W najbliższy piątek o godz. 18.00, Wisła Płock zainauguruje rozgrywki 5. kolejki Lotto Ekstraklasy. Podopieczni trenera Marcina Kaczmarka o punkt powalczą na stadionie we Wrocławiu. Do tej pory obie drużyny nie spotykały się zbyt często w meczach ligowych, zwykle się mijały.
Terminarz spotkań ligowych nie jest zbyt łaskawy dla naszej redakcji. Wisła grała ostatnie dwa pojedynki w poniedziałkowy wieczór. Z przyczyn technicznych nie mogliśmy czytelnikom zdać relacji z tych spotkań. A działo się bardzo dużo. O pojedynku z Jagiellonią, który został rozegrany 15 sierpnia, napiszemy przy najbliższej okazji, ale warto parę słów poświęcić spotkaniu z Ruchem Chorzów.
Nie da się ukryć, że w pojedynku z Ruchem Chorzów szczęście płockiej drużynie nie dopisywało. Dwukrotnie prowadzili i dwukrotnie rywalom udawało się wyrównać.
– Traktujemy ten remis jak porażkę. Niestety błędy w Ekstraklasie są natychmiast wykorzystywane przez przeciwników. W I lidze mieliśmy najlepszą defensywę, teraz drobny błąd obrońców w końcówce I i II połowy sprawił, że straciliśmy gole i ostatecznie tylko zremisowaliśmy wygrany mecz. Brakuje nam wyraźnie szczęścia – tłumaczy prezes Wisły Jacek Kruszewski.
Biorąc pod uwagę dorobek zespołów, które od dawna występują w Ekstraklasie, to wcale nie jest źle, zwłaszcza że w trzech spotkaniach graliśmy z mistrzem, wicemistrzem Polski, V drużyną poprzedniego sezonu oraz Ruchem, czyli VIII ekipą. Każdy kto widział pojedynki powinien potwierdzić, że nie mamy się czego wstydzić. Tak na boisku, jak i na trybunach Płock sprawuje się bardzo dobrze.
W czterech pierwszych kolejkach powinniśmy zdobyć więcej, niż tylko 4 pkt. – Wyraźnie czujemy niedosyt. Z Lechią, na inaugurację wygraliśmy 2:1, grając naprawdę ładną piłkę, strzeliliśmy dwa gole, tracąc jednego. W pojedynku z Piastem również zaprezentowaliśmy się przyzwoicie, ale zostaliśmy skarceni. Wiemy doskonale, że w najwyższej klasie rozgrywkowej nasze nawet najmniejsze błędy rywale będą bezwzględnie wykorzystywać, ale nie do końca potrafimy sobie z tym poradzić. Przykładem może tu być pojedynek z Legią, który znakomicie zaczęliśmy prowadząc 2:0, ale potem pozwoliliśmy rywalom strzelić sobie trzy bramki. Dominowaliśmy na murawie w meczu z Ruchem, zepchnęliśmy rywala głęboko do defensywy, ale wystarczyła chwila i straciliśmy punkty – analizuje kolejne pojedynki prezes Kruszewski.
Ale były też dobre momenty. W swoim 20. spotkaniu w rozgrywkach Ekstraklasy, wreszcie przełamał się Kante, hiszpański napastnik, który w meczu z Ruchem strzelił swojego pierwszego w Polsce gola. Mamy nadzieję, że teraz będzie już trafiał regularnie i wpisywał się na listę strzelców.
Na pewno doskonale wkomponowują się do drużyny nowi piłkarze. – Zgodnie z obietnicą, trzon zespołu stanowią zawodnicy, którzy wywalczyli awans do Ekstraklasy. Powoli znajdują swoje miejsce: Giorgi Merebaszwili, Siergiej Kriwiec, Tomislav Bozic. Dominik Furman w każdym meczu udowadnia, że jest niezaprzeczalną jakością, trafił do każdej jedenastki kolejki. Po kontuzji wraca Kamil Sylwestrzak, on również powinien powalczyć o miejsce w podstawowym składzie – wylicza prezes.
Zdaniem Jacka Kruszewskiego, Wisła w każdym z czterech spotkań udowodniła, że nie boi się rywali, śmiało walczy o każdy metr boiska, prowadzi otwartą grę i strzela bramki. Co prawda także traci, ale każdy gol rywali jest dokładnie analizowany i wiadomo, kto zawinił, co trzeba poprawić, by takie wpadki w przyszłości się nie zdarzały. Słowem, nie musimy się wstydzić, ani swoich występów, ani także frekwencji na stadionie.
– Na pewno długo będziemy wspominać pojedynek z Legią Warszawa i to nie tylko ze względu na jego wymiar sportowy. Był to bez wątpienia najlepszy doping w historii klubu. Na trybunach wcześniej zasiadało więcej kibiców, ale takiej atmosfery chyba nigdy tu nie było. Chciałbym podziękować naszym sympatykom, którzy potrafią przygotować tak znakomitą oprawę, a przede wszystkim dopingować nasz zespół w tak licznej grupie. To potwierdzenie, że Płock bardzo czekał na Ekstraklasę, a kiedy się już doczekał, to nie zawodzi – zapewnia sternik płockiego klubu.
Przed Wisłą kolejne spotkania. 26 sierpnia o godz. 18.00 płocczanie zagrają na stadionie ul. Łukasiewicza 34 z Koroną Kielce, 9 września o godz. 20.30 spotkają się z Zagłębiem w Lubinie. To kolejny bardzo silny przeciwnik, z którym podopieczni trenera Kaczmarka, w sezonie 2015/2016 toczyli bój, zresztą przegrany o Ekstraklasę. Będzie okazja, by zobaczyć jak obie drużyny zmieniły się przez miniony rok.
Zapraszamy na trybuny na stadionie przy ul. Łukasiewicza i na obiektach rywali. Piłkarze nas potrzebują, a na pewno odpłacą się nam ogromnymi emocjami.
Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze