Trudno pisać o optymizmie, kiedy zespół zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, bez szans na utrzymanie w IV lidze. A jednak w Ciółkowie mało kto robi z tego tragedię. Ważne jest to, że buduje się zespół.Gospodarze zdobyli dwa gole z rzutów karnych po bramkach Bartosza Wiśniewskiego. Dwukrotnie zawodnicy gości oglądali czerwone kartoniki, które sprawiły, że grali w osłabieniu. Mecz był bardzo nerwowy, ale Dolcan przyjechał do Ciółkowa z zamiarem strzelenia dwu cyfrowej liczby bramek. Tymczasem wywiózł tylko jeden punkt. Warunki do rozgrywania spotkania były bardzo ciężki, błoto i woda, niewiele brakowało, aby sędziowie nie dopuścili do rozpoczęcia pojedynku. Inna rzecz, że teraz boisko zostało zniszczone jeszcze bardziej. Podopieczni trenera Marka Bolimowskiego zagrali bardzo ambitnie i efekty były w postaci zdobytego punktu, który wywalczyli: Brzeziński - Kasiura, Dąbkowski, Tomasz, Bezel, Iwański, Gawlik (46 Sosnowski), Bolimowski, Podsiadły, Rutecki, Wiśniewski (65 Artiomow). Bramki zdobyli dla Ciółkowa: Wiśniewski (z karnych) 40 i 70, Bezel 60, dla gości: Woźniak 15, Szeliga 45 i Stańczuk 80 (z karnego). Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze