Reklama

Czekając na pieniądze

25/05/2006 16:17
Kiedy 5 maja 2005 roku zmarł Andrzej Bielicki – właściciel zatrudniającej około 450 pracowników płockiej firmy Ajmex, z dnia na dzień rzesza płocczan straciła pracę. Odeszli bez ostatniej, kwietniowej wypłaty. Dopiero teraz, po roku od śmierci biznesmena, jest szansa na to, że byłym pracownikom Ajmeksu uda się otrzymać zaległą pensję oraz odprawę.
Procedury związane z zamiarem odzyskania przez pracowników zaległych pieniędzy okazały się  długotrwałe i zawiłe. Ajmex był podmiotem wpisanym do ewidencji działalności gospodarczej. Gdy umarł jego jedyny właściciel, zgodnie z prawem pracy automatycznie wygasł stosunek pracy z pracownikami. A ci nie dostali wynagrodzeń za kwiecień i kilka dni maja (pracę kazano im przerwać 10 maja 2005 r.).
Aby można było rozpocząć starania związane z odzyskaniem zaległych pieniędzy, konieczne było ustalenie spadkobierców po Bielickim – potencjalnymi spadkobiercami były trzy osoby (w tym jedna niepełnoletnia). Po właścicielu dziedziczyły dwie córki i małoletni syn, reprezentowany przez matkę. Na przyjęcie spadku, ale dopiero jesienią 2005 r., zdecydowała się jedna z córek i niepełnoletni syn. Z tego powodu, że dziedziczył małoletni, doszło do tzw. dziedziczenia z dobrodziejstwem inwentarza, a więc przejęto tylko taką masę spadkową, która wystarczała na zobowiązania. Z tego faktu wyniknął kolejny problem – musiał zostać przeprowadzony opis i oszacowanie majątku. To bardzo skomplikowana i długotrwała czynność, bowiem komornik musi opisać każdą rzecz, która należy do majątku, a majątek mały przecież nie był. Spowodowało to więc kolejne przesunięcie rozwiązania sprawy w czasie. Wielu pracowników nie czekało jednak na te rozstrzygnięcia i złożyło pozwy do sądu.
Część zdecydowała się skorzystać z pomocy prawnej mecenasa Artura Mackiewicza: – Uznałem że pracownikom, oprócz zaległego wynagrodzenia pensji, zgodnie z ustawą o zwolnieniach grupowych (rozwiązanie umowy o pracę z przyczyn nie leżących po stronie pracownika), należy się jeszcze odprawa. Zaproponowałem złożenie w tej sprawie wniosków do Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych w Warszawie – mówi A. Mackiewicz.
Na złożenie wniosków do Funduszu o wynagrodzenia i odprawy zdecydowało się kilkudziesięciu byłych pracownków Ajmeksu. Świadczenia potwierdził im ustanowiony przez sąd zarządca spadku (pracował do czasu ustanowienia następców prawnych). Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych nie podjął jeszcze decyzji w tej sprawie. Mecenas Artur Mackiewicz uzyskał od spadkobierców stwierdzenie nabycia spadku oraz wykreślenie z ewidencji działalności gospodarczej (co uczynili spadkobiercy): – W ten sposób spełniona zostanie przesłanka o niewypłacalności pracodawcy – przecież właściciel Ajmeksu nie żyje – wyjaśnia mecenas. – Drugą z przesłanek jest brak środków, według mnie spełniona, ponieważ nie było z czego wypłacić pracownikom świadczeń.
Obecnie na rozpatrzenie przez Fundusz Świadczeń Gwarantowanych czeka około 40 wniosków. Wiele wskazuje na to, że pieniądze, choć z dużym opóźnieniem, trafią do kieszeni byłych pracowników Ajmeksu. Jak widać odzyskanie pieniędzy z firmy, której właściciel zmarł, bywa bardzo skomplikowane. Warto jednak trochę się potrudzić, bo odzyskanie pieniędzy, choć rozłożone w czasie, nie jest niemożliwe.
(eg)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości