Reklama

Cztery najmłodsze pisklaki sokoła wędrownego zostały zaobrączkowane. Wkrótce ptaki wyruszą w świat

Jak co roku, od kiedy teren ORLENU stał się także domem sokoła wędrownego, w maju odbywa się obrączkowanie pisklaków. Ostatnio na świat przyszły cztery osobniki – dwie samiczki i dwa samczyki. Na razie są jeszcze niesamodzielne, nie potrafią latać, ale już wiedzą, że dziób i pazurki są doskonałą obroną przed intruzami.

 

Płoccy dziennikarze mieli okazję obejrzeć tegoroczne obrączkowanie pisklaków sokołów wędrownych. Najpierw maluchy zostały wyniesione z gniazda i po raz pierwszy w życiu miały kontakt z ludźmi i ziemią.

Jak wygląda obrączkowanie? Najpierw sokolnik bierze takiego delikwenta – schowanego jeszcze w torbie – i go waży. Zazwyczaj powyżej kilograma waży samiczka, samiec – trochę więcej niż połowę.

Sokolnik w skupieniu zakłada pierwszą obrączkę, zwykle przy skrzekliwym oporze małego sokoła, potem zakłada drugą, a wreszcie pobiera krew. Jak zdołaliśmy ustalić, potrzebna jest ona do badań genetycznych.

Reklama

Po zakończeniu całego procesu pisklę wraca do worka i słyszy, jak podobnie na tę procedurę reaguje jego rodzeństwo. Dopiero gdy wszystkie są już zaobrączkowane, mogą zacząć pozowanie do zdjęć. Przyznać trzeba, że cała czwórka jest niezwykle fotogeniczna.

W majowym obrączkowaniu sokołów wędrownych wzięły udział cztery pisklaki, dwie dziewczynki i dwóch chłopców.

Wszystko zaczęło się pod koniec lat 90-tych XX wieku, kiedy ktoś zauważył, że na terenie ORLENU żeruje sokół wędrowny, a nawet zajął gniazdo na jednym ze słupów trakcji energetycznej. Decyzja była jedna – trzeba zbudować gniazda, by ptaki czuły się tu bezpiecznie.

Reklama

Gniazda powstały i – jak się okazało – był to strzał w dziesiątkę, bo dziś dwa wybudowane wcześniej gniazda na terenie ORLEN okazały się domem dla 70 piskląt, a na terenie grupy kapitałowej dla 50.

- To jest nasz wkład w odbudowę tego gatunku. Na dodatek nasza firma, jako firma odpowiedzialna, postanowiła przy przebudowie kominów elektrociepłowni również odbudować gniazdo i pierwsze odbudowane gniazdo z pełnym monitoringiem, z podglądem, powstało w roku 2015. Od tego momentu możemy także podglądać te ptaki. Drugie gniazdo również postanowiliśmy zabudować z pełnym monitoringiem i ono powstało w 2023 roku na odrestaurowanym kominie instalacji Claus wyjaśnia dr hab. inż. Arkadiusz Kamiński, dyrektor wykonawczy do spraw ochrony środowiska.

Reklama

 

Na pytanie „Tygodnika Płockiego”, czy to firma przystosowała się do sokołów, czy sokoły do firmy, Arkadiusz Kamiński powiedział:

- To jest bardzo złożone pytanie. Bardzo za nie dziękuję, ponieważ jest to świadoma polityka, którą prowadzimy – nie tylko unikania emisji, ograniczenia tych emisji, ale również wspierania przyrody. I tutaj mamy właśnie tę kwestię bioróżnorodności, gdzie pokazujemy, że wspierając przyrodę, możemy doprowadzić do sytuacji, w której gatunek skrajnie zagrożony funkcjonuje właśnie w takim zakładzie przemysłowym, a kominy tego zakładu są traktowane przez te ptaki jako substytut ich naturalnego środowiska, gdzie właśnie na wysokich drzewach budują swoje specjalne domostwa, z których mogą obserwować teren, prowadzić polowania i jednocześnie w nich wychowywać pisklęta.

Reklama

 

Sokolnik Sławomir Sielicki wytłumaczył, dlaczego obrączkuje się sokoły wędrowne:

- W celach monitoringowych. Od lat pracujemy nad odbudowaniem populacji sokoła wędrownego. Jest to gatunek, który w latach 50., 60. wyginął. Od lat 90. wypuszczamy dużo sokołów na wolność, żeby mogły powrócić na polskie niebo. I to się udaje.

Ale to wyjątkowo trudna praca, której efektów nie da się przewidzieć.

- W tej chwili mamy już ponad 100 par lęgowych, możemy powiedzieć, że to duży sukces. Ale nadal wymaga to dużo pracy i dużo zaangażowania, żeby ta populacja była jeszcze większa. Obrączkujemy wszystkie sokoły, żebyśmy znali ich losy, jak zakładają gniazda, żebyśmy wiedzieli, skąd pochodzą.

Reklama

 

W gnieździe na terenie ORLENU przyszły na świat cztery pisklaki. W jaki sposób rozpoznaje się płeć u sokoła wędrownego?

- To jest bardzo skomplikowana sprawa. U większości ptaków płeć objawia się wyłącznie wielkością. Ubarwienie jest takie samo, wyglądają tak samo. Natomiast samice są dużo większe od samców. Widać to także po łapkach przy obrączkowaniu. Samice mają dużo masywniejsze łapki – dodaje Sławomir Sielicki.

 

W tym roku jedno z piskląt dostało nadajnik satelitarny.

- Dzięki niemu będziemy mogli śledzić, co się z sokołem dzieje. Jeden z pierwszych sokołów, który dostał nadajnik – Petra, gniazduje w tej chwili w Pruszkowie pod Warszawą. Kolejne dwa sokoły z poprzednich lat latają, nie założyły swoich gniazd, ale są jeszcze młode. Myślimy, że może w przyszłym roku, za dwa lata, też znajdą swoje miejsce na ziemi. A my będziemy wiedzieć, gdzie są. I myślę, że kolejne pokolenia sokołów gdzieś tam w Polsce są – tłumaczy sokolnik.

Reklama

Dzięki tym wszystkim działaniom sokół wędrowny nie jest jeszcze gatunkiem zagrożonym, ale nadal występuje dosyć rzadko.

- I wymaga aktywnej ochrony. Generalnie podobne jak w Polsce projekty reintrodukcji, restytucji gatunku były prowadzone na samym świecie. Głównie w Stanach Zjednoczonych, na zachodzie Europy. Tam zaczęto te projekty trochę wcześniej. Tamta populacja czasami jest nawet większa niż przed załamaniem populacji. W Polsce zaczęliśmy troszkę później, ale myślę, że ostro gonimy inne populacje. I za tych kilkanaście lat już będzie można powiedzieć, że jest bardzo mocna populacja w Polsce – zapewnia sokolnik Sławomir Sielicki.

Reklama

 

Zdjęcia: Dariusz Ossowski
Montaż: Mateusz Wawrzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/05/2026 21:11
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości