Z Marianem Rodzeniem, pełniącym obowiązki dyrektora płockiej delegatury Narodowego Funduszu Zdrowia, rozmawia Teresa Radwańska.- Duże zainteresowanie wzbudzają kwestie finansowe Narodowego Funduszu Zdrowia. Świadczeniodawcy chcą bowiem wiedzieć, ile będą mogli sprzedać swoich usług, pacjenci jak będzie wyglądała dostępność do poszczególnych lekarzy. - Fundusz będzie dysponował praktycznie takimi samymi pieniędzmi jak siedemnaście kas chorych, które do 1 kwietnia funkcjonowały na terenie całego kraju. Jedyna różnica polega na tym, że pieniądze te wpływają na konto Funduszu. Tam stawka będzie uśredniana i w zależności od ilości mieszkańców w danym województwie rozdzielana na poszczególne oddziały Funduszu. - O wysokości środków finansowych i wielkości kontraktów na rok bieżący decydowały jeszcze jednak kasy chorych. - Obecnie dysponujemy funduszami, które zostały wstępnie zaplanowane, oszacowane i przyjęte przez Radę Kasy Mazowieckiej. I od 1 stycznia br. są obowiązujące dla płockiego oddziału kasy, a obecnie delegatury NFZ. - Świadczeniobiorcy mówią, że środki finansowe są zbyt niskie. To skutkuje zawarciem niższych kontraktów na rok bieżący. Co oznacza, że nie w pełni są wykorzystane możliwości związane z liczbą przyjmowanych pacjentów. - Środki te są faktycznie nieco niższe niż w roku ubiegłym. Dotyczy to głównie lecznictwa zamkniętego. Tu jest mniej pieniędzy o około 5,4%. Ale więcej funduszy jest w zakresie lecznictwa specjalistycznego. Na podobnym poziomie zostały utrzymane fundusze przekazane na kontrakty w podstawowej opiece zdrowotnej i specjalistyce ambulatoryjnej. Na lecznictwo zamknięte, na terenie obecnej delegatury NFZ, wydamy pieniądze rzędu 93 milionów złotych. W przypadku specjalistyki ambulatoryjnej ponad 15 milionów złotych. - Co w praktyce, zarówno dla pacjentów, jak i świadczeniodawców, oznacza większa kwota przekazana na lecznictwo specjalistyczne? - Przede wszystkim możliwość skorzystania na miejscu z pełnego wachlarza usług. Tam, gdzie były długie terminy oczekiwania, staraliśmy się zakontraktować większe usługi. Tak jest przykładowo w okulistyce, gdzie kolejki przerosły nasze oczekiwania. Pomimo, że w 2002 roku w radykalny sposób zwiększyliśmy ilość porad, okazało się to niewystarczające. Stąd potrzeba kolejnego wzrostu usług tego typu. Znacznie więcej zakontraktowaliśmy także porad w zakresie dermatologii, chorób sutka, kardiologii. Sądzę, że to powinno ułatwić dostęp do poszczególnych przychodni. - Wielu pacjentów oczekiwało, że z momentem likwidacji kas i rozpoczęcia funkcjonowania przez NFZ, kolejki przed gabinetami lekarskimi znikną. - Takie przekonanie wynika z mylnego zrozumienia istoty wprowadzenia NFZ. Istotą tej ustawy, która weszła w życie 1 kwietnia br., było przede wszystkim zapewnienie równego dostępu do wszystkich świadczeniobiorców. Jak również utrzymanie w miarę wyrównanego poziomu usług na terenie całego kraju. Nigdzie nie mówiło się o likwidacji kolejek, gdyż jest to problem bardziej złożony i należałoby w inny sposób podejść do rozliczenia tego typu świadczeń. Należy podkreślić, że nie w każdym przypadku trzeba korzystać z pomocy lekarza specjalisty. W wielu przypadkach równie dobrze i bezpiecznie dla swojego zdrowia można skorzystać z wizyty u lekarza rodzinnego czy pierwszego kontaktu. - NFZ wprowadza nowe zasady kontraktowania świadczeń, według zapowiedzi, korzystniejsze niż dotychczasowe. Czy dziś można już coś więcej powiedzieć, ile będzie pieniędzy? - Jesteśmy jeszcze zbyt daleko od terminów, w których kontrakty będą rozstrzygane. Organizowanie konkursów zaplanowano na przełomie lipca - sierpnia br., najpóźniej we wrześniu. Dopiero wtedy będziemy znali wielkość funduszy przeznaczonych do dyspozycji. - Czy tegoroczne, niższe kontrakty w lecznictwie szpitalnym, to już efekt tych właśnie zamierzeń? Czy zadecydowały tylko względy finansowe? - To był jeden z argumentów. Chcąc utrzymać na tym samym poziomie poz, zwiększyć liczbę świadczeń w specjalistyce ambulatoryjnej, musieliśmy zmniejszyć kontrakty szpitalne. - Taka decyzja, mniej zgodna z oczekiwaniami i argumentami dyrektorów szpitali, spowodowała, że pojawiły się komentarze, iż zamiana kas na fundusz niczego nie zmieni. - Nie zgadzam się z tym. Chociaż jeżeli ocenialibyśmy kasę i fundusz tylko i wyłącznie po ilości środków dostępnych w systemie, to rzeczywiście zbyt dużej różnicy nie ma. Natomiast jest absolutnie inny system funkcjonowania służby zdrowia. Znacznie korzystniejszy dla pacjenta. Ma możliwość dowolnego wyboru lekarza i placówki z terenu całego kraju. - Sceptycy mówią tu jednak o możliwości zagrożeń dla niektórych placówek. Bo nie wszystkie będą cieszyły się jednakowym powodzeniem wśród pacjentów. - Bardzo prawdopodobne jest to, że będą placówki, mające bardzo wielu pacjentów. Ale też i takie, które będą przez nich omijane. W specjalistyce ambulatoryjnej nie będzie to pociągało za sobą zbyt dużych skutków. Natomiast w lecznictwie zamkniętym z reguły tak. - Czy placówki funkcjonujące na terenie czterech powiatów, podlegających płockiej delegaturze NFZ, mogą obawiać się takich konsekwencji? - Wierzymy, że wszystkie będą cieszyły się należytym zainteresowaniem wśród pacjentów. Zapewniają dobrą jakość świadczeń. Około dziewięćdziesięciu procent wszystkich potrzeb z zakresu lecznictwa zamkniętego zaspakajaliśmy w oparciu o szpitale płockie, gostynińskie i sierpecki. - Czy w przyszłorocznych kontraktach będą uwzględnione potrzeby nowych usług medycznych? - Myślimy o tym, aby powstały oddziały kardiologii inwazyjnej. Powinny być rozszerzone usługi w zakresie rehabilitacji szpitalnej, psychiatrii ogólnej, bo zapotrzebowanie jest większe niż liczba tych świadczeń. rad Fot. D. Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze