Reklama

Co tydzień nowe emocje

16/08/2016 13:01
W najbliższy piątek o godz. 18.00, Wisła Płock zainauguruje rozgrywki 5. kolejki Lotto Ekstraklasy. Podopieczni trenera Marcina Kaczmarka o punkt powalczą na stadionie we Wrocławiu. Do tej pory obie drużyny nie spotykały się zbyt często w meczach ligowych, zwykle się mijały.
Terminarz spotkań ligowych nie jest zbyt łaskawy dla naszej redakcji. Wisła grała ostatnie dwa pojedynki w poniedziałkowy wieczór. Z przyczyn technicznych nie mogliśmy czytelnikom zdać relacji z tych spotkań. A działo się bardzo dużo. O pojedynku z Jagiellonią, który został rozegrany 15 sierpnia, napiszemy przy najbliższej okazji, ale warto parę słów poświęcić spotkaniu z Ruchem Chorzów.
Nie da się ukryć, że w pojedynku z Ruchem Chorzów szczęście płockiej drużynie nie dopisywało. Dwukrotnie prowadzili i dwukrotnie rywalom udawało się wyrównać.
– Traktujemy ten remis jak porażkę. Niestety błędy w Ekstraklasie są natychmiast wykorzystywane przez przeciwników. W I lidze mieliśmy najlepszą defensywę, teraz drobny błąd obrońców w końcówce I i II połowy sprawił, że straciliśmy gole i ostatecznie tylko zremisowaliśmy wygrany mecz. Brakuje nam wyraźnie szczęścia – tłumaczy prezes Wisły Jacek Kruszewski.
Biorąc pod uwagę dorobek zespołów, które od dawna występują w Ekstraklasie, to wcale nie jest źle, zwłaszcza że w trzech spotkaniach graliśmy z mistrzem, wicemistrzem Polski, V drużyną poprzedniego sezonu oraz Ruchem, czyli VIII ekipą. Każdy kto widział pojedynki powinien potwierdzić, że nie mamy się czego wstydzić. Tak na boisku, jak i na trybunach Płock sprawuje się bardzo dobrze.
W czterech pierwszych kolejkach powinniśmy zdobyć więcej, niż tylko 4 pkt. – Wyraźnie czujemy niedosyt. Z Lechią, na inaugurację wygraliśmy 2:1, grając naprawdę ładną piłkę, strzeliliśmy dwa gole, tracąc jednego. W pojedynku z Piastem również zaprezentowaliśmy się przyzwoicie, ale zostaliśmy skarceni. Wiemy doskonale, że w najwyższej klasie rozgrywkowej nasze nawet najmniejsze błędy rywale będą bezwzględnie wykorzystywać, ale nie do końca potrafimy sobie z tym poradzić. Przykładem może tu być pojedynek z Legią, który znakomicie zaczęliśmy prowadząc 2:0, ale potem pozwoliliśmy rywalom strzelić sobie trzy bramki. Dominowaliśmy na murawie w meczu z Ruchem, zepchnęliśmy rywala głęboko do defensywy, ale wystarczyła chwila i straciliśmy punkty – analizuje kolejne pojedynki prezes Kruszewski.
Ale były też dobre momenty. W swoim 20. spotkaniu w rozgrywkach Ekstraklasy, wreszcie przełamał się Kante, hiszpański napastnik, który w meczu z Ruchem strzelił swojego pierwszego w Polsce gola. Mamy nadzieję, że teraz będzie już trafiał regularnie i wpisywał się na listę strzelców.
Na pewno doskonale wkomponowują się do drużyny nowi piłkarze. – Zgodnie z obietnicą, trzon zespołu stanowią zawodnicy, którzy wywalczyli awans do Ekstraklasy. Powoli znajdują swoje miejsce: Giorgi Merebaszwili, Siergiej Kriwiec, Tomislav Bozic. Dominik Furman w każdym meczu udowadnia, że jest niezaprzeczalną jakością, trafił do każdej jedenastki kolejki. Po kontuzji wraca Kamil Sylwestrzak, on również powinien powalczyć o miejsce w podstawowym składzie – wylicza prezes.
Zdaniem Jacka Kruszewskiego, Wisła w każdym z czterech spotkań udowodniła, że nie boi się rywali, śmiało walczy o każdy metr boiska, prowadzi otwartą grę i strzela bramki. Co prawda także traci, ale każdy gol rywali jest dokładnie analizowany i wiadomo, kto zawinił, co trzeba poprawić, by takie wpadki w przyszłości się nie zdarzały. Słowem, nie musimy się wstydzić, ani swoich występów, ani także frekwencji na stadionie.
– Na pewno długo będziemy wspominać pojedynek z Legią Warszawa i to nie tylko ze względu na jego wymiar sportowy. Był to bez wątpienia najlepszy doping w historii klubu. Na trybunach wcześniej zasiadało więcej kibiców, ale takiej atmosfery chyba nigdy tu nie było. Chciałbym podziękować naszym sympatykom, którzy potrafią przygotować tak znakomitą oprawę, a przede wszystkim dopingować nasz zespół w tak licznej grupie. To potwierdzenie, że Płock bardzo czekał na Ekstraklasę, a kiedy się już doczekał, to nie zawodzi – zapewnia sternik płockiego klubu.
Przed Wisłą kolejne spotkania. 26 sierpnia o godz. 18.00 płocczanie zagrają na stadionie ul. Łukasiewicza 34 z Koroną Kielce, 9 września o godz. 20.30 spotkają się z Zagłębiem w Lubinie. To kolejny bardzo silny przeciwnik, z którym podopieczni trenera Kaczmarka, w sezonie 2015/2016 toczyli bój, zresztą przegrany o Ekstraklasę. Będzie okazja, by zobaczyć jak obie drużyny zmieniły się przez miniony rok.
Zapraszamy na trybuny na stadionie przy ul. Łukasiewicza i na obiektach rywali. Piłkarze nas potrzebują, a na pewno odpłacą się nam ogromnymi emocjami.
Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości