Reklama

Co przyniesie Fundusz?

24/04/2003 14:46
Z Marianem Rodzeniem, pełniącym obowiązki dyrektora płockiej delegatury Narodowego Funduszu Zdrowia, rozmawia Teresa Radwańska.- Duże zainteresowanie wzbudzają kwestie finansowe Narodowego Funduszu Zdrowia. Świadczeniodawcy chcą bowiem wiedzieć, ile będą mogli sprzedać swoich usług, pacjenci jak będzie wyglądała dostępność do poszczególnych lekarzy. - Fundusz będzie dysponował praktycznie takimi samymi pieniędzmi jak siedemnaście kas chorych, które do 1 kwietnia funkcjonowały na terenie całego kraju. Jedyna różnica polega na tym, że pieniądze te wpływają na konto Funduszu. Tam stawka będzie uśredniana i w zależności od ilości mieszkańców w danym województwie rozdzielana na poszczególne oddziały Funduszu. - O wysokości środków finansowych i wielkości kontraktów na rok bieżący decydowały jeszcze jednak kasy chorych. - Obecnie dysponujemy funduszami, które zostały wstępnie zaplanowane, oszacowane i przyjęte przez Radę Kasy Mazowieckiej. I od 1 stycznia br. są obowiązujące dla płockiego oddziału kasy, a obecnie delegatury NFZ. - Świadczeniobiorcy mówią, że środki finansowe są zbyt niskie. To skutkuje zawarciem niższych kontraktów na rok bieżący. Co oznacza, że nie w pełni są wykorzystane możliwości związane z liczbą przyjmowanych pacjentów. - Środki te są faktycznie nieco niższe niż w roku ubiegłym. Dotyczy to głównie lecznictwa zamkniętego. Tu jest mniej pieniędzy o około 5,4%. Ale więcej funduszy jest w zakresie lecznictwa specjalistycznego. Na podobnym poziomie zostały utrzymane fundusze przekazane na kontrakty w podstawowej opiece zdrowotnej i specjalistyce ambulatoryjnej. Na lecznictwo zamknięte, na terenie obecnej delegatury NFZ, wydamy pieniądze rzędu 93 milionów złotych. W przypadku specjalistyki ambulatoryjnej ponad 15 milionów złotych. - Co w praktyce, zarówno dla pacjentów, jak i świadczeniodawców, oznacza większa kwota przekazana na lecznictwo specjalistyczne? - Przede wszystkim możliwość skorzystania na miejscu z pełnego wachlarza usług. Tam, gdzie były długie terminy oczekiwania, staraliśmy się zakontraktować większe usługi. Tak jest przykładowo w okulistyce, gdzie kolejki przerosły nasze oczekiwania. Pomimo, że w 2002 roku w radykalny sposób zwiększyliśmy ilość porad, okazało się to niewystarczające. Stąd potrzeba kolejnego wzrostu usług tego typu. Znacznie więcej zakontraktowaliśmy także porad w zakresie dermatologii, chorób sutka, kardiologii. Sądzę, że to powinno ułatwić dostęp do poszczególnych przychodni. - Wielu pacjentów oczekiwało, że z momentem likwidacji kas i rozpoczęcia funkcjonowania przez NFZ, kolejki przed gabinetami lekarskimi znikną. - Takie przekonanie wynika z mylnego zrozumienia istoty wprowadzenia NFZ. Istotą tej ustawy, która weszła w życie 1 kwietnia br., było przede wszystkim zapewnienie równego dostępu do wszystkich świadczeniobiorców. Jak również utrzymanie w miarę wyrównanego poziomu usług na terenie całego kraju. Nigdzie nie mówiło się o likwidacji kolejek, gdyż jest to problem bardziej złożony i należałoby w inny sposób podejść do rozliczenia tego typu świadczeń. Należy podkreślić, że nie w każdym przypadku trzeba korzystać z pomocy lekarza specjalisty. W wielu przypadkach równie dobrze i bezpiecznie dla swojego zdrowia można skorzystać z wizyty u lekarza rodzinnego czy pierwszego kontaktu. - NFZ wprowadza nowe zasady kontraktowania świadczeń, według zapowiedzi, korzystniejsze niż dotychczasowe. Czy dziś można już coś więcej powiedzieć, ile będzie pieniędzy? - Jesteśmy jeszcze zbyt daleko od terminów, w których kontrakty będą rozstrzygane. Organizowanie konkursów zaplanowano na przełomie lipca - sierpnia br., najpóźniej we wrześniu. Dopiero wtedy będziemy znali wielkość funduszy przeznaczonych do dyspozycji. - Czy tegoroczne, niższe kontrakty w lecznictwie szpitalnym, to już efekt tych właśnie zamierzeń? Czy zadecydowały tylko względy finansowe? - To był jeden z argumentów. Chcąc utrzymać na tym samym poziomie poz, zwiększyć liczbę świadczeń w specjalistyce ambulatoryjnej, musieliśmy zmniejszyć kontrakty szpitalne. - Taka decyzja, mniej zgodna z oczekiwaniami i argumentami dyrektorów szpitali, spowodowała, że pojawiły się komentarze, iż zamiana kas na fundusz niczego nie zmieni. - Nie zgadzam się z tym. Chociaż jeżeli ocenialibyśmy kasę i fundusz tylko i wyłącznie po ilości środków dostępnych w systemie, to rzeczywiście zbyt dużej różnicy nie ma. Natomiast jest absolutnie inny system funkcjonowania służby zdrowia. Znacznie korzystniejszy dla pacjenta. Ma możliwość dowolnego wyboru lekarza i placówki z terenu całego kraju. - Sceptycy mówią tu jednak o możliwości zagrożeń dla niektórych placówek. Bo nie wszystkie będą cieszyły się jednakowym powodzeniem wśród pacjentów. - Bardzo prawdopodobne jest to, że będą placówki, mające bardzo wielu pacjentów. Ale też i takie, które będą przez nich omijane. W specjalistyce ambulatoryjnej nie będzie to pociągało za sobą zbyt dużych skutków. Natomiast w lecznictwie zamkniętym z reguły tak. - Czy placówki funkcjonujące na terenie czterech powiatów, podlegających płockiej delegaturze NFZ, mogą obawiać się takich konsekwencji? - Wierzymy, że wszystkie będą cieszyły się należytym zainteresowaniem wśród pacjentów. Zapewniają dobrą jakość świadczeń. Około dziewięćdziesięciu procent wszystkich potrzeb z zakresu lecznictwa zamkniętego zaspakajaliśmy w oparciu o szpitale płockie, gostynińskie i sierpecki. - Czy w przyszłorocznych kontraktach będą uwzględnione potrzeby nowych usług medycznych? - Myślimy o tym, aby powstały oddziały kardiologii inwazyjnej. Powinny być rozszerzone usługi w zakresie rehabilitacji szpitalnej, psychiatrii ogólnej, bo zapotrzebowanie jest większe niż liczba tych świadczeń. rad Fot. D. Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości