Reklama

Co myśleć?

10/01/2007 08:16

Kiedy parę tygodni temu redaktor Paweł Milcarek mówił w czasie sympozjum w płockim seminarium o wieloletnich zaniedbaniach Kościoła w dziedzinie lustracji i przyrównywał problem do cuchnącej rany, którą należy szybko oczyścić, inaczej będzie gnić, wyrządzając nieprzewidywalne szkody, nikt nie mógł przypuszczać, że problem ten tak szybko i tak boleśnie dotknie w osobie abpa Stanisława Wielgusa także nasz płocki Kościół. Nie od dziś wiadomo, że lustracja w Kościele to problem, z którym trzeba się szybko zmierzyć, inaczej stanie się obiektem gry, tak jak stała się takim obiektem w dziedzinie świeckiej polityki. Kościół nie wyciągnął jednak z tego żadnych wniosków, jakby zapominając o sprawdzonej regule, że poznanie prawdy po prostu wyzwala.
Teraz zaś nie da się uniknąć wrażenia, że tak nagłośniona medialnie sprawa agenturalnej przeszłości naszego do niedawna biskupa po prostu czekała na właściwy moment, by wejść do gry. „Gazeta Polska” tylko uruchomiła lawinę, a ta od paru dni toczy się w zawrotnym tempie, przynosząc coraz bardziej sensacyjne i szokujące odkrycia. Sprawy są na tyle spóźnione, że już nie wystarczy, by arcybiskupa lustrowały nawet dwie niezależne od siebie komisje, muszą wesprzeć je tygodniki, parę dzienników, a sensacyjnymi informacjami mogą żywić się na bieżąco wszystkie stacje telewizyjne oraz portale internetowe. Od południa 4 stycznia każdy może czytać na internetowej stronie „Gazety Polskiej” 68-stronicowy materiał złożony z esbeckich notatek, które mają być w pełni wiarygodne. Kiedy dziennikarze i eksperci nie mają wątpliwości, że arcybiskup Wielgus był agentem, a dokumenty esbeckie tym razem, wbrew powtarzanej wielokrotnie opinii Lecha Wałęsy, nie mogą kłamać (w jego historii i w historii pani Zyty Gilowskiej kłamały), to co mamy sądzić my, szeregowi wierni? Czy rzeczywiście, aby wyjaśnić tak głęboko obciążające oskarżenia, zamiast jasnego słowa skierowanego przez samego pasterza diecezji do wiernych, kiedy jeszcze tu był obecny, musiał wystarczyć zdawkowy komunikat rzecznika prasowego płockiej Kurii? Nie da się ukryć, wielu z nas, także za sprawą takiego sposobu komunikowania się hierarchii z wiernymi, jest od paru dni w wielkim szoku.
W tym stanie konsternacji pozostaje tylko jasno przypomnieć, choć może nie jest to jeszcze potrzebne, że to jednak Kościół przez całą historię PRL-u stanowił wobec komunizmu najmocniejszą opozycję, że przetrwał ciężkie czasy prześladowań, płacąc za to nieraz wysoką cenę. I w końcu to Kościół odniósł nad komunizmem zwycięstwo, a wraz z nim zwyciężyliśmy także i my. Dziś zaś można odnieść wrażenie, że w tamtych paskudnych czasach to nie generał Jaruzelski czy Aleksander Kwaśniewski z armią esbeków uciskali naród, ale że robił to wyłącznie Kościół. Dzisiaj to Kościół stoi pod pręgierzem, a funkcjonariusze dawnego systemu śmieją się do rozpuku. Ile ich nazwisk pada w ujawnionym dokumencie? Czy ktoś zamierza pociągnąć tych ludzi do odpowiedzialności za to, co robili? Można także odnieść mylne wrażenie, że lustracja to już dzisiaj problem jedynie Kościoła. Namnożyło się niespodziewanie lustratorów zatroskanych bardzo o jego kondycję. Oby z równą determinacją chcieli bronić wartości, w obronie których ten Kościół wciąż na co dzień staje, także w osobie nowego metropolity Warszawy.
Arcybiskupowi Wielgusowi zaś wypada życzyć, jeżeli rzeczywiście coś ma na sumieniu, odwagi apostoła Piotra. To jemu, jak pamiętamy, mimo że zaparł się swego Mistrza, ten powierzył misję kierowania Kościołem. Czy w naszych czasach odważyłby się utrzymać taką decyzję, gdyby Piotra poddano tak natarczywej medialnej lustracji? A przecież ten Piotr, mimo grzechu zdrady, oddał potem życie za swego Mistrza. Zasługi arcybiskupa Wielgusa dla KUL-u i diecezji płockiej przewyższają dokonania oficerów SB, którzy go rzekomo czy nierzekomo prowadzili. Prezydentowi Kwaśniewskiemu zaś zasługi dla poprzedniego systemu nie przeszkodziły sprawować przez dwie kadencje prezydentury w wolnej Polsce. Ale sprawy były całkowicie jawne i o tym muszą hierarchowie dziś przede wszystkim pamiętać.
 

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości