Płoccy kibice długo nie zapomną 10 października 2015 roku, kiedy to w obecności kompletu widzów w Orlen Arenie podopieczni Manolo Cadenasa podejmowali THW Kiel. Przed meczem zawodnicy, trenerzy oraz prezes SPR Wisły Płock zapowiadali, że to najlepszy moment, by pokonać mistrza Niemiec. Po meczu wypowiedzi były już w zupełnie innym tonie.
Prezes Orlen Wisły Artur Zieliński zapowiadał: – Mistrz Niemiec nie stanowi takiej siły jak dawniej, ale potrafi zaskakiwać, a my dojrzeliśmy, by ich pokonać. Rywale byli wówczas osłabieni po odejściu swoich gwiazd: Filipa Jichy, Arona Palmarssona, Rasmusa Lauge, Johana Sjöstranda, Andreasa Palicki i Henrika Lundströma. Na dodatek kilku zawodników miało problemy zdrowotne.
– Najwyższy czas poprawić bilans spotkań z rywalem. Wiemy, że drużyna nie stanowi już takiej siły, jaką prezentowała wcześniej. Mamy wielką szansę, by pokonać niemiecki zespół. Mamy potencjał, charakter i wbrew pozorom jesteśmy bardziej dojrzali. Stoimy przed wielką szansą, zwłaszcza że gramy w swojej hali – stwierdził Zieliński.
10 października Orlen Arena miała być wielkim atutem płockiej drużyny. W Lidze Mistrzów podopieczni trenera Manolo Cadenasa byli niepokonani od 13 listopada 2014 roku, kiedy to musieli uznać wyższość Kif Kolding 28:29. Potem, mimo że na ich drodze stanęły Barcelona (34:31), Flensburg Handewitt (31:29) i HC Vardar (32:26), a w tym sezonie MVM Veszprem (27:27), nie przegrali meczu.
Jak wszyscy kibice doskonale pamiętają, nic w meczu z THW Kiel nie układało się po myśli płockiej drużyny. Już w pierwszych minutach spotkania okazało się, że pogłoski o kryzysie i słabszej dyspozycji mistrza Niemiec są mocno przesadzone. Od wejścia na parkiet piłkarze Orlen Wisły nie potrafili zapanować nad nerwami i pokonać Niklasa Landina w bramce, który nawet nie musiał się za bardzo starać, by wynik dla jego zespołu był satysfakcjonujący.
Po kwadransie gry Orlen Wisła przegrywała 2:9, a na parkiecie nadal rządził Landin, który wyłapywał niemal wszystkie piłki, zniechęcając do oddawania rzutów płockich piłkarzy. Po 25 min. gry goście uzyskali przewagę 10 goli, byli szybsi w ataku i skuteczniejsi w obronie. Takiej różnicy bramek nie można już było zniwelować. I choć po przerwie Orlen Wisła starała się dotrzymywać kroku przeciwnikom, gra była wyrównana. Znacznie poprawił swoją skuteczność w bramce Rodrigo Corrales, odważniej i celniej rzucali zawodnicy, jednak szans na zmniejszenie rozmiarów porażki nie było żadnych. W końcówce pojedynku znów dominowali goście, powiększając przewagę do 14 goli.
Niewielką pociechą były słowa trenera THW Kiel Alfreda Gislasona, który sam nie mógł uwierzyć w to, co stało się w płockiej hali. – To był dość dziwny mecz dla nas, bo nie pamiętam, kiedy początek spotkania rozegraliśmy tak dobrze, jak dziś. Prezentowaliśmy się znakomicie w obronie, a do tego były fantastyczne parady Niklasa Landina. To pozwalało nam budować przewagę już od pierwszych minut – powiedział pięć miesięcy temu.
Mamy nadzieję, że w meczu rewanżowym będzie zupełnie inaczej i to płocczanie pokażą klasę, a gospodarze będą musieli przełknąć gorycz porażki. Orlen Wisła jest teraz w swoim optymalnym składzie, mamy nadzieję, że piłkarze pałają żądzą zemsty i chcą zrehabilitować się w oczach kibiców. Zapomnieć o tamtej porażce będzie można tylko wtedy, gdy podopieczni Manolo Cadenasa zwyciężą w pojedynku 12. kolejki Ligi Mistrzów.
THW Kiel to 20-krotny mistrz Niemiec, 9-krotny zdobywca Pucharu Niemiec, 3-krotny zwycięzca Ligi Mistrzów (2007, 2010, 2012), także 4-krotny finalista tych rozgrywek. Do tych sukcesów można dodać trzy zdobyte puchary EHF, jeden Superpuchar Europy i klubowy tytuł mistrzów świata w 2007 roku. Jest to niewątpliwie jeden z najbardziej utytułowanych klubów Europy.
Płocka drużyna trzykrotnie spotykała się z THW Kiel w pojedynkach Ligi Mistrzów. Bilans jest niekorzystny: wygrała tylko raz, 8 października 2005 roku, 32:31 w Płocku, natomiast w rewanżu zespół przegrał 22:37.
W sezonie 2011/2012 Orlen Wisła trafiła na niemieckiego mistrza w TOP 16. Niestety obydwa spotkania przegrała (w Płocku 24:36, zaś w hali rywala 24:27) i odpadła z dalszych rozgrywek. Za to THW Kiel wygrał wtedy Ligę Mistrzów.
Orlen Wisła grała z zespołem mistrza Niemiec także w sezonie 2013/2014. Obie ekipy spotkały się już w fazie grupowej i w pierwszej kolejce. Płocczanie mogli sprawić ogromną niespodziankę, zdobywając punkt. Niestety, tuż przed końcowym gwizdkiem jedną bramką dla THW Kiel wygrał Filip Jicha.
W tym sezonie obie drużyny los połączył po raz czwarty. Pierwszy mecz był nieudany, a jaki będzie ten rewanżowy? Przekonamy się 17 lutego. Orlen Wisła zagra wówczas na wyjeździe, więc pojedynek na żywo obejrzy niewielu kibiców. Liczymy na ich frekwencję przed telewizorami.
Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze