek będzie wypłacany bez względu na możliwość egzekucji środków od osoby upoważnionej do utrzymania dziecka. Jedynym kryterium branym pod uwagę jest kryterium dochodowości na członka rodziny (504 zł lub 583 zł).
Rad
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze