Łąki kwietne są bezcennym elementem naszego ekosystemu – zapewniają schronienie i pożywienie owadom (w tym zapylaczom), pomagają oczyszczać powietrze, zatrzymują wodę w glebie, a nawet redukują poziom hałasu. I są coraz popularniejsze – nie tylko na wsiach, lecz również w miastach. O ich zaletach przekonuje się coraz więcej osób, w tym płocczan, bowiem właśnie w Płocku znajduje się ok. 5 ha łąk kwietnych. Co na ten temat sądzą ludzie, którzy zdecydowali się na wysianie łąkowej roślinności w swoich ogródkach czy na balkonie?
Mieszkańcy naszego miasta zauważają potrzebę łąk kwietnych i roślinności w przestrzeni miejskiej. Jak tłumaczy pani Małgorzata, która zamieniła trawnik na bujną roślinność, przed jej domem wiele się zmieniło. – Przede wszystkim jest jakoś tak weselej. Postanowiliśmy z mężem wysiać mieszankę różnych kwiatów, które kwitną o różnych porach. Gdy jedne przekwitają, zakwitają kolejne. Raz jest bardziej żółto, za jakiś czas robi się różowo czy niebiesko. To tak, jakby na naszą działkę wróciło życie. Wcześniej nie widywaliśmy u nas żadnych owadów, może poza komarami. Teraz przylatują do nas motyle, pszczoły, trzmiele. Człowiek wychodzi przed dom i się tym zachwyca. A do tego zauważyliśmy, że po ulewach woda szybciej wsiąka – tłumaczy pani Małgorzata.
Podobnego zdania jest pan Józef, który zdecydował się na wysianie łąki kwietnej po tym, jak postawił przed swoim domem ul. – Pszczoły to uwielbiają. Od wczesnej wiosny, kiedy robi się na tyle ciepło, że mogą wylecieć z ula, mają gdzie przysiąść, znaleźć sobie pokarm. Ja sam bardzo się zainteresowałem tym tematem. Staram się wyszukiwać informacje o tych roślinach, kupuję różne nasionka. Można powiedzieć, że zaprzyjaźniłem się z chwastami, które kiedyś tępiłem. Dziś jestem o tyle mądrzejszy, że wiem, ile dobrego robią te chwasty.
Z kolei pani Katarzyna założyła łąkę… na balkonie. – Marzyło mi się, żeby mieć coś kolorowego za oknem. Przeczytałam kiedyś artykuł o tym, że nawet w mieście, na balkonie mieszkania w bloku, można posiać różne rośliny, które będą kwitły przez sporą część roku. Kupiłam duże donice, ziemię i kilka paczek nasion różnych kwiatów. Udało mi się nawet znaleźć takie, które pamiętam z ogródka mojej babci. Kiedy kwitną, aż miło jest wyjść na poranną kawę czy posiedzieć wieczorem na tym balkonie. Wydaje mi się, że odkąd mam swój kawałek łąki, lepiej mi się oddycha.
Łąki kwietne zmieniają na lepsze nie tylko krajobraz wokół nas, dodając kolorytu smutnym, jednolitym dotąd przestrzeniom. Są nieocenionym wsparciem w bolączkach miejskiego życia – pomagają walczyć z zanieczyszczeniami powietrza, hałasem, dzięki nim woda z ulewnych deszczy szybciej wsiąka w glebę.
Ale czym właściwie jest łąka kwietna? Nazywamy tak zbiorowisko różnorodnych roślin jedno i dwuliściennych jednorocznych i wieloletnich, w tym traw. Mnogość gatunków rosnących na takiej łące sprawia, że od wiosny do późnej jesieni wciąż coś na niej kwitnie. To nie tylko bogactwo kolorowych kwiatów, które cieszą oko. Wśród nich wiele owadów znajduje dla siebie pokarm i schronienie. Także ptaki czy małe ssaki mogą mieć tam swoje miejsce. Ale to dopiero początek prawdziwych „supermocy”, jakie ma łąka kwietna.
Czy wiecie, że zapobiega ona suszy czy powodzi? Rośliny rosnące na takiej łące, których zresztą często próbujemy się pozbyć z przydomowych ogródków, potrafią zapuścić w głąb ziemi korzenie o długości nawet kilku metrów. Ten rozbudowany system korzeniowy sprawia, że rośliny rosnące w łąkach kwietnych są dużo bardziej wytrzymałe na trudne warunki atmosferyczne i odporne na suszę. Potrafią utrzymać się przy życiu bez dodatkowego podlewania. Jednocześnie dzięki dłuższym i bardziej rozbudowanym korzeniom łąki sprawdzają się jako rezerwuary wody opadowej w glebie, przeciwdziałają powodziom, podtopieniom i zalewaniu dróg.
Walory łąk kwietnych coraz częściej dostrzegane są w miastach. Zastępują równo przystrzyżone trawniki, wprowadzając w przestrzeń miejską kolory, kształty i zapachy, które dotąd kojarzyły się z sielskim krajobrazem polskiej wsi. I wbrew pozorom mają rację bytu w środowisku miejskim. Łąki odmieniają na lepsze jakość życia w mieście. Mają działanie antysmogowe. Rosnące na nich rośliny skutecznie wyłapują pyły pochodzące ze spalin i ścierania opon, metale ciężkie i dwutlenek węgla. Różnorodne gatunki dziko rosnących roślin mają zdolność jonizacji powietrza. Wydzielają także fitoncydy, które działają antybakteryjnie i grzybobójczo. Pomagają też walczyć z zanieczyszczeniami dźwiękowymi. Wysokie i zwarte łąki kwietne mogą obniżać poziom hałasu przy drogach i torowiskach. Podczas upałów są niezrównane jako swego rodzaju warstwa izolacyjna, która obniża temperaturę powietrza. Obniżają też koszty utrzymania dróg, ponieważ nie wymagają ciągłego koszenia.
Jak podaje Urząd Miasta Płocka, w naszym mieście jest około 5 hektarów łąk kwietnych – naturalnych oraz założonych przez ludzi (w tym samo miasto). Bo każdy z nas może stać się twórcą pełnego rozmaitej roślinności miejsca, wystarczy tylko odrobina chęci i odpowiedni zestaw nasion. Wiosną br. przy wejściu do płockiego ogrodu zoologicznego stanął „łąkomat” – efekt współpracy miasta z Fundacją Łąka przy udziale marki Almette, która ufundowała 30 kg darmowych nasion. W niezwykłym automacie wszyscy zainteresowani mogli bezpłatnie pobrać nasiona do samodzielnego wysiewu. Inicjatywa cieszyła się ogromnym zainteresowaniem wśród odwiedzających płockie ZOO. A pobrane nasiona mogły zostać wysiane nie tylko na działkach czy w ogródkach, lecz także w donicach na balkonach czy tarasach. Rośliny łąkowe nie tylko cieszą oko, lecz pomagają filtrować powietrze, które dostaje się do naszych wnętrz, np. mieszkania czy biura. Przyciągają też uwagę pszczół czy trzmieli.
W powstawanie łąk kwietnych w przestrzeni miasta Płocka włączyli się także wolontariusze z Biura Ochrony Środowiska ORLEN oraz Fundacji ORLEN, którzy rok temu wzięli udział w wysiewaniu łąki kwietnej u zbiegu ulic Kwiatka i Bielskiej. Od wiosny do jesieni możemy w tym miejscu oglądać wiele różnych gatunków roślin, których kwiaty zachwycają wieloma kolorami.
Stworzenie własnej łąki kwietnej to naprawdę nic trudnego. A korzyści płynące z jej założenia sprawiają, że zdecydowanie warto się tego podjąć. Wystarczą przede wszystkim dobre chęci, a oprócz tego kawałek ziemi (nawet donice) i nasiona, które często można zdobyć w specjalnych mieszankach. Warto również zwiększać swoją wiedzę na temat roślin łąkowych i ich funkcji. Znając cechy poszczególnych gatunków, można dobrać je w taki sposób, by osiągnąć oczekiwane przez nas cele, np. chcąc przyciągnąć uwagę zapylaczy warto zasiać rośliny miododajne, takie jak chociażby ogórecznik lekarski, nagietek lekarski, chaber bławatek, pszczelnik mołdawski, jeżówka purpurowa, żmijowiec grecki, gryka zwyczajna, lebiodka pospolita, nostrzyk lekarski czy mniszek lekarski. Z kolei chcąc walczyć z zanieczyszczeniem powietrza, w tym pyłem zawieszonym, warto zasiać krwawnik zwyczajny, komosę białą (lebiodę), żmijowiec zwyczajny, chaber driakiewnik czy powój polny.
W często niepozornych roślinach łąk kwietnych tkwi ogromna moc. Dla lepszego komfortu życia nas wszystkich zdecydowanie musimy je chronić, poszerzać, zakładać nowe. Przybliży nas to do natury, od której na przestrzeni lat odeszliśmy.
(kw)
Fot. www.freepik.com
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze