Ceny rosną, na każdym kroku widzimy, że jednego dnia płacimy za coś mniej, a drugiego już więcej. Co gorsza, nawet jeśli nie od razu zostały podniesione ceny, to już mamy zapowiedź, że za kilka tygodni, czy miesięcy, dostaniemy nowe stawki.
Idziemy do sklepu spożywczego, a tam rewolucja na półkach, jabłka droższe od bananów, które musiały przyjechać tu z dalekich krajów, zwykłe śliwki węgierki w cenie brzoskwiń, na stoiskach mięsnych zastanawiamy się, jak to możliwe, że jeszcze niedawno można było kupić wędlinę w znacznie niższej cenie.
I tak jest niemal we wszystkich dziedzinach naszego życia. O jednych podwyżkach zostajemy poinformowani, inne musieliśmy zaakceptować. Trudno się zatem dziwić, że wiadomość o wyższych cenach biletów Komunikacji Miejskiej tak bardzo zbulwersowała czytelników, że na forach internetowych nie pisano o niczym innym, jak o tej decyzji.
Nie da się ukryć, za bilety Komunikacji Miejskiej, prawdopodobnie od 1 września będziemy musieli zapłacić więcej. Podwyżki dotyczą nie tylko biletów jednorazowych, także tych długookresowych i są znaczne. Taniej może być wraz z Kartą Miejską, ale nie wszyscy, z różnych powodów, mogą taką kartę mieć.
Do redakcji zadzwoniła czytelniczka, która dokładnie w dzień, kiedy wydało się, że planowane są podwyżki na bilety Komunikacji Miejskiej, kupiła sobie cały bloczek, 100 biletów.
Wcześniej korzystała z biletów długookresowych, ale przeszła na emeryturę, nie pracuje, siedzi głównie w domu, czasami musi jechać coś załatwić „na mieście”, więc wymyśliła sobie, że teraz kupi bloczek biletów, sprawdzi, na jak długo wystarczy i czy w jej sytuacji nie jest to korzystniejsza forma.
Zakupiła bloczek, zapłaciła całe 160 zł i jeszcze tego samego dnia dowiedziała się, że będzie podwyżka cen biletów. I to nie za miesiąc, ale już za kilka dni. I zaczęła się zastanawiać, czy dobrze zrobiła.
Jol.
fot. Ł. Z
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze