Piłkarze Orlen Wisły Płock pokonali mistrza Szwecji Alingsas HT 23:22 (9:8) w dziewiątej kolejce grupy B Ligi Mistrzów. Podopieczni trenera Manolo Cadenasa zajmują IV miejsce w tabeli ze stratą 1 pkt. do Flensburg Handewitt, z którym w niedzielę spotkają się w Płocku w meczu o III miejsce. Bohaterem spotkania był bramkarz Rodrigo Corrales, który zagrał z ponad 50 procentową skutecznością.
W płockim zespole zabrakło Adama Wiśniewskiego, który leczy kontuzję. Sztab szkoleniowy orzekł, że gotowi do gry byli Kamil Syprzak i Angel Montoro, którzy narzekali na urazy. W pierwszym meczu z Alingsas HT lepsi byli płocczanie, którzy w Orlen Arenie pokonali rywali 28:25 (15:9). Mistrz Szwecji zajmuje 5. miejsce w tabeli, ale nie ma już żadnych szans, by awansować do Top 16.
Płocczanie zaczęli fatalnie, w 9 min. mimo bardzo dobrych interwencji Corralesa, przegrywali 1: 3 i trener Cadenas musiał wziąć czas nakazując bardziej agresywne granie. W 19 min. był remis 5:5, a gospodarze stracili dwóch zawodników, którzy dostali kary. W tym czasie Fredrik Teern rzucił szóstego gola. Orlen Wisła nie wykorzystała znakomitej szansy na objęcie prowadzenia.
Do 20 min. spotkania i wyniku 6:6 najlepiej na parkiecie prezentowali się bramkarze, Rodrigo Corrales i Mikael Aggefors, którzy grali na wysokiej, Szwed nawet 80 proc. skuteczności. Kolejne 5 min. meczu było bez gola, potem bramkę zdobył Aleksander Tioumentsev, Mariusz Jurkiewicz i Ivan Nikcevic, i tym razem trener Mikael Franzen musiał wziąć czas. Jego zawodnicy posłuchali rad i w końcówce zmniejszyli rozmiary porażki do 1 gola.
Płocczanie razili nieskutecznością, gra była chaotyczna, brakowało lidera, który poderwie kolegów do walki. Gospodarze nie mogąc poradzić sobie w ataku pozycyjnym, znakomicie rzucali z kontry, czym całkowicie zaskoczyli Orlen Wisłę.
Po przerwie niestety niewiele się zmieniło w grze Orlen Wisły, czego efektem był remis w 33 min. 10: 10 i 14:14 w 38 min., po której trener Cadenas wziął czas. Tym razem zawodnicy dokładnie wysłuchali tego, co miał im do powiedzenia szkoleniowiec, bo w 43 min. doprowadzili do wyniku 14:16, a w 43 min. 15:18. I kiedy wydawało się, że to koniec kłopotów płockiej drużyny, rywale rzucili w 47 min. na remis 18: 18.
Ostatnie 10 min było bardzo nerwowe, a wynik cały czas oscylował wokół remisu. Nadal bohaterem Orlen Wisły był Corrales, który nie tylko znakomicie bronił – w 54 min. popisał się przechwyceniem piłki przy szybkim ataku. Dzięki niemu płocczanie cały czas mieli szansę na zwycięstwo, pomimo tak wielu popełnionych błędów.
W 59 min. Orlen Wisła wyszła na 2-bramkowe prowadzenie 22:20, ale wiadomo było, że nie odda zwycięstwa, pozwalając rywalom na godne pożegnanie się z kibicami.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze