Rozmowa z Bohdanem Urbankowskim, kierownikiem literackim sceny p?ockiej. Red.: Rozmawiamy o premierze bajki o Jasiu i Ma?gosi. Jakich spodziewacie si? recenzji?BU: Recenzje ju? by?y. Je?li dzieci klaszcz?, je?li w??czaj? si? w zabaw? z aktorami, je?li nawet rodzice zapominaj? o nabytej doros?o?ci a przypominaj? o fantazji, ba, je?li cho? dwie godziny wierz? w to, ?e dobro i uczciwo?? w ko?cu zwyci??aj?, ?e warto pom?c nawet zwierzakom i to nie dlatego, ?e liczymy na ich rewan?, gdy dojdzie do walki z czarownic? – to jest najlepsza recenzja. Krytycy mog? czasem co? doradzi?, a je?li nie potrafi?, to mog? nie przeszkadza?. Red.: Widz?, ?e nie jest pan entuzjast? krytyk?w teatralnych. A jakie s? echa ostatniej narady z udzia?em warszawskich krytyk?w i w?adz po?wi?conej sprawom naszego teatru? - ?adnych. Narada nic nie da?a, ani pomys??w, ani pieni?dzy. Zamieni?a si? w nagonk? na dyrektora, jakby to on wymy?li? plan Balcerowicza i kryzys, w wyniku kt?rego ludzie nie maj? nie tylko na teatr ale na jedzenie. Red.: Podobno nie chcecie zrobi? restrukturyzacji? - Nie chcemy likwidowa? teatru, a oni do tego zmierzaj?. A restrukturyzacj? ju? zrobili?my, ale inaczej. Dyrektor Mokrowiecki wybra? rozwi?zanie trudniejsze, d?ugofalowe, ale bardziej ludzkie. Na miejsce os?b, kt?re odesz?y z teatru nie przyjmowa? nowych, ??czy? etaty, zmienia? zakresy obowi?zk?w. Ze 111 os?b w 1990 roku zeszli?my dzisiaj do 76, na 71 etatach! Bez wyrzucania na bruk, bez rozbijania zespo?u, bez strajk?w. Oczywi?cie jest trudniej, dyrektor nie ma zast?pcy, nie ma koordynatora pracy artystycznej, jeden z koleg?w technicznych musi by? jednocze?nie kierowc?, obowi?zki bileter?w i szatniarzy wykonuj? pracownicy innych dzia??w, zlikwidowany zosta? etat magazyniera itd. To by?a taka jakby powiedzia? Pi?sudski rewolucja bez rewolucji, zmiany – ale bez ofiar w ludziach. Przez pierwszych osiem lat zmieni?o si? w teatrze czterech dyrektor?w, wreszcie przyszed? kto?, kto ustabilizowa? zesp??, przeprowadzi? przez najgorszy okres – w?a?nie tzw. restrukturyzacji. No to zamiast podzi?kowania nale?y mu si? wyrzucenie... Wojtek Siemion krytykowa? teatr, cho? jak przyzna? nie widzia? spektakli, podobnie jaki? dziennikarz z warszawskiej gazety. Przyjechali nastawieni na to, ?e b?d? krytykowa?. My?l?, ?e gdyby w tym czasie Wojtek Siemion co? komu? zadeklamowa?, albo pani Krzemieniowa co? zrobi?a na drutach, to by?aby jaka? korzy?? a tak... Red.: - Ale przecie? zg?aszano jakie? propozycje. - Niekt?re nawet ?mieszne, znam je niestety z drugiej r?ki, kto? proponowa?, ?e skoro teatr ma Szaniawskiego za patrona to powinien go gra? na okr?g?o. Tego nie robi si? nawet w mie?cie wieloteatralnym jak Warszawa. Owszem, mo?e by? jaka? scena wczasowa, teatrzyk Witkacego w Zakopanem, kt?ry funkcjonuje troch? jak izba pami?ci, dla tego miliona cepr?w przyje?d?aj?cych na wczasy. Ale z tego miliona w teatrze bywa co tysi?czny, a tubylcy tam prawie nie chodz?, m?wi?, ?e tam straszy. Je?eli ci z Warszawy zainstaluj? nam troch? g?r, to mo?emy gra? dla wczasowicz?w. Ale jak na razie, to zlikwidowali nam wojew?dztwo i ci, kt?rzy przyje?d?ali co? za?atwi?, a maj?c wolny wiecz?r sp?dzali go w teatrze – znikn?li. Red.: By? te? pomys? specjalizacji teatru, kt?ry „celuje" jak to uj??a pani Krzemie? w konkretnego odbiorc?, na przyk?ad w m?odzie?, albo w biznesmen?w – sponsor?w... Ilu tych biznesmen?w by przysz?o? Na jaki repertuar? A je?li chodzi o m?odzie?, to na ten pomys? wpadli?my wiele lat przed przyjazdem komisji. Od kilku lat dajemy specjalne przedpo?udniowe seanse, wprowadzamy do repertuaru lektury i ich adaptacje, robimy spotkania po szko?ach, jednym s?owem inwestujemy w m?odzie?, bo wiemy, ?e trzeba inwestowa? we wra?liwo??, w wyobra?ni?, w przysz?o??. Stworzyli?my te? Scen? Inicjatyw Aktorskich daj?c? naszym m?odym aktorom, mo?liwo?? robienia w?asnych spektakli – sprawdzi?o si?, ?e cho?by przypomn?, „Na pe?nym morzu" Mro?ka, jeden z naszych eksportowych spektakli, ostatnio „?ysa ?piewaczka" – te? praca zbiorowa m?odych. Najlepszym z naszych pomys??w s? konkursy przedstawie? dyplomowych, scena dla absolwent?w – to niestety wymaga podpisania um?w ze szko?? teatraln?, z wydzia?em scenografii ASP, no i wymaga dotacji. Bo pomys?y mo?e mie? ka?dy, ja te? kiedy? zorganizowa?em P?ockie Dni Romantyzmu i wypali?y. Ale wtedy nie by?o kryzysu, dzi? miasto jest pe?ne bezrobotnych, za czas jaki? b?dzie pe?ne g?odnych i zdesperowanych... Komisja kt?ra przyjecha?a wybrzydza?a na naszych aktor?w, ?e trzeba importowa? jakie? wielkie gwiazdy ze stolicy. Wi?c jednym p??g?bkiem radz? oszcz?dza?, wyrzuca? ludzi a drugim wywala? fors? na gwiazdy. Red.: - Pad? zarzut, ?e zatrudnili?cie jak?? firm? z Katowic. - Firma Vigor rzeczywi?cie zarejestrowana w Katowicach, ale obs?uguje ca?y kraj, tak?e warszawskie teatry. Przyjechali, rozprowadzili karnety, jeszcze na tym teatr zarobi?, jakie? miejsca nie ?wiec? pustkami. Red.: A wasz pomys?, by reaktywowa? Festiwal Teatr?w Polski P??nocnej? Komisja uzna?a, ?e do niczego. - Nie ca?a, tylko ta jej najpi?kniejsza cz???, ta co radzi nam gra? dla biznesmen?w. Ten festiwal mniejszych teatr?w jest „do wzi?cia", nazwa wylansowana, nie trzeba jej wprowadza? na rynek, podstawowa zasada marketingu. By?by to festiwal ta?szy, bo teatry z tego samego terenu, by?by bardziej sportowy, z wyr?wnanymi szansami – bo teatry o zbli?onym poziomie. Pr?cz pokazu najlepszych przedstawie? mo?liwe s? atrakcyjne formu?y tematyczne – tu mo?na w??czy? przegl?d Mro?ka czy Szaniawskiego, mog? by? przedstawienia o tre?ci powa?nej, religijnej, albo sztuki przypominaj?ce zapomniane s?owo patriotyzm, albo najpi?kniejsze ba?nie ?wiata, albo farsy. R?wnie? proponowany przez nas Festiwal Debiut?w Re?yserskich i Scenograficznych to pomys?, s?dz? warto?ciowy, to promocja m?odo?ci, pomys?owo?ci. Ale je?eli nie b?dzie dotacji a tylko wybrzydzanie, to za czas jaki? komisja, kt?ra wybrzydza na wszystkie projekty b?dzie zn?w krytykowa?a nasz teatr – za brak projekt?w. Red.: A je?li nie dostaniecie dotacji na ?aden z tych dw?ch festiwali. - To i tak mamy co robi?. Przez ostatnich kilka lat teatr wypracowa? formu?? do?? eklektyczn? – ale trafiaj?c? do widz?w. To wa?ne, w czasach gdy nawet warszawskie teatry ?wiec? pustymi miejscami. Pokazali?my ostatnio wielkie i mniejsze lektury: „Makbet, Wesele i Szatan z si?dmej klasy, teraz bajka, nied?ugo farsa Cooneya Szcz??ciarz - o cz?owieku w?a?nie na nasz kryzys, instrukta?owa – jak genialnie naci?ga? r??ne dobroczynne instytucje. Dla bezrobotnych wst?p za darmo. Z plan?w dalszych – dni po?wi?cone Hemarowi. Roboczy tytu? cuda biednych ludzi, to od jego najlepszej sztuki, z powodzeniem granej w Anglii, Belgii, tylko nie w Polsce. Na ma?ej scenie miniatury, wiersze, piosenki. Og?aszamy konkursy dla profesjonalist?w ale i dla m?odzie?y szkolnej, na najlepsze wykonanie wierszy i piosenek poety. Do tego sesja naukowa s? ju? dwaj referenci. Terminem docelowym jest 11 luty, 30 rocznica ?mierci Hemara. Poza tym czeka nas jubileusz 190 lecia powstania Teatru Miejskiego w P?ocku, czekaj? Dni Historii P?ocka. To jest konkretna praca, nikt za nas tego nie zrobi. Red.: Czego Wam ?yczy?? - Nie przeszkadzania, bo praca i tak ci??ka a s?abo p?atna. I dotacji, je?li teatr ma prowadzi? prac? kulturaln?, ratowa? przed barbarzy?stwem. To nie jest ?atwe, gdy kraj pogr??a si? w kryzysie, gdy dotacje na kultur? s? cztery razy ni?sze ni? np. na W?grzech, ?e o bogatych kapitalistach nie wspomn? – ale jako? ta kultura istnieje. I to jest nasz cud nad Wis??. Cud biednych Polak?w. (lesz)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze