W bezpośrednim sąsiedztwie Starego Rynku, było nie było reprezentacyjnego miejsca w mieści, jest plac. Styka się z Placem 13 Straconych, reprezentacyjną ul. Staromiejską oraz ul. Synagogalną.Jego sąsiedzi określają go krótko: „mętownia”. To z kolei od określenia „męt”, czyli ktoś, kto nie słynie z dobrych manier i ma skłonności do tzw. publicznego spożywania alkoholu, zazwyczaj najtańszego: – Tyle się mówi o odnowieniu Starówki, a plac przy Staromiejskiej po prostu straszy – uważa mieszkaniec ul. Kwiatka 27. – Jakieś resztki murków, na których odbywa się picie alkoholu, powyrywane, nieregularne płyty, ogólny bezład. Przecież tędy przechodzą nie tylko płocczanie, ale i turyści zwiedzający Stary Rynek. Widok jest fatalny. Aż się prosi, żeby coś z tym placem robić.
Rzeczywiście, prosi się i to od dawna, ale plac jak wyglądał, tak wygląda. Pośrednio problem placu polega na tym, że nie ma jednego właściciela. Część stanowi własność Agencji Rewitalizacji Starówki, część – gminy żydowskiej – na placu stała kiedyś synagoga. W ARS-ie dowiedzieliśmy się, że na razie nie ma żadnych projektów co do tego miejsca i na dziś nie ma na jego modernizację środków.
Z kolei w Urzędzie Miasta powiedziano nam, że z byłym terenem po synagodze nie można nic zrobić, co najwyżej posiać tam trawnik. Poza tym od ponad roku toczą się dyskusje między gminą żydowską a urzędem o plac. Strona żydowska pozostaje na stanowisku, że plac miastu odda, ale gdy dostanie jakiś inny. Nie ma jednak jednoznacznych decyzji w tej sprawie. Typowy brak konsensusu, a plac jak straszy, tak dalej będzie straszyć.
(eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze