Reklama

Czy potrafimy żyć bez pracy?

15/07/2009 08:34

Od kilku tygodni trwają wakacje: okres wypoczynku, urlopów, wyjazdów w ulubione miejsca. Jedni lubią odpoczywać, inni nie mogą żyć bez pracy, jedni zostawiają w domu telefony, inni zabierają na wyjazdy laptopy, by mieć oko na to, co dzieje się w firmie. sprawdzają wyniki sprzedaży, podpisane kontrakty, załatwiają osobiście najważniejsze sprawy.

Wcale nie trzeba być politykiem, szefem, właścicielem, prezesem, prezydentem, by nie można było żyć bez pracy, bez najnowszych wiadomości, żeby zaszyć się w leśnej głuszy, posłuchać śpiewu ptaków. Są VIP-y, które całkowicie potrafią się odizolować od pracy, ale zdecydowana większość szefów i pracowników przez cały urlop ma włączoną komórkę, a wynajmując pokój pytają o wolny dostęp do internetu. Mamy kryzys, każdy kontrakt jest ważny, a rozmowa może odmienić los firmy.
Jednym wystarcza odpoczynek kilkudniowy, inni potrzebują od razu całego miesiąca, by potem wrócić w pełni sił do pracy. Niektórzy preferują leżenie na plaży i opalanie, takie błogie lenistwo, inni wprost przeciwnie. Nadrabiają siedzący tryb pracy jeżdżąc na rowerze, zwiedzając okolicę i spacerując. Są zwolennicy ciszy i spokoju, a są także urlopowicze, którzy wreszcie mogą poszaleć na imprezach i szukają miejsc, gdzie ludzie chętnie się bawią. Zwolennicy życia zgodnie z naturą przechodzą na wegetarianizm, a inni nie rozstają się z butelką piwa. Każdy ma swój własny, ulubiony sposób na spędzenie urlopu. Oczywiście pod warunkiem, że ma czas i pieniądze na to, by wyjechać na kilka dni.

Reklama


Prezydent na Wybrzeżu
Na urlopie od kilku dni przebywa prezydent miasta Płocka Mirosław Milewski. W tym roku odpoczywa przez dwa tygodnie na polskim Wybrzeżu, ale, jak sam opowiada, nie lubi za bardzo podróżować, jest domatorem, bardzo przywiązanym do swojego miejsca zamieszkania. – Każdego roku na 10 dni staram się wyjechać w góry – mówił podczas spotkania z młodzieżą. – Wtedy spędzam czas w miejscach, gdzie telefony komórkowe nie mają zasięgu. Lubię aktywny wypoczynek, zwykle na 2 dni wypożyczam wtedy rower i jeżdżę po dolinach.
W lipcu na urlopie jest także zastępca prezydenta Piotr Kubera, który na prawie trzy tygodnie wyjechał do Chorwacji. Na dłuższy urlop nie może sobie pozwolić rzecznik prezydenta Magda Grodecka: – Będę wyjeżdżać na krótko, przede wszystkim weekendowo. Ja kocham Hel, miejscowość na końcu półwyspu. Tam spędzam najlepsze wakacje.
Dla Marka Serafina, członka zarządu ds. Petrochemii PKN Orlen, pytanie o urlop jest bardzo trudne. – Nie da się żyć bez pracy, ale trudno bez urlopu. Moje plany są bardzo normalne. Chciałbym przynajmniej tydzień spędzić w gronie rodziny. Planujemy, by były to Mazury lub polskie góry. Trochę aktywnie, ale i lenistwa trochę się przyda. Dla mnie najważniejsze nie jest to, gdzie jestem, ale z kim. Mam bardzo duży głód, by wreszcie być dłużej z moimi najbliższymi, poświęcić te kilka dni urlopu rodzinie. Z racji pełnionej funkcji muszę być osiągalny pod telefonem, inaczej byłbym nieodpowiedzialny. Nie można sobie pozwolić na taką niefrasobliwość. Muszę być pod telefonem, ale obiecuję sam sobie i mojej rodzinie, że będę z umiarem podchodził do tych wynalazków techniki.
Dopiero we wrześniu ma zaplanowany urlop Beata Karpińska z Biura Prasowego PKN Orlen. – Nie lubię, kiedy jest gorąco, więc wyjeżdżam po wakacjach. Mam nadzieję pojechać do Turcji i skupić się na orientalnym charakterze kraju. W zasadzie to wszystko co jest na zachód od nas, już tak się zunifikowało, że tylko symbolika miejsc jest interesująca. Zdecydowanie nie planuję leżenia na plaży, preferuję system odpoczynku chodząco – objazdowy. Mamy z mężem taki tryb, że przed wyjazdem określamy tylko kierunek, a to co zwiedzamy, jest najczęściej dziełem przypadku, okazji, spojrzenia na mapę czy do przewodnika. Telefon zabieram ze sobą, ale zostawiam wiadomość, że jestem na urlopie, a rozmowy przekierowuję do osób, które są na miejscu w firmie i w temacie.
Na pytanie, czy potrafi żyć bez pracy, Iwona Tandecka, prezes Fundacji Fundusz Grantowy dla Płocka nie potrafi odpowiedzieć jednoznacznie. – Wiem za to, że nie potrafię żyć bez urlopu. Muszę wyjechać na choćby 7-10 dni. Maksymalnie na tyle, bo to pozwala mi wypocząć poza domem. Ale i tak potrzebuję jeszcze dwóch dni, już spędzonych w domu, by dojść do siebie i włączyć się powoli w wir pracy. Zwykle wyjeżdżam na początku lub na końcu wakacji. W tym roku jadę w sierpniu do Chorwacji. Ale nie zamierzam tam leżeć na plaży, zmęczyłabym się tym odpoczywaniem. Preferuję czynny wypoczynek, zwiedzanie, oglądanie, jeżdżenie na rowerze.
Krótki, ale intensywny wypoczynek ceni sobie Mirosław Kłobukowski, prezes MTBS Płock. – Nie bardzo mogę sobie pozwolić na dłuższe oderwanie się od obowiązków służbowych. Nie ma takiej możliwości, żebym wyjechał bez telefonu, ale pozostawiam go w „milczącej” pozycji. Nie dopuszczam do tego, by ktoś w godzinach rannych, a lubię sobie pospać, obudził mnie w czasie takiego wypoczynku. Ale wiem, kto dzwoni i oddzwaniam albo nie. Preferuję miejsca odosobnione, staram się uciekać od ludzi. Kocham morze i żeglowanie. Znakomicie odpoczywam podczas rajdów po romantycznych zatoczkach. I nie muszą to być ciepłe kraje, mogą być także Mazury. Urlop lubię spędzać w gronie rodziny lub bliskich przyjaciół, bo wtedy mogę się śmiać i bawić. W tym roku wyjeżdżam na ostatni tydzień sierpnia na małą grecką wyspę.


Urlop to zła konieczność?
W poniedziałek wybrał się na urlop Stanisław Kwiatkowski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego. – Będę wypoczywał do końca lipca. Nie mam konkretnych planów, wiem tylko, że w tym tygodniu dwa razy muszę być w Warszawie i tego nie da się odwołać ani przełożyć. Ale mam pewne pomysły. Ciągnie mnie w tym roku nad morze i chciałbym jechać gdzieś do SPA, na maksymalnie 5 dni. To powinno wystarczyć i tak nie jestem w stanie dłużej wytrzymać w jednym miejscu. Nie wyłączam komórki w czasie urlopu, o czym wszyscy doskonale wiedzą. Dzwoni się do mnie tylko w ważnych sprawach. Ale bywa i tak, że kiedy jest zbyt cicho, to sam dzwonię i pytam, co słychać. Ja lubię swoją pracę, cieszę się, że do niej codziennie idę, a urlop to czasem taka zła konieczność, muszę na niego iść, bo szef nakazuje mi wypełnić wniosek i odpocząć.
Na pytanie o umiejętność życia bez pracy komendant Policji Miejskiej w Płocku Jarosław Brach zareagował śmiechem. – Ostatnio się nie zdarza, żebym miał ten komfort i mógł nie odbierać telefonów. Moja praca wymaga tego, bym był dostępny i podejmował konieczne decyzje. Kiedyś jednak było znacznie lepiej, można było sobie pozwolić na większy relaks, kiedy nie było telefonów komórkowych.
Marzeniem komendanta jest dwutygodniowy pobyt na bezludnej wyspie, bez telefonu, radia, telewizji, nawet książek. – Tak jak Robinson Kruzoe: robić wszystko samemu, by przeżyć. Na te wakacje, niestety, nie ma żadnych planów. Prawdopodobnie będzie mógł sobie pozwolić tylko na wyjazdy weekendowe.
Jak się okazuje nie wszyscy będą odpoczywać tego lata. Elżbieta Podwójci Wiechecka, płocka radna i szefowa Filii Książnicy nr 8 na Podolszycach Północnych, w wakacje ciężko pracuje. – Mamy przygotowany piękny program do realizacji, przychodzi do placówki mnóstwo dzieciaków i świetnie się bawimy. Zwykle urlop biorę w czerwcu lub wrześniu. Uwielbiam wypoczywać bez kontaktu z radiem i telewizją, bez telefonu, nawet bez ludzi. Niestety, tak długo się nie da. Zwykle pod koniec pierwszego tygodnia takiego odpoczynku brakuje mi ludzi i kontaktów, szybko wracam do życia towarzyskiego i nadrabiam ten samotny czas.

Reklama

Nigdzie nie wyjeżdżam
Wcale nie planuje w tym roku urlopu dyrektor Izby Wytrzeźwień Bogusław Gostomski. – Nigdzie nie wyjeżdżam, bo mam sporo obowiązków domowych. Bardzo tęsknię za takim odpoczynkiem, bez telefonu, bez telewizji, kiedy tylko od czasu do czasu przeczytam gazetę. To pozwala na wyciszenie, ale pod warunkiem, że trwa nie dłużej niż tydzień. Jeśli już mam urlop i mogę wyjechać, to przede wszystkim planuję pobyt nad polskim morzem.
Wakacji w tym roku nie będzie miał dyrektor Liceum Ogólnokształcącego im. Władysława Jagiełły w Płocku Mirosław Piątek. – Będę mógł sobie pozwolić tylko na krótkie, takie weekendowe wypady, przede wszystkim na Mazury. Akurat wchodzimy w decydujący etap prac remontowych i wykończeniowych w szkole i tu, na miejscu jestem najbardziej teraz potrzebny. Muszę szybko podejmować decyzje, skąd wziąć pieniądze, ile mogę na coś wydać. Z drugiej strony, w takiej sytuacji nawet nie potrafiłbym się odprężyć i wyciszyć.
Domatorką i zwolenniczką wypoczynku w domu jest radna Barbara Smardzewska-Czmiel. – Jeśli nie muszę, to nie lubię wyjeżdżać – mówi. – Męczarnią dla mnie byłaby konieczność wyjazdu z domu na dłużej niż dwa tygodnie. Najbardziej lubię spędzać wolny czas we własnym środowisku i oczywiście aktywnie. To znaczy pierwsze dni urlopu mogę odpoczywać, ale potem zaraz coś sobie znajdę. Niestety, jak wiele osób jestem niewolnikiem telefonu komórkowego i internetu. To nieodzowne gadżety. Nie wyobrażam sobie, nawet będąc na urlopie, nie odebrać służbowego telefonu, albo natychmiast nie oddzwonić.
Jak widać z wypowiedzi płocczan, wypoczywać można na wiele sposobów i w różnych miejscach. Zadziwiająco mało osób wybiera się na wakacje za granicę, wielu preferuje polskie Wybrzeże. Bez względu na to gdzie i jak, to zawsze ważne jest z kim. Dla osób pracujących urlop to czas poświęcony przede wszystkim najbliższym.
Jola Marciniak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości