17 stycznia, podczas niejawnego posiedzenia w wydziale gospodarczym S?du Rejonowego w P?ocku, s?dzia Anna K?pczy?ska poinformowa?a o og?oszeniu upad?o?ci Cotex sp??ka z o.o. Decyzja taka zosta?a podj?ta, bowiem warto?? maj?tku przewy?sza?a zad?u?enie sp??ki.Tu? po og?oszeniu upad?o?ci w jednej z centralnych gazet ukaza?a si? informacja o uniewa?nieniu przetargu z dnia 12 listopada i og?oszeniu pisemnego przetargu ofertowego na sprzeda? z wolnej r?ki nieruchomo?ci przedsi?biorstwa. Wymienione nieruchomo?ci to: hala produkcyjna o powierzchni ponad 21653 mkw. oraz budynku produkcyjno–biurowy o powierzchni 11210 mkw. wraz z prawem wieczystego u?ytkowania wydzielonych dzia?ek gruntowych. W og?oszeniu oczywi?cie nie by?o ani jednego s?owa o losie licz?cej niemal 700 os?b za?ogi. P?occzanie pami?taj? spektakularne akcje dziewarek z Cotexu, kt?re w obronie swoich miejsc pracy blokowa?y p?ocki most i przejazd kolejowy na ul. Pi?sudskiego. W ten spos?b chcia?y zwr?ci? uwag? na swoje problemy, ale nie uda?o si? wiele osi?gn??. Przed rokiem, z ZPDz Cotex wy?oniona zosta?a sp??ka z o.o. Cotex, gdzie prac? znalaz?a cz??? dawnych pracownik?w w firmy. Pracowali dobrze, skutecznie realizowali zam?wienia, nie odchodzili od swoich stanowisk nawet wtedy, gdy nie otrzymywali nale?nego im wynagrodzenia. A wszyscy kolejni ludzie, kt?rzy mieli co? do powiedzenia w firmie obiecywali, pracujcie, a nie damy wam zgin??. Pracownicy mieli nadziej?, ?e firma wyjdzie z d?ug?w, znajdzie dla siebie miejsce na rynku, solidnych odbiorc?w i przez nast?pne lata ludzie nie b?d? si? musieli martwi? o jutro. Sta?o si? jednak inaczej. S?d og?osi? upad?o??, prezes firmy, kt?ry do niedawna dawa? im nadziej?, ju? nie ma nic do powiedzenia.Teraz siedz? przy swoich stanowiskach, pracuj? i czekaj?, ?e mo?e kto? im powie, kiedy dostan? nast?pn? rat? wynagrodze?, chyba jeszcze za listopad, a przede wszystkim, jak d?ugo b?d? mogli przychodzi? do pracy? A mo?e ju? nie powinni pracowa?, bo wszystko przej?? syndyk, a nie wiadomo w jakiej s? kolejno?ci do sp?aty zad?u?enia. Na razie pracuj?. Maj? wypowiedzenia na koniec marca, ale nie wiedz? co dalej. Niekt?rzy sami si? zwalniaj?, korzystaj?c z artyku?u 7A, kt?ry mo?na zastosowa? przy upad?o?ci zak?adu. Maj? nadziej? na szybsze zarejestrowanie si? w Urz?dzie Pracy, mo?e znalezienie nowej pracy, ale przede wszystkim na zasi?ek. Wielu pracownik?w Cotexu to ludzie samotni, wi?kszo?? ma na utrzymaniu rodziny. Zasi?ek, to pewne, cho? niewielkie pieni?dze, za kt?re mo?na prze?y?. – To nie nasza wina, ?e firma upad?a – s?ysz?. Nikt jednak nie chce si? przedstawia?, bo jeszcze ma nadziej? na prac? w firmie. – My pracowali?my uczciwie. Dlaczego stale dawali nam szef?w spoza P?ocka? Czy w naszym mie?cie nie ma ludzi, kt?rzy mogliby poprowadzi? taki zak?ad? Oni nie maj? poj?cia, co prze?ywamy, jak wa?na jest dla nas ta praca i te par? groszy, na kt?re trzeba czeka? tygodniami. Obcy nigdy nie b?dzie nas traktowa? ze zrozumieniem, nigdy nas nie zrozumie. Syndyk nawet nie pr?buje si? spotka?, ani z nami, ani ze zwi?zkami zawodowymi, kt?re te? chc? si? dowiedzie?, co nas czeka. Czasem co? us?yszymy od pe?nomocnik?w, ale brakuje konkret?w. Do niedawna mieli mo?liwo?? skorzystania z tzw. „chwil?wki”, czyli szybkiej po?yczki z funduszu socjalnego. Teraz syndyk zatrzyma ? tak?e ten fundusz. Z?o?yli pismo, by ci kt?rzy ratowali si? t? po?yczk?, nie musieli jej sp?aca? jednorazowo, z najbli?szej wyp?aty, ale by nale?no?? roz?o?ono na raty. Podobno ta sprawa ma zosta? za?atwiona pozytywnie. Nieoficjalnie wiedz?, ?e s? ch?tni na kupno zak?ad?w. Trudno si? zreszt? dziwi?, kiedy przy sprzeda?y nie wymaga si? zatrudnienia ludzi. Za?oga ma nadziej?, ?? zostanie wybrany taki oferent, kt?ry b?dzie prowadzi? dzia?alno?? gospodarcz? i znajda u niego zatrudnienie. Przynajmniej ich cz???. W?a?nie kto? przyni?s? wiadomo??, ?e taki ch?tny jest. ?e najpierw ma zatrudni? 350 os?b, a docelowo 500, w zale?no?ci od zam?wie?. Zn?w ro?nie nadzieja, ?e znajd? si? w gronie tych 350, kt?rzy zostan? w firmie. Syndyk nie chce rozmawia? z pracownikami, nie chce te? z pras?. Mimo usilnych zabieg?w, wielu telefon?w, przez dwa tygodnie nie uda?o nam si? z nim porozmawia?: - Jeszcze nie przyjecha?, prosz? zadzwoni? p??niej, ju? wyjecha?, jest zaj?ty, ma spotkanie, ma go?ci, w?a?nie wyszed? – s?yszeli?my w s?uchawce. To rzeczywi?cie zaj?ty cz?owiek. Mamy nadziej?, ?e wie, ?e w jego r?ku s? nie tylko d?ugi i wyprodukowany towar, ale przede wszystkim ludzie. Jola Marciniak Fot. Dariusz Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze